Kto naprawdę zyskał na dekryminalizacji prostytucji w Belgii?

Do czerw­ca 2022 r. kwe­stia legal­no­ści pro­sty­tu­cji w Bel­gii była dość nie­ja­sna – mimo bra­ku fak­tycz­nej praw­nej dekry­mi­na­li­za­cji, kobie­ty w pro­sty­tu­cji mogły dzia­łać jako oso­by samo­za­trud­nio­ne, a co za tym idzie, mieć pra­wo do np. świad­czeń spo­łecz­nych. Pomi­mo, że strę­czy­ciel­stwo oraz sute­ner­stwo nie były legal­ne, Bel­gia kie­ro­wa­ła się tzw. “poli­ty­ką tole­ran­cji”, co pozwa­la­ło, aby w więk­szych mia­stach ist­nia­ły licz­ne domy publicz­ne, a nawet całe dziel­ni­ce nie­kry­ją­ce swo­jej dzia­łal­no­ści, a sama Bel­gia była kra­jem doce­lo­wym dla han­dla­rzy ludź­mi z całe­go świa­ta. Dopie­ro nowy kodeks kar­ny wpro­wa­dził zmia­ny, takie jak depe­na­li­za­cja osób trze­cich (oso­by zaj­mu­ją­ce się udo­stęp­nia­niem loka­lu czy księ­go­wo­ścią nie są już uzna­wa­ne za strę­czy­cie­li, jak to mia­ło miej­sce wcze­śniej), moż­li­wość zawie­ra­nia umów o pra­cę, któ­re mają gwa­ran­to­wać dostęp do ubez­pie­cze­nia zdro­wot­ne­go i eme­ry­tal­ne­go, zasił­ków dla bez­ro­bot­nych, czy urlo­pów macie­rzyń­skich. Nowe pra­wo zakła­da rów­nież pra­wo do odmo­wy usłu­gi bez kon­se­kwen­cji dys­cy­pli­nar­nych. Bel­gia sta­ła się więc pierw­szym kra­jem w Euro­pie (i dru­gim na świe­cie po Nowej Zelan­dii), któ­ry doko­nał peł­nej dekry­mi­na­li­za­cji pro­sty­tu­cji, jed­nak naj­waż­niej­szą zmia­ną, jaką wpro­wa­dzi­ła usta­wa, jest fak­tycz­na akcep­ta­cja strę­czy­ciel­stwa przez pań­stwo. Zwo­len­ni­cy zmian argu­men­to­wa­li, że refor­ma ogra­ni­czy han­del ludź­mi oraz styg­ma­ty­za­cję kobiet w prostytucji.

Czy tak się sta­ło? Chcąc lepiej zro­zu­mieć skut­ki wpro­wa­dzo­nych reform, zwró­ci­łam się z pyta­nia­mi do orga­ni­za­cji Isa­la – bruk­sel­skiej orga­ni­za­cji pomo­co­wej, któ­ra od lat wal­czy o pod­mio­to­wość kobiet i ofe­ru­je real­ne dro­gi wyj­ścia z sys­te­mu prostytucji.

Jakie kon­kret­ne zagro­że­nia widzi­cie w fak­cie, że po refor­mie praw­nej z 2022 r., oso­by trze­cie mogą teraz czer­pać zyski z pro­sty­tu­cji pod płasz­czy­kiem „umów o pracę”?

To połą­cze­nie dwóch ustaw pozwa­la na zawie­ra­nie legal­nych „umów o pra­cę” w celu upra­wia­nia pro­sty­tu­cji: usta­wy z 2022 r., któ­ra zmie­nia bel­gij­ski kodeks kar­ny, oraz usta­wy z 2024 r. z zakre­su pra­wa pra­cy, któ­ra usta­na­wia sys­tem cer­ty­fi­ka­cji dla sute­ne­rów, aby mogli zatrud­niać oso­by do pro­sty­tu­cji, pod warun­kiem speł­nie­nia sze­re­gu warunków.

