Postępy w zakresie praw kobiet po 2001 roku
Lata rządów talibów w Afganistanie w okresie 1996–2001 charakteryzowały się niemal całkowitym wykluczeniem kobiet z życia publicznego, zakazem edukacji dziewcząt oraz skrajnymi ograniczeniami w zakresie pracy i swobody poruszania się. Obalenie tego reżimu w wyniku agresji USA w 2001 roku pozornie otworzyło nowy rozdział w historii praw kobiet w Afganistanie. Dostęp do edukacji średniej i wyższej, udział w rynku pracy, obecność w instytucjach publicznych i organizacjach pozarządowych oraz rozwój ruchów kobiecych tworzyły wizerunek kraju, który chce lepszego życia dla swoich obywatelek. Liczba dziewcząt w szkołach podstawowych wzrosła z niemal zera w 2001 r. do 2,5 miliona w 2018 r. Do 15 sierpnia 2021 r. 4 na 10 uczniów szkół podstawowych stanowiły dziewczęta. Według szacunków Organizacji Narodów Zjednoczonych, śmiertelność matek (ang. The Maternal Mortality Ratio) spadła z 1100 do 396 zgonów na 100 000 żywych urodzeń w latach 2000–2015.
Ta poprawa miała jednak swoją ciemną stronę. Na skutek amerykańskiej inwazji afgańska gospodarka została niemal zrównana z ziemią. Zachodnie wojska rozwinęły przy tym „rynek seksualny”, w którym gwałcono kobiety za żywność. Żołnierze ONZ przyzwyczaili się do takich praktyk podczas innych tzw. misji pokojowych w miejscach takich jak Bośnia czy Haiti.
Sukcesy zbudowane atakami bombowymi okazały się kruche, zależne od wsparcia międzynarodowego i niestabilnej sytuacji politycznej. Już przed 2021 rokiem raporty wskazywały na ograniczenia wynikające z norm społeczno-kulturowych, przemocy strukturalnej i bezkarności sprawców. W 2011 r. Afganistan został uznany przez Thomson Reuters Foundation za „miejsce na świecie, gdzie najniebezpieczniej jest urodzić się kobietą”. Przyczyn upatrywano w przemocy wobec kobiet w życiu publicznym, przemocy opartej na płci, braku dostępu do opieki zdrowotnej oraz skrajnym ubóstwie.
Kobiety znowu w cieniu
Na skutek porażki politycznej interwencjonizmu USA, 15 sierpnia 2021 r. talibowie ponownie doszli do władzy i wprowadzili zakazy, które w praktyce odbierały kobietom dostęp do edukacji ponad poziom szkoły podstawowej. Zakaz dotyczy nie tylko dziewcząt, ale także nauczycielek, podczas gdy mężczyźni mogli nadal nauczać. 20 grudnia 2022 r. wydano zakaz przyjmowania kobiet na uniwersytety.
Władze nie zakazały formalnie pracy kobiet, ale wprowadziły restrykcje, które skutecznie je z rynku pracy wyeliminowały. Kobiety w administracji rządowej zostały zmuszone do pozostania w domu, chyba że nie da się ich zastąpić mężczyzną. Sędzinie, prokuratorki i prawniczki zostały wykluczone z sektora prawnego. 24 grudnia 2022 r. wprowadzono zakaz pracy kobiet w organizacjach pozarządowych, wyjątkiem była służba zdrowia. Dodatkowo kobiety muszą przestrzegać wymogów ubioru i „mahramu”. Mianem „mahram” określa się mężczyznę w rodzinie, z którym zawarcie małżeństwa jest trwale prawnie niedopuszczalne. Trwały zakaz małżeństwa powstaje na podstawie trzech rodzajów relacji: pokrewieństwa biologicznego, pokrewieństwa ustanowionego przez karmienie piersią oraz powinowactwa wynikającego z zawarcia małżeństwa, obejmującego osoby należące do rodziny współmałżonka (np. teściowie, pasierbowie, zięciowie). Mahram posiada obowiązki ochronne wobec kobiety i podlega zakazowi seksualnemu, jednak nie ma władzy nad jej codziennymi decyzjami. Natomiast mąż, choć nie jest mahramem, dysponuje prawnym autorytetem, szczególnymi obowiązkami i władzą wobec żony, której nie posiadają inni członkowie rodziny. W praktyce obowiązek posiadania mahrama oznacza daleko idące ograniczenie autonomii kobiet. Kobiety nie mogą samodzielnie podróżować, podejmować pracy, korzystać z opieki zdrowotnej ani uczestniczyć w życiu społecznym bez obecności męskiego opiekuna. System ten sprowadza kobiety do pozycji osób niezdolnych do samodzielnego funkcjonowania w przestrzeni publicznej.
