• Andrea Dworkin: Pornografia się zdarza

    Przez dwa­dzie­ścia lat zna­ne i ano­ni­mo­we oso­by z ruchu kobie­ce­go, z jego wiel­ką oddol­ną siłą i roz­le­gło­ścią, pró­bo­wa­ły prze­ka­zać coś bar­dzo pro­ste­go: por­no­gra­fia się zda­rza. To się zda­rza. Praw­ni­cy, nazy­waj­cie to jak chce­cie – nazy­waj­cie to mową, nazy­waj­cie to czy­nem, nazy­waj­cie to zacho­wa­niem. Catha­ri­ne A. Mac­Kin­non i ja nazwa­ły­śmy to prak­ty­ką, kie­dy opi­sy­wa­ły­śmy to w Anty­por­no­gra­ficz­nym Roz­po­rzą­dze­niu o Pra­wach Oby­wa­tel­skich, któ­re przy­go­to­wa­ły­śmy dla…

    czy­taj dalej

  • Problem ze stwierdzeniem „praca seksualna to praca”

    Chcia­łam napi­sać krót­ki arty­kuł o moich pro­ble­mach z powie­dze­niem “pra­ca sek­su­al­na to pra­ca”, któ­re jest jed­nym z naj­częst­szych chwy­tów reto­rycz­nych uży­wa­nych przez pro­pa­ga­to­rów han­dlu sek­sem. Coraz czę­ściej zauwa­żam, że w odpo­wie­dzi na jakie­kol­wiek kry­tycz­ne wobec prze­my­słu sek­su­al­ne­go sta­no­wi­sko ludzie reagu­ją wykrzy­ku­jąc „pra­ca sek­su­al­na jest pracą!”.

    czy­taj dalej

  • Prostytucja w kolonialnym kontekście

    Tłu­ma­cze­nie tek­stu Roma­ina Tiqu­eta, Pro­sti­tu­tion in a colo­nial set­ting. Wraz z pod­bo­jem tery­to­rial­nym impe­ria­li­stycz­ne admi­ni­stra­cje pod­ję­ły pró­bę kon­tro­li pry­wat­nych i sek­su­al­nych aspek­tów życia rdzen­nej lud­no­ści, aby narzu­cić im nowy moral­ny porzą­dek. Kolo­ni­za­to­rzy przy­nie­śli ze sobą bia­łą, męską domi­na­cję, któ­rą znie­wo­li­li rdzen­ne kobie­ty. Tere­ny, któ­rych jesz­cze nie zaję­li, nazy­wa­li „dzie­wi­czy­mi” – dopó­ki ich nie okra­dli, nie pod­bi­li i nie zawłaszczyli.…

    czy­taj dalej

  • Prostytucja a klasa średnia

    W ostat­nim cza­sie popu­lar­ne sta­ły się argu­men­ty poli­­ty­cz­no-pra­w­ne doty­czą­ce trak­to­wa­nia pro­sty­tu­cji jak każ­de­go inne­go zawo­du. Co cie­ka­we, upo­wszech­ni­ły się nawet w tych nur­tach femi­ni­zmu, któ­re w prze­szło­ści przed­sta­wia­ły się jako cał­ko­wi­cie prze­ciw­ne jakiej­kol­wiek pra­cy sek­su­al­nej, jak na przy­kład femi­nizm anar­chi­stycz­ny. Nie­któ­re pra­cow­ni­ce, któ­re wie­rzą w tezy o dekry­mi­na­li­za­cji, mówią otwar­cie, że wolą już „pra­co­wać jako dziw­ka niż w McDo­nal­dzie czy…

    czy­taj dalej

  • Archetypy

    Pozna­łam Anę (imię zmy­ślo­ne) w Amster­da­mie. Ana zosta­ła zmu­szo­na do pro­sty­tu­cji, gdy była jesz­cze mło­dą kobie­tą, a z prze­my­słu uda­ło jej się wydo­stać w 2011 roku. Jest miła, roz­mow­na, a o swo­ich poglą­dach femi­ni­stycz­nych mówi z nie­zwy­kłą pasją. Przed­sta­wi­ła kil­ka „uwag” doty­czą­cych, jak to nazy­wa, arche­ty­pów zwo­len­ni­ków lega­li­za­cji prze­my­słu sek­su­al­ne­go. Opi­sy zapro­po­no­wa­ne przez Anę odzwier­cie­dla­ją wie­le z poglą­dów, zauwa­żo­nych prze­ze mnie…

    czy­taj dalej

  • Kłamstwo – Andrea Dworkin

    Kłam­stwo (The Lie, 1979) Napi­sa­łam i wygło­si­łam Kłam­stwo jako prze­mo­wę na wie­cu 20 paź­dzier­ni­ka 1979, w Bry­ant Park, zaraz za pięk­ną i monu­men­tal­ną Głów­ną Biblio­te­ką Publicz­ną Nowe­go Jor­ku. Ten park, zwy­kle prze­peł­nio­ny dile­ra­mi nar­ko­ty­ków, wraz z budyn­kiem biblio­te­ki wyzna­cza dol­ną gra­ni­cę Times Squ­are – sto­li­cy prze­mo­cy sek­su­al­nej w uprze­my­sło­wio­nej Ame­ry­ce. Pięć tysię­cy osób, wśród któ­rych zde­cy­do­wa­ną więk­szość sta­no­wi­ły kobie­ty, przemaszerowało…

    czy­taj dalej

  • 10 powodów, dla których nie warto legalizować prostytucji

    Poniż­sze argu­men­ty skie­ro­wa­ne są prze­ciw­ko wszel­kim for­mom pro­sty­tu­cji respek­to­wa­nym lub popie­ra­nym przez pań­stwo, w tym lega­li­za­cji bur­de­li i strę­czy­cie­li, dekry­mi­na­li­za­cji prze­my­słu sek­su­al­ne­go, depe­na­li­za­cji pro­sty­tu­cji poprzez prze­pi­sy wpro­wa­dza­ją­ce obo­wiąz­ko­we kon­tro­le zdro­wot­ne dla kobiet w pro­sty­tu­cji lub jakie­mu­kol­wiek sys­te­mo­wi, któ­ry uzna­je pro­sty­tu­cję za pra­cę lub wymie­nia ją jako jed­ną ze ście­żek zawo­do­wych moż­li­wych do pod­ję­cia przez kobiety.

    czy­taj dalej

  • Świadectwo: „Przemoc karmi się milczeniem”

    Prze­moc kar­mi się mil­cze­niem – chy­ba że jesteś pro­sty­tut­ką.  Powyż­sze hasło jest powszech­nie uży­wa­ne w femi­ni­stycz­nym świe­cie. Nie mogła­bym się z nim mniej zga­dzać. Pro­blem zaczy­na się wte­dy, gdy docho­dzi do zupeł­nej dehie­rar­chi­za­cji prze­mo­cy od jej fun­da­men­tów. Dzi­wi mnie bez­czel­ność samo­zwań­czych femi­ni­stek, któ­re insy­nu­ują, że bar­dziej szko­dli­we dla kobiet jest wypły­nię­cie naszych histo­rii na świa­tło dzien­ne niż…

    czy­taj dalej