Zagro­że­nia są wielorakie:

  • Ryzy­ko dal­szej legi­ty­mi­za­cji strę­czy­ciel­stwa w Bel­gii, zarów­no pod tą, jak i inny­mi posta­cia­mi, co – jak nie­ste­ty dowio­dła prak­ty­ka – fak­tycz­nie ma miej­sce. Jed­no­cze­śnie argu­men­ta­cja, że prze­pi­sy te pozwo­lą na wyraź­ne oddzie­le­nie „złe­go” han­dlu ludź­mi i strę­czy­ciel­stwa (któ­re poli­cja i wymiar spra­wie­dli­wo­ści powin­ny ści­gać) od „dobrej pra­cy sek­su­al­nej”, oka­za­ła się nie­praw­dzi­wa. W rze­czy­wi­sto­ści poli­cja (a ogól­niej admi­ni­stra­cja fede­ral­na) nie ści­ga strę­czy­cie­li, któ­rzy nie prze­strze­ga­ją usta­wy z 2024 roku. Admi­ni­stra­cyj­na tole­ran­cja dla strę­czy­ciel­stwa, któ­ra ist­nia­ła już przed przy­ję­ciem ustaw z lat 2022 i 2024, jest po pro­stu więk­sza niż wcze­śniej.
    W tym kon­tek­ście zmian wpro­wa­dzo­nych przez usta­wę z 2024 r. nie nale­ży roz­pa­try­wać samo­dziel­nie, lecz w połą­cze­niu z szer­szą dekry­mi­na­li­za­cją innych form strę­czy­ciel­stwa. Decy­du­ją­ce jest na przy­kład zde­kry­mi­na­li­zo­wa­nie plat­form inter­ne­to­wych koja­rzą­cych oso­by pro­sty­tu­owa­ne z „klien­ta­mi” (co wcze­śniej było „tyl­ko” tole­ro­wa­ne). Widzie­li­śmy na przy­kład, że pro­mi­nent­na plat­for­ma inter­ne­to­wa „Quar­tier Rouge” otwar­cie zamiesz­cza „ofer­ty pra­cy” w imie­niu „pra­co­daw­ców”, któ­rzy nie­ko­niecz­nie speł­nia­ją warun­ki usta­wy z 2024 r., a zatem w zasa­dzie są nie­le­gal­ny­mi stręczycielami.
  • Ryzy­ko dal­sze­go wzro­stu prze­my­słu sek­su­al­ne­go w Bel­gii. Jest jesz­cze za wcze­śnie, by to jed­no­znacz­nie stwier­dzić, ale jasne jest, że te prze­pi­sy praw­do­po­dob­nie uczy­nią Bel­gię atrak­cyj­nym miej­scem dla han­dla­rzy ludź­mi i strę­czy­cie­li wszel­kie­go rodzaju.
  • Ryzy­ko postę­pu­ją­cej nor­ma­li­za­cji – a nawet gla­mo­ry­za­cji – pro­sty­tu­cji, któ­ra jest już dale­ko posu­nię­ta, nawet w sto­sun­ku do nie­let­nich. Na przy­kład w ramach edu­ka­cji sek­su­al­nej w szko­łach dzie­ci uczą się, że zgo­da na akty sek­su­al­ne może być „trans­ak­cyj­na”, co uzna­je się za dopusz­czal­ne. W tym sen­sie nor­ma­li­za­cja pro­sty­tu­cji nie jest bez­po­śred­nią kon­se­kwen­cją zmian usta­wo­daw­czych, ale sta­no­wi część szer­szej kul­tu­ry, któ­ra w pierw­szej kolej­no­ści umoż­li­wi­ła te zmiany.

Czy z wasze­go doświad­cze­nia wyni­ka, że posia­da­nie sta­tu­su praw­ne­go (umo­wy o pra­cę) fak­tycz­nie zmniej­sza poziom trau­my i prze­mo­cy, któ­rej kobie­ty w pro­sty­tu­cji doświad­cza­ją ze stro­ny klientów?

Nie mamy w tym zakre­sie bez­po­śred­nie­go doświad­cze­nia. Ist­nie­je bar­dzo nie­wie­lu legal­nych strę­czy­cie­li, a co za tym idzie, rów­nież nie­wie­le osób pra­cu­ją­cych w Bel­gii pod egi­dą umo­wy o pra­cę i, o ile mi wia­do­mo, żad­na z nich nie zgło­si­ła się do nas po wspar­cie.
Nie ma też jesz­cze żad­nych badań empi­rycz­nych na ten temat, ponie­waż jest na to za wcze­śnie. Pierw­sze cer­ty­fi­ka­ty przy­zna­ne tym legal­nym strę­czy­cie­lom wyda­no zale­d­wie kil­ka mie­się­cy, lub nawet tygo­dni, temu. W rze­czy­wi­sto­ści nie­wie­lu z nich jest zain­te­re­so­wa­nych lega­li­za­cją, co jest bar­dzo logicz­ne, bio­rąc pod uwa­gę admi­ni­stra­cyj­ną tole­ran­cję, z któ­rej obec­nie korzy­sta­ją. Mogą nadal robić to, co chcą, bez koniecz­no­ści prze­strze­ga­nia warun­ków praw­nych, pono­sząc przy tym nie­wiel­kie lub żad­ne ryzy­ko praw­ne. W prak­ty­ce czę­sto nazy­wa­ją swo­je kon­trak­ty „umo­wa­mi o świad­cze­nie usług” zamiast „umo­wa­mi o pra­cę”, co nie robi istot­nej różnicy.