Do marca 2022 r. 61% kobiet straciło pracę, co spowodowało straty gospodarcze nawet do 5% PKB – między 600 mln a 1 mld dolarów. Amnesty International wskazuje, że wykluczenie kobiet z miejsc pracy pogrążyło niektóre rodziny, których kobiety były jedynymi żywicielkami, w skrajnym ubóstwie.
Talibowie systematycznie ograniczają obecność kobiet w przestrzeni publicznej, czyniąc z niej strefę mężczyzn. W artykule The Guardian opisano, że podczas obchodów czwartej rocznicy powrotu talibów do władzy kobiety zostały wykluczone z udziału w państwowej uroczystości. Mężczyźni świętowali, zrzucając z helikopterów kwiaty, a kobiety zostały zmuszone do pozostania w domach. Policja religijna pilnowała, by żadna kobieta nie zbliżała się do miejsc uroczystości. Le Monde opisuje to jako część „wojny z kobietami” trwającej od 2021 roku, w ramach której Talibowie stopniowo odbierają kobietom prawo do edukacji, pracy, a nawet obecności w przestrzeni publicznej.
Talibowie systematycznie stosują przemoc oraz inne represje wobec pokojowych protestów kobiet. Podczas demonstracji kobiety były nękane, zastraszane i grożono im przemocą. Według ONZ, ponad połowa pokojowych protestów odnotowanych w Kabulu i innych miastach została rozpędzona przy użyciu nieproporcjonalnej siły.
Amnesty International opisuje bicie rurami, biczami lub trzonkami broni, rażenie prądem, użycie gazu łzawiącego i innych chemikaliów. Talibowie śledzili protestujące i próbowali zatrzymać je nawet dni czy tygodnie po wydarzeniach.
Mogżon, Afganka, wypowiada się na temat demonstracji kobiet, jakie we wrześniu odbyły się nie tylko w Kabulu i w Heracie, ale i w mniejszych miejscowościach. Talibowie rozpędzali kobiety gazem, bili je pałkami po całym ciele, strzelali w powietrze z ostrej amunicji. W Heracie zginęły co najmniej dwie osoby:
Nie ufam talibom. Oni nienawidzą kobiet. Traktują nas jak podludzi. Wystarczy popatrzeć, co się działo w czasie demonstracji.
Śledziłam relacje z demonstracji w mediach społecznościowych i się koszmarnie bałam. Wiem, do czego talibowie są zdolni. Te kobiety ogromnie ryzykowały. Ja siedziałam w domu, a trzęsłam się ze strachu, o nie, o siebie, o wszystkie kobiety w tym kraju. [1]
Zezwolenie na przemoc domową
Nowy kodeks karny w Afganistanie, podpisany na początku 2026 r. przez przywódcę talibów, znosi dotychczasowe zabezpieczenia prawne przeciwko przemocy domowej i zastępuje je mechanizmem, który legalizuje bicie żon na określonych warunkach. Dopiero po przekroczeniu „wysokiej granicy bólu” – czyli gdy ofiara udowodni przed sądem, że doznała poważnych obrażeń takich jak krwiaki czy złamania, sprawca może być skazany na maksymalnie 15 dni więzienia. Nawet w takiej sytuacji ciężar dowodu spoczywa na kobiecie. Przepisy wymagają, aby pojawiła się przed sędzią w pełnym zakryciu i w towarzystwie męskiego opiekuna, najczęściej właśnie tego, który ją krzywdzi. Przepisy przewidują również, że zamężna kobieta może zostać skazana na karę do trzech miesięcy więzienia, jeśli odwiedzi swoich krewnych bez zgody męża. Nawet wtedy, gdy szuka u nich schronienia przed przemocą.
