Dom dobry w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego to film, który próbuje przedstawić przemoc domową jako zjawisko strukturalne. Reżyser pokazuje, jak przemoc wyrasta z żyznej gleby kulturowej – tradycji religijnej, stereotypów płciowych i zmowy społecznego milczenia. A rośnie bujnie i stabilnie, od pierwszego kłamstwa, wyzwiska, upokorzenia, po więzienie, gwałty i krwawe bójki, z których ledwo uchodzisz z życiem. Podlewa ją milczenie tych, którzy widzą, pobłażliwość znajomych, nieudolność instytucji.
Smarzowski otwiera drzwi, zza których sąsiedzi słyszą krzyki. Zaprasza cię do środka, do domu dobrego, choć burzliwego. Wprowadza cię w przestrzeń małżeństwa, którego awantury nikogo nie dotyczą i są „niczyim interesem”. W końcu aż 19% mężczyzn i 7% kobiet nie uważa obrażania ani wyzywania partnerki lub partnera za formę przemocy domowej.
Przemoc eskaluje tiptopami. Najpierw miłość ogarnia cię tak dogłębnie, że aż nią ociekasz. Chciałbym być z tobą do końca świata. Kwiaty, wakacje i gratyfikacja – w końcu sobie kogoś znalazłaś! Potem pierwsze wyzwisko. Pasywna agresja. To nic – po prostu jest zmęczony. Każdemu się zdarza. Zawstydzanie, popychanie. Nikt nie jest idealny. Po pierwszym policzku kwiaty i obietnice. Przestawianie szklanek, chowanie kluczy. Zaczynasz wątpić w swoją pamięć i zdrowy rozum. Zapierdolę cię. Poniosło go. Ale nigdy by tego nie zrobił. Prawda?
Nikt nie mógłby po czymś takim zostać
Po akcie przemocy następuje „miesiąc miodowy”. Krótkie okresy spokoju, obietnice poprawy, czułe gesty po wybuchach – może tym razem będzie inaczej. Znowu jesteś młoda i zakochana, dom wygląda jak kwiaciarnia. Jesteś najpiękniejsza, najważniejsza i to się nigdy nie powtórzy. To był ostatni raz.
Mózg to potężny organ. Twój w momencie powrotu, jest zalewany hormonami szczęścia i bliskości. Budują się połączenia, które każą ci zostać, piramida potrzeb jest stale spełniona. Mówi: „tu jest dobrze, tu jest bezpiecznie”. Katarzyna Nowakowska, przedstawicielka fundacji Feminoteka, podsumowuje [1], że zawsze warto słuchać intuicji, gdy mówi nam: „uciekaj, coś jest nie w porządku”. Natomiast intuicja podpowiadająca: „zostań, daj mu szansę, wróć” – nie zawsze jest dobrym przewodnikiem, bo łatwo ulega zniekształceniom. W relacjach przemocowych to nie rozsądek, lecz emocje najmocniej wpływają na percepcję związku.
Moment odejścia jest najniebezpieczniejszy. Wtedy najczęściej pojawiają się groźby, odwetowe ataki, także wobec dzieci. Według amerykańskich statystyk największe prawdopodobieństwo śmiertelnego ataku ze strony partnera pojawia się w czasie przygotowań ofiary do odejścia lub zaraz po rozstaniu [2]. Nawet udana wyprowadzka nie oznacza bezpieczeństwa. Były partner często zna twoich znajomych, rodzinę i ich adresy. Wciąż cię napastuje, nachodzi, wysyła groźby. Jeśli w ogóle masz gdzie odejść. Gośka była w uprzywilejowanej sytuacji, z siatką bezpieczeństwa, siostrą, która jej wierzyła, mieszkaniem po matce. To nie są realia wszystkich ofiar – często tkwią w biedzie i nie mają do kogo się zwrócić, próbując przetrwać z czwórką dzieci na ramieniu, jedną ręką robiąc pranie, a drugą gotując obiad, robiąc wszystko, by uniknąć kolejnego wybuchu.
Do tego dochodzi brak własnych pieniędzy, mieszkania czy nawet dostępu do konta. Ekonomiczna kontrola to jedna z najczęstszych form przemocy, poprzez którą oprawcy uzależniają od siebie ofiary, wmawiając im, że bez nich sobie nie poradzą. Wiele kobiet boi się, że po odejściu nie dadzą rady utrzymać dzieci; że oprawca będzie je ciągał po sądach, nie płacił alimentów i że jedyną opcją stanie się dom dziecka. Instytucje nie zawsze działają – schroniska są pełne, a po pomoc kolejki bywają długie.