Jed­na z wolon­ta­riu­szek Isa­li prze­ana­li­zo­wa­ła fora inter­ne­to­we klien­tów nie­któ­rych strę­czy­cie­li, któ­rzy otrzy­ma­li cer­ty­fi­ka­cję. Oto wnio­ski, jakie uda­ło jej się wyciągnąć:

  • Biz­nes strę­czy­cie­li wyda­wał się pozo­sta­wać nie­zmie­nio­ny przed i po wej­ściu w życie ustawy;
  • Klien­ci skar­ży­li się na przy­kład, że oso­by pro­sty­tu­owa­ne (cza­sem wska­za­ne z imie­nia), z któ­rych usług korzy­sta­li, nale­ga­ły na uży­cie pre­zer­wa­ty­wy. Inny­mi sło­wy, pod­sta­wo­wa ochro­na, któ­rą usta­wa z 2024 r. mia­ła zapew­nić „pra­cow­ni­kom sek­su­al­nym” (sfor­mu­ło­wa­nie uży­te w usta­wie), pole­ga­ją­ca na tym, że powin­ni oni mieć moż­li­wość odmo­wy okre­ślo­nych aktów/​praktyk sek­su­al­nych itp., nie wyda­wa­ła się tak oczy­wi­sta. War­to dopre­cy­zo­wać, że usta­wa z 2024 r. nie nakła­da żad­nych obo­wiąz­ków na samych klien­tów w tym – ani w żad­nym innym – zakresie.

Czy dekry­mi­na­li­za­cja z 2022 r. uła­twi­ła poli­cji iden­ty­fi­ka­cję ofiar han­dlu ludź­mi, czy wręcz prze­ciw­nie – utrud­ni­ła odróż­nie­nie kogoś, kto jest samo­dziel­nie pod­jął wybór trud­nie­nia się pro­sty­tu­cją, od kogoś, kto jest zmuszany?

Tak jak wcze­śniej mówi­ły­śmy, trud­no o dane empi­rycz­ne, ponie­waż pra­wo weszło w życie nie­daw­no, a w rze­czy­wi­sto­ści tole­ran­cja admi­ni­stra­cyj­na dla strę­czy­ciel­stwa była w Bel­gii już wcze­śniej nie­zwy­kle wyso­ka. Przy­kład plat­for­my „Quar­tier Rouge” jest tu wymow­ny: reje­stro­wa­no tam śred­nio 200 nowych „pro­fi­li” każ­de­go mie­sią­ca, zarów­no przed, jak i po usta­wie. Mimo, że ich dzia­łal­ność była wyraź­nie nie­le­gal­na przed 2022 r., sute­ne­rzy nie napo­tka­li żad­nych kon­se­kwen­cji praw­nych.
Ponad­to jed­nym z pro­ble­mów w Bel­gii jest brak badań i jasnych danych licz­bo­wych doty­czą­cych pro­sty­tu­cji, han­dlu ludź­mi w celach sek­su­al­nych itp.

Jeśli cho­dzi o nas, mia­ły­śmy przy­pa­dek, w któ­rym zgło­si­ły­śmy porwa­nie i podej­rze­nie han­dlu ludź­mi. Zaję­cie się spra­wą zaję­ło mie­sią­ce, aż w koń­cu poli­cjan­ci odpo­wie­dzie­li oględ­nie, że sko­ro pro­sty­tu­cja jest teraz legal­na, nie mogą wie­le w tej spra­wie zro­bić. Moje przy­pusz­cze­nie (choć nie mam na to dowo­dów) jest takie, że poli­cja ma ogrom­ne bra­ki kadro­we. Han­del ludź­mi w celu pro­sty­tu­cji nie jest prio­ry­te­tem poli­tycz­nym (podob­nie jak ochro­na ofiar, na któ­rą prze­zna­cza się bar­dzo mało środ­ków), zatem zmia­ny legi­sla­cyj­ne mogą po pro­stu nie­co uła­twiać odda­la­nie skarg.