W praktyce oznacza to, że kobieta, która doświadcza przemocy, staje przed dramatycznym wyborem: zostać i znosić bicie „w granicach prawa” albo uciec, ryzykując więzieniem za sam fakt szukania pomocy. To odwrócenie elementarnej logiki sprawiedliwości.
Przejawy dyskryminacji w życiu codziennym: ubiór, mahram i kary „moralne”
Kobiety muszą nosić burkę lub hidżab, a w wielu sytuacjach wymagany jest mahram. W praktyce oznacza to ograniczenie prawa do samodzielnego poruszania się, leczenia, pracy czy edukacji. Z akt sądowych i mediów wynika, że od powrotu talibów do władzy do 2024 r. publicznym chłostom poddano ponad 1000 osób, w tym co najmniej 200 kobiet; rzeczywista liczba jest prawdopodobnie znacznie wyższa. Kobiety oskarżano m.in. o romans pozamałżeński, kradzież, morderstwo, nieprzestrzeganie hidżabu, ucieczkę z domu, picie wina, rozmowy telefoniczne z osobami niebędącymi mahramami oraz podróżowanie bez mahrama.
Sahar, 22-letnia kobieta, została zatrzymana przez talibów w drodze do kliniki, mimo że była poważnie chora i znajdowała się pod opieką kuzyna, który nie został uznany za mahrama. Została pobita, zmuszona do przyznania się przed rodziną do rzekomej „niemoralnej relacji” z kuzynem oraz skazana na 30 uderzeń biczem, podczas gdy jej kuzyn otrzymał karę 70 uderzeń. Wyrok ogłoszono publicznie w celu przestrogi. Następnie rodzina, w wyniku stygmatyzacji i oskarżeń, została zmuszona do opuszczenia miejsca zamieszkania.
Powiedziałam im, że jestem chora i poprosiłam o lekarstwa. Wtedy mnie spoliczkowali i kilkakrotnie kopnęli. Za pomocą głośników ogłosili naszą karę. Na miejscu była moja młodsza siostra. Zawsze mówiła, że jestem dla niej wzorem do naśladowania. Widziałam, jak płakała w tłumie. To mnie załamało. Po tym wydarzeniu postrzeganie nas przez ludzi całkowicie się zmieniło. Nawet jeśli 50 osób nie wierzyło w te oskarżenia, 100 innych uwierzyło. To zmusiło nas do opuszczenia domu i przeprowadzki do miasta.
Katastrofy i brak ratunku: trzęsienie ziemi w Kunar
W nocy 31 sierpnia 2025 roku w prowincji Kunar doszło do trzęsienia ziemi. Tysiące kobiet zostało rannych i bezdomnych, lecz władze nie pozwoliły wielu kobietom na ratunek powołując się na brak męskiego opiekuna. Jest to o tyle problematyczne, że wskutek wojny i trzęsienia zginęło wielu mężczyzn, pełniących funkcję opiekunów kobiet. Szacuje się, że po dziesięcioleciach wojny, w Afganistanie żyje około 2 milionów wdów, które mogą nie mieć żyjącego ojca, brata lub syna zdolnego lub chcącego opiekować się nimi.
WHO szacuje, że około 90% personelu medycznego w okolicy stanowili mężczyźni. Pozostałe 10% to często położne i pielęgniarki, a nie lekarze, którzy mogli leczyć poważne obrażenia lub ratować życie. Przepisy talibów dotyczące interakcji między płciami zabraniają kobietom leczenia przez pracowników służby zdrowia płci męskiej. Wiele kobiet, które przeżyły, nie otrzymało leczenia, ponieważ ratownicy będący mężczyznami nie mogli ich zbadać. Ranne kobiety czasem same odmawiały pomocy od lekarzy-mężczyzn, bojąc się bycia ukaraną przez agentów Talibów.
