Zakazane życie: kobiety w Afganistanie pod rządami talibów

Postępy w zakresie praw kobiet po 2001 roku

Lata rzą­dów tali­bów w Afga­ni­sta­nie w okre­sie 1996–2001 cha­rak­te­ry­zo­wa­ły się nie­mal cał­ko­wi­tym wyklu­cze­niem kobiet z życia publicz­ne­go, zaka­zem edu­ka­cji dziew­cząt oraz skraj­ny­mi ogra­ni­cze­nia­mi w zakre­sie pra­cy i swo­bo­dy poru­sza­nia się. Oba­le­nie tego reżi­mu w wyni­ku agre­sji USA w 2001 roku pozor­nie otwo­rzy­ło nowy roz­dział w histo­rii praw kobiet w Afga­ni­sta­nie. Dostęp do edu­ka­cji śred­niej i wyż­szej, udział w ryn­ku pra­cy, obec­ność w insty­tu­cjach publicz­nych i orga­ni­za­cjach poza­rzą­do­wych oraz roz­wój ruchów kobie­cych two­rzy­ły wize­ru­nek kra­ju, któ­ry chce lep­sze­go życia dla swo­ich oby­wa­te­lek. Licz­ba dziew­cząt w szko­łach pod­sta­wo­wych wzro­sła z nie­mal zera w 2001 r. do 2,5 milio­na w 2018 r. Do 15 sierp­nia 2021 r. 4 na 10 uczniów szkół pod­sta­wo­wych sta­no­wi­ły dziew­czę­ta. Według sza­cun­ków Orga­ni­za­cji Naro­dów Zjed­no­czo­nych, śmier­tel­ność matek (ang. The Mater­nal Mor­ta­li­ty Ratio) spa­dła z 1100 do 396 zgo­nów na 100 000 żywych uro­dzeń w latach 2000–2015. 

Ta popra­wa mia­ła jed­nak swo­ją ciem­ną stro­nę. Na sku­tek ame­ry­kań­skiej inwa­zji afgań­ska gospo­dar­ka zosta­ła nie­mal zrów­na­na z zie­mią. Zachod­nie woj­ska roz­wi­nę­ły przy tym „rynek sek­su­al­ny”, w któ­rym gwał­co­no kobie­ty za żyw­ność. Żoł­nie­rze ONZ przy­zwy­cza­ili się do takich prak­tyk pod­czas innych tzw. misji poko­jo­wych w miej­scach takich jak Bośnia czy Haiti.

Suk­ce­sy zbu­do­wa­ne ata­ka­mi bom­bo­wy­mi oka­za­ły się kru­che, zależ­ne od wspar­cia mię­dzy­na­ro­do­we­go i nie­sta­bil­nej sytu­acji poli­tycz­nej. Już przed 2021 rokiem rapor­ty wska­zy­wa­ły na ogra­ni­cze­nia wyni­ka­ją­ce z norm spo­łecz­no-kul­tu­ro­wych, prze­mo­cy struk­tu­ral­nej i bez­kar­no­ści spraw­ców.  W 2011 r. Afga­ni­stan został uzna­ny przez Thom­son Reu­ters Foun­da­tion za „miej­sce na świe­cie, gdzie naj­nie­bez­piecz­niej jest uro­dzić się kobie­tą”. Przy­czyn upa­try­wa­no w prze­mo­cy wobec kobiet w życiu publicz­nym, prze­mo­cy opar­tej na płci, bra­ku dostę­pu do opie­ki zdro­wot­nej oraz skraj­nym ubóstwie.