Dla­cze­go Bel­gia sku­pia się na regu­lo­wa­niu „pra­cy” kobiet, zamiast zająć się zacho­wa­niem męż­czyzn i ogra­ni­cze­niem popy­tu na kupo­wa­nie ciał?

Same w sobie usta­wy z lat 2022 i 2024 w prze­wa­ża­ją­cej mie­rze NIE regu­lu­ją „pra­cy” kobiet. W bar­dzo znacz­nym stop­niu dekry­mi­na­li­zu­ją one strę­czy­ciel­stwo, nakła­da­jąc na strę­czy­cie­li jedy­nie kil­ka warun­ków. Usta­wa z 2024 r., sta­no­wią­ca ramy praw­ne dla umo­wy o pra­cę, jest skie­ro­wa­na do strę­czy­cie­li, a nie do kobiet. Na papie­rze to one są bene­fi­cjent­ka­mi pra­wa, jako że zapew­nia się im pew­ne pra­wa socjal­ne jako pra­cow­ni­kom. Nale­ży tu jed­nak poczy­nić kil­ka zastrzeżeń:

  • Nadal jest to kwe­stia włą­cze­nia pro­sty­tu­cji w ramy umo­wy o pra­cę. Ozna­cza to, że kobie­ty muszą być tra­fić w tym celu do reje­strów, być zare­je­stro­wa­ne w sys­te­mie ubez­pie­czeń spo­łecz­nych, dla bez­ro­bot­nych itp.
  • Nie­któ­re cho­ro­by prze­no­szo­ne dro­gą płcio­wą są uzna­wa­ne za ryzy­ko zawo­do­we w kon­tek­ście umo­wy o pra­cę, ale nie wte­dy, gdy kobie­ty pra­cu­ją jako „fre­elan­cer­ki”. Sta­no­wi to rodzaj zachę­ty do pra­cy pod nad­zo­rem pracodawcy.
  • Spe­cy­ficz­na regu­la­cja plat­form inter­ne­to­wych, koja­rzą­cych oso­by pro­sty­tu­owa­ne z klien­ta­mi wyma­ga, aby plat­for­my te doko­ny­wa­ły kon­tro­li pro­fi­li (czy posia­da­ją doku­men­ty, dowód oso­bi­sty itp.), co w isto­cie spro­wa­dza się do for­my ich regulowania.

Odno­śnie pyta­nia, dla­cze­go Bel­gia nie zaj­mu­je się zacho­wa­niem męż­czyzn ani nie dąży do ogra­ni­cze­nia popytu:

  • To praw­da, że tego nie robi. Jak już mówi­łam, żad­na z nowych ustaw nie nakła­da ŻADNYCH obo­wiąz­ków na klien­tów, nawet w tak pod­sta­wo­wych kwe­stiach jak prezerwatywy.
  • Domnie­ma­nym powo­dem jest to, że pro­sty­tu­cja nie jest sama w sobie prze­mo­cą, lecz pra­cą, pod warun­kiem, że trans­ak­cja jest uczci­wa i nie odby­wa się pod przy­mu­sem. Przy­mus eko­no­micz­ny abso­lut­nie nie jest tu bra­ny pod uwa­gę. Cał­ko­wi­cie lek­ce­wa­ży się zacho­wa­nia klien­tów, a w szer­szym uję­ciu kupu­ją­cy sta­ją się cał­ko­wi­cie niewidzialni.
  • Zgod­nie z tą samą ideą, Bel­gia nie sta­ra się ogra­ni­czyć popy­tu, ani pro­sty­tu­cji jako całości.

Ile osób fak­tycz­nie korzy­sta każ­de­go roku z bel­gij­skich pro­gra­mów wyj­ścia z prze­my­słu i czy pań­stwo finan­su­je je w stop­niu wystar­cza­ją­cym w porów­na­niu do tego, ile zara­bia na podat­kach z prostytucji?