Handel ludźmi i prostytucja
Handel ludźmi w Afganistanie jest poważnym problemem, choć dokładna skala nie jest precyzyjnie określona ze względu na ukryty charakter przestępstwa. Afganistan jest zarówno krajem pochodzenia, jak i tranzytu dla ofiar handlu ludźmi. Przypadki obejmują przymusową pracę, prostytucję, żebractwo dziecięce i inne formy wyzysku. Talibowie przyznali się do używania hudud, czyli kar cielesnych za domniemane najcięższe przestępstwa moralne, w tym za angażowanie się w stosunki seksualne poza małżeństwem. Zniechęca to ofiary handlu ludźmi do zgłaszania przypadków wykorzystywania, ponieważ są narażone na karę wyłącznie za czyny popełnione bezpośrednio w wyniku przestępstwa, którego padły ofiarą. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, że talibowie opracowali czteroletnią strategię zwalczania handlu ludźmi, nie podając dalszych szczegółów. Talibowie nie zgłosili żadnych działań mających na celu podniesienie świadomości na temat handlu ludźmi.
Według World Bank, w 2020 roku, aż 89 proc. osób bez krajowego dowodu tożsamości stanowiły kobiety. Najnowsze stanowisko talibów, według którego zdjęcia kobiet w dokumentach są dozwolone tylko w koniecznych sytuacjach, może zwiększyć ryzyko kradzieży tożsamości i handlu ludźmi, ograniczając państwu możliwość skutecznej identyfikacji obywateli.
W Afganistanie, gdzie wojna i skrajne ubóstwo odbierają wielu rodzinom podstawowe środki do życia, część kobiet i mężczyzn zmuszona jest do prostytucji, mimo iż jest to nielegalne i karane.
Zainab jest młodą Afganką, której życie zostało zawężone przez tragiczne okoliczności. Po śmierci ojca i chorobie matki, jako nastolatka musiała porzucić szkołę, by utrzymać rodzinę. Kobieta opowiada, że kiedy spotkała pierwszego mężczyznę kupującego seks, była pijana i pod wpływem narkotyków, bo ktoś zasugerował jej, że „będzie lepiej, jeśli będzie nieprzytomna”. Aby wspierać piątkę młodszego rodzeństwa, ukrywa przed nimi prawdziwe źródło dochodu. Handel seksem odbywa się w warunkach, w których nie wszyscy klienci stosują prezerwatywy, a codzienność wypełnia strach: nie tylko przed fizycznym zagrożeniem, ale także przed społecznym napiętnowaniem i konsekwencjami prawnymi. Z nienawiścią mówi o tym, co robi, by przetrwać:
Większość mężczyzn jest młoda, w wieku od 25 do 30 lat, a większość z nich jest żonata. Znają moją pracodawczynię i dzwonią do niej, aby umówić spotkanie. Niektórzy mężczyźni proszą o możliwość wyboru spośród kilku dziewczyn. Spędzają 10 minut, czasem 20. Niektórzy używają prezerwatyw, ale nie wszyscy. Za każdym razem, gdy zostaję sama w pokoju z mężczyzną, czuję strach.
Heather Barr, zastępczynmi dyrektora ds. praw kobiet w Human Rights Watch, twierdzi, że po raz pierwszy spotkała kobiety w Afganistanie sprzedające seks w 2012 roku i odkryła, że wiele z nich było do tego zmuszonych lub uznało, że jest to ich jedyna opcja na przetrwanie.
Kobiety nie powinny być tak odcięte od pomocy, by mogły być wykorzystywane w ten sposób i nie mieć możliwości ucieczki. To właśnie brak rządowej programów bezpieczeństwa finansowego i innych form pomocy sprawia, że wiele kobiet znajduje się w sytuacji, gdzie wydaje się to [prostytucja – przyp. red.] jedyną szansą na przeżycie.
Najiba to jedna z afgańskich kobiet-informatorek, które opowiadają o swoim życiu pod rządami talibów i sytuacji kobiet w Afganistanie.
