Tłumaczenie felietonu Helen O’Connor „The hypocrisy of condemning Epstein while supporting ‘sex work’” autorstwa Gabrieli Korczak
Spuścizna feministek socjalistycznych takich jak Aleksandra Kołłątaj zmusza nas dziś do skonfrontowania się z niewygodną prawdą: określanie prostytucji jako emancypacji umożliwia przemocowcom pokroju Epsteina uniknąć odpowiedzialności – ostrzega Helen O’Connor.
W społeczeństwie klasowym mnóstwo dziewcząt znajduje się w trudnej sytuacji prawie od momentu poczęcia. Są one skazane na bycie niekochanymi, niechcianymi, biednymi.
Virginia Giuffre mówi o takich dziewczętach „Dziewczyna niczyja”. Ponieważ taka dziewczyna od najmłodszych lat jest traktowana jakby była bezwartościowa, zaczyna czuć się bezwartościowa, a także czuć, jakby jej jedynym zasobem było jej ciało.
Nikt nigdy się za nią nie wstawił, nikt się nią nie zaopiekował, nikt nie stanął w jej obronie. Zawiedli ją wszyscy. Męscy oprawcy, którzy mieli być członkami rodziny, przyjaciółmi, „chłopakami” bądź „opiekunami”, wykorzystują jej bezbronność, wskutek czego dziewczyna wpada na równię pochyłą przemocy. Nie ma doświadczenia życiowego, odpowiedniej edukacji czy zasobów, które pozwoliłyby jej uwolnić się od swojego losu. Toksyczna sytuacja, w której się znajduje, w połączeniu z męskim żądaniem swobodnego dostępu do seksu wpycha dziewczynę ze ścieżki przemocy seksualnej prosto w prostytucję.
Społeczeństwo jest okłamywane, gdy wmawia się mu, że osoby uwięzione w przemyśle seksualnym są w nim z własnego „wolnego wyboru”, że mogą z niego odejść w dowolnym momencie, że są „dorosłymi, wyrażającymi zgodę ludźmi”. Bezbronne osoby, osoby pozbawione głosu przedstawiane są jako chciwe, leniwe, godzące się na przemoc i na przemoc zasługujące.
W Wielkiej Brytanii państwo nie zapewnia wsparcia kobietom uwikłanym w prostytucję. Państwo opiekuńcze wraz z zasobami takimi jak edukacja dla dorosłych albo dobrze płatne zawody dla klasy pracującej są składane w ofierze na ołtarzyku kapitalizmu. Stwierdzenie, że dziewczynka bądź kobieta może opuścić przemysł seksualny w dowolnym momencie jest przejawem takiej samej ignorancji i głupoty, jak mówienie maltretowanej żonie, że może odejść od swojego oprawcy.
Jeffrey Epstein zarządzał siatką prostytucyjną. Porywał dziewczęta i kobiety z całego świata, aby zapewnić usługi seksualne swoim bogatym znajomym, również tym o sadystycznych seksualnych upodobaniach. Wiedział, że jego ofiary nie mają niczego, nie mają też do czego wracać, więc jeśli stanie im się krzywda, nikt nie będzie o nie pytał. Tak samo jak inni sutenerzy, łączył on podstęp, zastraszanie i przymus, aby utrzymać swoje ofiary w sytuacji niewoli i podporządkowania.
Krzywdzenie kobiet i dzieci, aby zapewnić klientom zaspokojenie ich fetyszystycznych zachcianek seksualnych, jest częścią wielomiliardowego przemysłu seksualnego, na którym Epstein zarabiał.