Bar­dzo chcia­ła­bym znać odpo­wiedź na to pyta­nie! Pro­gra­my wyj­ścia są skraj­nie nie­licz­ne, są pro­wa­dzo­ne przez zale­d­wie kil­ka sto­wa­rzy­szeń, takich jak Isa­la w Bruk­se­li i kil­ka innych w całym kra­ju. Takie orga­ni­za­cje są wyso­ce nie­do­fi­nan­so­wa­ne i bra­ku­je im zaso­bów. Na tym eta­pie nie ma dedy­ko­wa­ne­go finan­so­wa­nia dla podob­nej dzia­łal­no­ści. Na przy­kład Isa­la korzy­sta z fun­du­szy na pra­cę socjal­ną, ale nie kon­kret­nie na pro­gra­my wycho­dze­nia z pro­sty­tu­cji. Nie ma dedy­ko­wa­nych prio­ry­te­to­wych sys­te­mów wspar­cia w zakre­sie miesz­kal­nic­twa, zdro­wia itp. Nie ma też moż­li­wo­ści, aby kobie­ty pro­sty­tu­owa­ne, nie­za­leż­nie od tego, czy były zmu­sza­ne przez strę­czy­cie­la czy nie, mogły uzy­skać doku­men­ty poby­to­we na tej podstawie.

Bio­rąc pod uwa­gę, że zde­cy­do­wa­na więk­szość osób w bel­gij­skich domach publicz­nych to kobie­ty z Nige­rii, Rumu­nii i Buł­ga­rii, czy nazy­wa­nie tego „pra­cą” nie masku­je glo­bal­ne­go han­dlu ludź­mi i nie­rów­no­ści ekonomicznych?

Mowa o więk­szej ilo­ści państw. Jest też wie­le kobiet z Bra­zy­lii (naj­licz­niej­sza naro­do­wość), obec­nie z Ukra­iny, Maro­ka, Alba­nii… Ogó­łem wie­le cudzo­zie­mek.  Jest wśród nich wie­le kobiet bez doku­men­tów i z róż­nych mniej­szo­ści w swo­ich kra­jach, na przy­kład turec­ko­ję­zycz­nych Buł­ga­rek czy Romek z Rumu­nii i Buł­ga­rii itp. Ogól­niej rzecz bio­rąc, kobie­ty w pro­sty­tu­cji, włą­cza­jąc w to Bel­gij­ki, wyka­zu­ją nie­pro­por­cjo­nal­ny poziom róż­ne­go rodza­ju czyn­ni­ków podat­no­ści na krzyw­dę, takich jak wywo­dze­nie się z dys­funk­cyj­nych rodzin, nad­uży­cia sek­su­al­ne w dzie­ciń­stwie czy ubó­stwo, któ­re napę­dza­ją pro­sty­tu­cję i są przez nią wzmac­nia­ne.
Naszym zda­niem nazy­wa­nie pro­sty­tu­cji pra­cą fak­tycz­nie masku­je wyko­rzy­sty­wa­nie sek­su­al­ne, któ­re jest nie­ro­ze­rwal­nie zwią­za­ne z pro­sty­tu­cją, nawet jeśli nie jest to han­del ludź­mi per se. Widzi­my, że pro­sty­tu­cja leży na prze­cię­ciu wyzy­sku kapi­ta­li­stycz­ne­go, neo­ko­lo­nial­ne­go i patriarchalnego.

Czy pro­mu­jąc legal­ną „pra­cę sek­su­al­ną”, pań­stwo bel­gij­skie nie zamy­ka dro­gi do wyj­ścia z bran­ży? Czy łatwiej jest rzu­cić „pra­cę”, czy uciec z „sys­te­mu prostytucji”?

Jed­nym z argu­men­tów prze­ma­wia­ją­cych za usta­wą z 2024 r. (pra­wo pra­cy) jest to, że pozwa­la ona oso­bom w pro­sty­tu­cji uzy­skać zasi­łek dla bez­ro­bot­nych, gdy opusz­czą bran­żę. Mogły­by więc na tej pod­sta­wie wybrać inną pra­cę, jeśli tak zde­cy­du­ją. W każ­dym razie taki argu­ment był wysu­wa­ny.
Tak jak napi­sa­ły­śmy powy­żej, tyl­ko garst­ka osób obję­ta jest zakre­sem usta­wy. Pła­ce są skraj­nie ogra­ni­czo­ne, co ozna­cza, że aby „sko­rzy­stać” z zasił­ku dla bez­ro­bot­nych, kobie­ty musia­ły­by pod­dać się ogrom­nej licz­bie nie­chcia­nych aktów sek­su­al­nych…
Poza tym, jak słusz­nie zauwa­żasz, pra­wo postrze­ga wyj­ście wyłącz­nie jako zmia­nę karie­ry, pod­czas gdy z doświad­cze­nia wie­my, że wyj­ście – bądź uciecz­ka – z sys­te­mu pro­sty­tu­cji to coś zupeł­nie innego.