Cała populacja kobiet jest traktowana jak niewolnice seksualne; na ulicy jest coraz więcej prostytutek, ponieważ kobiety nie mają pozwolenia, by pracować jak normalny człowiek. Więc szukają innych sposobów i sprzedają swoje ciało. A ci talibowie je kupują i im płacą. Lubią widzieć kobiety żebrzące na ulicy. Kobiety mają pozwolenie żebrać na ulicy, co jest zabawne: kobietom wolno żebrać na ulicy, ale nie mogą iść do żeńskiej szkoły, uczyć geografii i otrzymywać pieniędzy po ludzku. Mówiłam o tym wielokrotnie: chodzi o szanowanie kobiet. Mówią, że głównym powodem, dla którego nie pozwalają kobietom wychodzić na zewnątrz, jest okazywanie im szacunku. Ale czy to jest skromność widzieć kobiety żebrzące na ulicy? Czy to skromność, że kobiety głodują?
Międzynarodowy kontekst: mechanizmy ONZ i solidarność
Sytuacja kobiet w Afganistanie to jedno z najbardziej dramatycznych wyzwań dla międzynarodowego systemu ochrony praw człowieka. Rezolucja Rady Praw Człowieka ONZ z 6 października 2025 r., ustanawiająca niezależny mechanizm śledczy dla Afganistanu, jest istotnym krokiem w kierunku przywrócenia sprawiedliwości dla kobiet. Mechanizm ten nie tylko ma sens w kontekście pociągnięcia sprawców do odpowiedzialności i niepozostawiania ich bezkarnymi, ale również potencjalnie umożliwia odbudowę systemu ochrony praw kobiet.
Afgańskie działaczki feministyczne od lat apelują do społeczności międzynarodowej o nieodwracanie uwagi od sytuacji kobiet po wycofaniu wojsk zachodnich z Afganistanu. Solidarność feministyczna zakłada uznanie, że walka Afganek o podstawowe prawa ma charakter globalny i dotyczy wspólnych wartości. Choć sytuacja kobiet w Afganistanie jest dramatyczna, każdy z nas może w pewnym stopniu włączyć się w ich wsparcie. Nawet jako „zwykli ludzie” możemy przekazywać darowizny na organizacje humanitarne, wspierać edukację dziewcząt zdalnie, nagłaśniać ich historie i walczyć o przestrzeganie ich praw na forum. Każdy gest daje kobietom nadzieję, że ich życie i godność mają znaczenie i że świat o nich nie zapomniał. Nasza pomoc i uwaga jest nie tylko wsparciem materialnym, ale także aktem uznania ich człowieczeństwa.
Te wszystkie metody nie są rzecz jasna wystarczające w obliczu tragicznej sytuacji Afganek. O antyimperialistycznym podejściu do feminizmu napisano już wiele i to tym tropem powinny iść nasze analizy. Jak zauważa afgańska badaczka Orzala Nemat, problemem nie jest niewystarczające zaangażowanie Zachodu, lecz sposób, w jaki prawa kobiet zostały instrumentalnie wykorzystane do celów militarnych, co ostatecznie doprowadziło do ich delegitymizacji. Nemat wskazuje na tragiczny proces, który nastąpił po latach „ratowania Afganek”:
„[kiedy] zmieniły się priorytety geopolityczne i państwa NATO zaczęły dążyć do bliższego porozumienia z Talibami […] aktywistki na rzecz kobiet zostały odrzucone jako elitarystyczne, prowojenne i fundamentalnie nieautentyczne w afgańskim kontekście, co brzmi jak echo twierdzeń z dyskursu Talibów”.
Konkluzja jest jasna: prawdziwa emancypacja nie może być narzucona z zewnątrz jako produkt uboczny wojny. Imperialne „zawłaszczenie” walki o prawa kobiet sprawiło, że lokalne działaczki stały się zakładniczkami wielkiej polityki. Aby pomoc była skuteczna, musimy przestać postrzegać Afganki, zarówno migrantki, jak i działaczki na miejscu, jako pionki w geopolitycznej grze, a zacząć wspierać ich autonomiczną, oddolną walkę, która nie kończy się wraz z odwrotem wojsk czy zmianą strategii mocarstw.
Bibliografia:
[1] Włodek L. Buntowniczki z Afganistanu. Warszawa: Wydawnictwo Czarne; 2021.