Według kontroli NIK w większości skontrolowanych jednostek policyjnych – niemal w 90% przypadków – nie opracowano lub nierzetelnie opracowano i realizowano programy przeciwdziałania przemocy domowej. W aż sześciu z dziewięciu skontrolowanych komend pierwsza lub kolejna wizyta odbywała się dopiero po upływie tygodnia od momentu założenia Niebieskiej Karty. To szczególnie przerażające, ponieważ ofiary przemocy domowej mogą być najbardziej narażone na dalsze działania sprawcy właśnie po zgłoszeniu incydentu. Być może dlatego ponad połowa osób doświadczających przemocy przyznaje, że nie wierzy w skuteczność wsparcia oferowanego przez instytucje.
Idiotka, skoro wróciła po kolejny łomot
W kontekście światowym osoba doświadczająca przemocy domowej wraca do przemocowca średnio siedem razy, zanim ostatecznie odejdzie.
Dlaczego? W filmie widzimy Gośkę przed porodem koczującą w wieloosobowym pokoju, wysłuchującą marzeń innych kobiet o mordowaniu swoich oprawców. Jest przed kolejnym powrotem, w szoku po stracie matki. Widzimy ją obsypywaną deklaracjami o zmianie, miłości, żalu. Słyszymy razem z nią, jak Grzesiek zaprasza ją do tak przecież dobrej przeszłości – na plażę, w swoje ciepłe ramiona i do pełnego domu, w którym czeka dziecko. W tym wspomnianym świecie jest ojcem, który nigdy już nie podniesie na nich ręki.
Jak twierdzi działaczka Feminoteki, Katarzyna Nowakowska [1], powrót do przemocowca jest nieodłącznym elementem przemocowej relacji, a ofiar nie można za to karać ani sądzić. Jednak co trzeci dorosły Polak uważa, że powrót do sprawcy oznacza akceptację przemocy.
Pornografia przemocy
„Smarzol jest jak: «To teraz czas na Dom Dobry :)», po czym przez prawie dwie godziny kręci, jak mąż tłucze żonę kablem”.
„Smarzowski z tematu przemocy domowej zrobił torture porn”.
„Pornografia przemocy domowej podana w formie wciąż powtarzających się tych samych scen”.
To tylko kilka fragmentów recenzji filmu na Filmwebie z sekcji krytyków.
Co ciekawe, wszystkie zostały napisane przez mężczyzn i z naszych obserwacji wynika, że to oni częściej niżej oceniają film. Pojawiają się głosy, że sceny są przesadzone – chociaż Smarzowski otwarcie mówi o tym, że każdy akt przemocy w filmie powstał na podstawie prawdziwych historii przetrwanek. Mało tego – wiele kobiet po doświadczeniach przemocy domowej twierdzi, że film jest zbyt łagodny.
Szczególnie zniesmaczające w retoryce „pornografii przemocy” jest porównywanie scen gwałtów do brutalnej pornografii. Przemoc seksualna została przedstawiona nie jako perwersyjna fantazja, lecz jako kulminacja wcześniejszych nadużyć. Zakładanie, że scena gwałtu jest pornograficzna, nie tylko fetyszyzuje przemoc seksualną, ale jednocześnie umniejsza rzeczywistym doświadczeniom osób, które ją przeżyły.
Uważamy, że przemoc seksualna w filmie mogłaby zostać ukazana w mniej graficzny sposób. Żaden gwałt, a tym bardziej małżeński, nie musi przybierać stereotypowej formy, takiej jak bicie, wyzwiska, krzyki i płacz ofiary. Istotą gwałtu jest naruszenie autonomii drugiej osoby, a nie stopień fizycznej agresji.
Twórcy mają możliwość pokazania, że przemoc seksualna jest przede wszystkim naruszeniem godności, zaufania i bezpieczeństwa, a nie widowiskiem, potwierdzającym mylne założenia widowni. Mniej oczywiste podejście nie tylko szanuje doświadczenia przetrwanek, ale również zachęca widzów do głębszej refleksji.
Ostatecznie Dom dobry trafnie punktuje system, który wspiera sprawców milczeniem, lecz nie analizuje, jak wygląda ocena sytuacji oczami ofiary przemocy. Otwiera oczy tym nie mającym pojęcia, jak wygląda dynamika i skala przemocy domowej. Przestrzega o czerwonych flagach – ale czy wystarczająco? Dziś, gdy dyskusja na temat tego problemu rozbrzmiewa dopiero, kiedy ginie kolejna kobieta, potrzebujemy filmów, które nie tylko wstrząsają, ale również wyjaśniają psychologiczne zjawiska pozostawania w takich relacjach.
Dane statystyczne
W 2024 roku procedura założenia Niebieskiej Karty została rozpoczęta ponad 50 tysięcy razy. Ofiar było prawie 87 tysięcy, z których (z puli dorosłych) prawie 83% stanowiły kobiety. Sprawcami byli w prawie 88% mężczyźni. 22% sprawców zostało postawionych przed sądem. Według badań dla Ministerstwa Rodziny (…) około 76% ofiar przemocy domowej nigdy nie zwróciło się o pomoc.