Zwo­len­ni­cy pra­wa mówią o „bez­pie­czeń­stwie”. Jakie są wskaź­ni­ki PTSD (zespo­łu stre­su poura­zo­we­go) wśród kobiet pra­cu­ją­cych legal­nie w bel­gij­skiej pro­sty­tu­cji w porów­na­niu do ofiar innych form przemocy?

Nie mamy na ten temat żad­nych danych.

Dla­cze­go Bel­gia uła­twia dostęp do usług sek­su­al­nych, zamiast – wzo­rem Szwe­cji czy Fran­cji – edu­ko­wać klien­tów, że cia­ło innej oso­by nie jest towarem?

Jeśli cof­nie­my się w cza­sie, zoba­czy­my, że COVID był czyn­ni­kiem zapal­nym – lub, powiedz­my, został wyko­rzy­sta­ny jako taki. Argu­men­to­wa­no, że pod­czas COVID-u oso­by w pro­sty­tu­cji nie mogły „pra­co­wać”, a jed­no­cze­śnie potrze­bo­wa­ły pie­nię­dzy. Zosta­ło to wyko­rzy­sta­ne jako argu­ment za dekry­mi­na­li­za­cją strę­czy­ciel­stwa i nor­ma­li­za­cją pro­sty­tu­cji jako pra­cy.
W rze­czy­wi­sto­ści prze­pi­sy doty­czą­ce pro­sty­tu­cji były wyso­ce nie­sku­tecz­ne. Naga­by­wa­nie na uli­cach było karal­ne. Strę­czy­ciel­stwo było w zasa­dzie nie­le­gal­ne, a jed­no­cze­śnie w dużej mie­rze tole­ro­wa­ne. Dys­funk­cje pra­wa zosta­ły przed­sta­wio­ne jako argu­men­ty za dekry­mi­na­li­za­cją prze­my­słu sek­su­al­ne­go. Argu­men­to­wa­no, że potrzeb­na jest dekry­mi­na­li­za­cja pro­sty­tu­cji, pod­czas gdy to, co fak­tycz­nie nastą­pi­ło póź­niej, to dekry­mi­na­li­za­cja strę­czy­ciel­stwa i wyzy­sku (wyją­tek sta­no­wi naga­by­wa­nie).
Mniej wię­cej w tym samym cza­sie, a może nawet nie­co wcze­śniej, sto­wa­rzy­sze­nia opo­wia­da­ją­ce się za dekry­mi­na­li­za­cją prze­my­słu sek­su­al­ne­go otrzy­ma­ły duże fun­du­sze publicz­ne, co pozwo­li­ło im uro­snąć w siłę i spra­wi­ło, że ich dys­kurs zdo­mi­no­wał prze­strzeń w mediach i wśród poli­ty­ków. W związ­ku z tym więk­szość par­tii poli­tycz­nych, zarów­no pra­wi­co­wych i lewi­co­wych, popar­ła zmia­ny legi­sla­cyj­ne.
Poza tym nie mam dowo­dów na jakie­kol­wiek inne czyn­ni­ki wyja­śnia­ją­ce tę sytuację.

Bel­gij­ska refor­ma, choć okrzyk­nię­ta suk­ce­sem przez zwo­len­ni­ków libe­ra­li­za­cji, z per­spek­ty­wy orga­ni­za­cji pomo­co­wych jawi się jako nie­bez­piecz­ny pre­ce­dens. Czy sys­tem, któ­ry lega­li­zu­je strę­czy­ciel­stwo, może real­nie chro­nić naj­bar­dziej bez­bron­nych? Odpo­wiedź Isa­li suge­ru­je, że za fasa­dą „bez­piecz­nych umów” kry­je się ten sam sta­ry mecha­nizm wyzy­sku, a jedy­ne wspar­cie otrzy­ma­li strę­czy­cie­le, czer­pią­cy zyski z płat­ne­go gwał­tu, jakim de fac­to jest prostytucja.