Jest to naprawdę zdumiewające, że politycy oraz wielu ludzi lewicy nie dostrzega, że wielu innych „Jeffreyów Epsteinów” działa bezkarnie w obrębie przemysłu seksualnego. Zamiast tego mówi się nam, że Epstein był „pojedynczym przypadkiem”, że „praca seksualna to praca” i że tylko „świętoszkowaci moralizatorzy” mogą potencjalnie potępiać prostytucję. Klient, który płaci, dostaje to, czego chce i kiedy tego chce, bez względu na to, czy jest to niepełnoletnie dziecko, które później zostanie nazwane „małoletnią pracownicą seksualną”, czy też „prawo” do wyrządzania tortur.
Sprzeczność związana z potępianiem Epsteina przy jednoczesnym popieraniu tak zwanej „pracy seksualnej” jest ignorowana, ponieważ wyzyskiwanie ludzi to wielki biznes. Wzywanie do pełnej dekryminalizacji prostytucji zapewniają klasie Epsteina jeszcze większą bezkarność wobec prawa niż obecnie.
Pogłębiający się kryzys ekonomiczny oznacza, że coraz większa liczba kobiet, dziewcząt i osób nieletnich jest terroryzowana przez przemysł seksualny. Brakuje danych pokazujących, jak bardzo rozpowszechniona jest prostytucja w Wielkiej Brytanii; istnieje za to polityczna agenda mająca na celu znormalizowanie przemysłu seksualnego i określanie go „opcją zawodową”. Za pośrednictwem Departamentu Pracy i Emerytur, państwo ogłasza tak zwane „oferty pracy” w przemyśle seksualnym.
Określanie prostytucji pracą oznacza akceptację założenia, że każda praca może opierać się na nadużyciach, przemocy i wyzysku, oraz że ochrona zdrowia i bezpieczeństwa w miejscu pracy to mrzonka. Jest to dokładna odwrotność tego, o co powinna walczyć klasa pracująca. Wspieranie prostytucji jako formy pracy to kpina z trwającej walki o równość kobiet i wszystkich związanych z tą walką postulatów.
Międzynarodowy Dzień Kobiet nie powinien być tylko okazją do świętowania – chociaż przełomowe dokonania sióstr socjalistek z dawnych lat dają nam wiele powodów do świętowania i podziwu. Ważne jest, aby zauważyć, że wiele przemyśleń Aleksandry Kołłątaj i innych rewolucjonistek zostaje zatraconych przez fałszywe i ograniczone pojmowanie tego, co dzisiaj oznacza socjalistyczny feminizm.
W przeszłości kobiety-socjalistki nie akceptowały prostytucji jako „pracy”. Nie podążały za kłamstwem o tym, że „cielesna autonomia” oznacza kapitulację wobec pornograficznych fantazji mężczyzn albo oferowania im nieograniczonego dostępu do ciał kobiet, dziewcząt, dzieci.
Feministyczne hasła, które żądają by „zmiażdżyć patriarchat” nie sięgają do korzeni opresji kobiet, koniecznej, by klasowe społeczeństwo mogło dalej istnieć. Feminizm wyboru, promowanie „dorabiania sobie”, sprzedawanie wizji marzeń na TikToku przez „drobne przedsiębiorczynie” – wszystko to doprowadza do zwolnienia z odpowiedzialności klasy kapitalistów. Utracono przekonanie, że kobiety z klasy pracującej muszą być zaangażowane w kolektywną walkę o prawo do dobrze dotowanego państwa opiekuńczego, uzwiązkowione miejsca pracy i sprawiedliwe płace, mieszkalnictwo, zdrowie i edukację.
Feministki socjalistyczne muszą domagać się końca idei i systemów, które wzmacniają i podtrzymują opresję kobiet.
Te żądania muszą być osadzone w materialnych interesach kobiet i dążyć do tego, by żadna kobieta, dziewczyna czy dziecko nie musiała znosić cierpienia zadawanego im przez przemysł seksualny. Międzynarodowy Dzień Kobiet jest okazją dla kobiet pracy, by ponownie zaangażować się w walkę o fundamentalną zmianę organizacji społeczeństwa, co może tylko przysłużyć się całej ludzkości.