Wg badań FRA dotyczących Unii Europejskiej z 2024 prawie jedna na pięć kobiet (~18%) doświadczyła przemocy z rąk partnera. W Polsce to aż jedna na trzy.
W Polsce w 85% przypadków sprawcą przemocy seksualnej był były lub obecny partner. Spośród osób z doświadczeniem przemocy seksualnej 75% kobiet wyznaje, że doznały jej więcej niż raz, a 20% więcej niż 10 razy.
Według badań cytowanych przez gov.pl 32% dzieci w Polsce doświadczyło przemocy z rąk bliskiej osoby dorosłej, a co trzeci Polak uważa kary cielesne za dopuszczalne.
W 2024 roku blisko 50 tysięcy kobiet i dziewcząt na całym świecie zginęło z rąk partnerów lub członków własnej rodziny. To średnio jedno morderstwo kobiety co 10 minut. Każdego dnia ponad 137 z nich straciło życie w domu, który stał się dla nich pułapką.
Historie kobiet
W reportażu dla „Newsweeka” Renata Kim przedstawia historie kobiet, które doświadczyły przemocy w domu – fizycznej, psychicznej, ekonomicznej i seksualnej. Pokazuje codzienne życie za zamkniętymi drzwiami, pełne strachu i samotności, oraz momenty, które zmuszały bohaterki do milczenia.
Mąż odbierał mi telefon, nie mogłam bez jego pozwolenia otwierać okna, miałam wyznaczony grafik korzystania z łazienki. Musiałam mówić w odpowiednim szyku zdania: podmiot, orzeczenie, koniecznie właściwym tembrem głosu. Byłam zamykana w pokoju, duszona, wrzucana pod prysznic w ubraniu. Kiedy byłam w ciąży, musiałam sikać do słoika, bo akurat umył podłogę w przedpokoju i nie pozwolił mi pójść do toalety.
Znam mnóstwo takich historii. Dziewczyna z małej miejscowości koło Bielska Białej, mąż policjant, zagorzały katolik, też się nad nią znęcał. Kiedy wzywała policję, przyjeżdżali jego koledzy. Kolejnej dziewczynie nie miałam nawet gdzie zgłosić, w opiece społecznej pracowały siostry sprawcy. Sprawa i tak trafiłaby do jej regionu, nawet gdybym zgłosiła gdzie indziej.
W artykule opublikowanym w „Magazynie WP” rozmówczynią jest Renata Durda, przedstawicielka fundacji Niebieska Linia. Durda porusza temat codziennych dramatów kobiet, które żyją w domach kontrolowanych przez oprawców – gdzie przemoc nie ogranicza się do słów czy uderzeń, lecz obejmuje także manipulację i wzbudzanie wątpliwości co do własnych doświadczeń. Przytacza historię jednej z kobiet, by pokazać, jak wyniszczające mogą być działania sprawców.
Krzątała się po domu i robiła sobie kawę. I postawiła tę kawę na stół. W pewnym momencie kawa zniknęła. Pomyślała, że zwariowała, może jednak nie zrobiła tej kawy? Później okazało się, że on chował tę kawę do szafy z ubraniami i próbował wmówić jej, że traci pamięć, że sama nie wie co robi. Bardziej drastyczny przykład jego działań był wtedy, gdy umoczył jej szczoteczkę do zębów w środku myjącym. Jak udowodnić w sądzie, że mąż moczył szczoteczkę w Ace?
Doświadczasz przemocy domowej lub podejrzewasz, że ktoś, kogo znasz, jej doświadcza? Zadzwoń anonimowo:
Feminoteka: 888-88-33-88 (0d 11 do 19) lub napisz: pomoc@feminoteka.pl
Niebieska Linia: 800-12-00-02 (całodobowo)
Centrum Praw Kobiet: 800 10 7777 (całodobowo) lub znajdź oddział w Twoim mieście na: https://cpk.org.pl/pomoc/pierwszy-kontakt/
Bibliografia:
[1] Wypowiedź udzielona podczas dyskusji panelowej po projekcji filmu ,,Dom Dobry” w kinie Atlantic w Warszawie z udziałem reżysera Wojciecha Smarzowskiego i Luisa Alarcona Ariasa z Fundacji Niebieska Linia, prowadzonej przez Martynę Podolską w dn. 18 listopada 2025 r.
[2] Walker, L. E., & Meloy, J. R. (1998). Stalking and domestic violence. In J. R. Meloy (Ed.), The psychology of stalking: Critical and forensic perspectives (s. 140–141). San Diego: Academic Press.