Kobiety znowu w cieniu

Na sku­tek poraż­ki poli­tycz­nej inter­wen­cjo­ni­zmu USA, 15 sierp­nia 2021 r. tali­bo­wie ponow­nie doszli do wła­dzy i wpro­wa­dzi­li zaka­zy, któ­re w prak­ty­ce odbie­ra­ły kobie­tom dostęp do edu­ka­cji ponad poziom szko­ły pod­sta­wo­wej. Zakaz doty­czy nie tyl­ko dziew­cząt, ale tak­że nauczy­cie­lek, pod­czas gdy męż­czyź­ni mogli nadal nauczać. 20 grud­nia 2022 r. wyda­no zakaz przyj­mo­wa­nia kobiet na uniwersytety.

Wła­dze nie zaka­za­ły for­mal­nie pra­cy kobiet, ale wpro­wa­dzi­ły restryk­cje, któ­re sku­tecz­nie je z ryn­ku pra­cy wyeli­mi­no­wa­ły. Kobie­ty w admi­ni­stra­cji rzą­do­wej zosta­ły zmu­szo­ne do pozo­sta­nia w domu, chy­ba że nie da się ich zastą­pić męż­czy­zną. Sędzi­nie, pro­ku­ra­tor­ki i praw­nicz­ki zosta­ły wyklu­czo­ne z sek­to­ra praw­ne­go. 24 grud­nia 2022 r. wpro­wa­dzo­no zakaz pra­cy kobiet w orga­ni­za­cjach poza­rzą­do­wych, wyjąt­kiem była służ­ba zdro­wia. Dodat­ko­wo kobie­ty muszą prze­strze­gać wymo­gów ubio­ru i „mah­ra­mu”. Mia­nem „mah­ram” okre­śla się męż­czy­znę w rodzi­nie, z któ­rym zawar­cie mał­żeń­stwa jest trwa­le praw­nie nie­do­pusz­czal­ne. Trwa­ły zakaz mał­żeń­stwa powsta­je na pod­sta­wie trzech rodza­jów rela­cji: pokre­wień­stwa bio­lo­gicz­ne­go, pokre­wień­stwa usta­no­wio­ne­go przez kar­mie­nie pier­sią oraz powi­no­wac­twa wyni­ka­ją­ce­go z zawar­cia mał­żeń­stwa, obej­mu­ją­ce­go oso­by nale­żą­ce do rodzi­ny współ­mał­żon­ka (np. teścio­wie, pasier­bo­wie, zię­cio­wie). Mah­ram posia­da obo­wiąz­ki ochron­ne wobec kobie­ty i pod­le­ga zaka­zo­wi sek­su­al­ne­mu, jed­nak nie ma wła­dzy nad jej codzien­ny­mi decy­zja­mi. Nato­miast mąż, choć nie jest mah­ra­mem, dys­po­nu­je praw­nym auto­ry­te­tem, szcze­gól­ny­mi obo­wiąz­ka­mi i wła­dzą wobec żony, któ­rej nie posia­da­ją inni człon­ko­wie rodzi­ny. W prak­ty­ce obo­wią­zek posia­da­nia mah­ra­ma ozna­cza dale­ko idą­ce ogra­ni­cze­nie auto­no­mii kobiet. Kobie­ty nie mogą samo­dziel­nie podró­żo­wać, podej­mo­wać pra­cy, korzy­stać z opie­ki zdro­wot­nej ani uczest­ni­czyć w życiu spo­łecz­nym bez obec­no­ści męskie­go opie­ku­na. Sys­tem ten spro­wa­dza kobie­ty do pozy­cji osób nie­zdol­nych do samo­dziel­ne­go funk­cjo­no­wa­nia w prze­strze­ni publicznej.

Do mar­ca 2022 r. 61% kobiet stra­ci­ło pra­cę, co spo­wo­do­wa­ło stra­ty gospo­dar­cze nawet do 5% PKB – mię­dzy 600 mln a 1 mld dola­rów. Amne­sty Inter­na­tio­nal wska­zu­je, że wyklu­cze­nie kobiet z miejsc pra­cy pogrą­ży­ło nie­któ­re rodzi­ny, któ­rych kobie­ty były jedy­ny­mi żywi­ciel­ka­mi,  w skraj­nym ubóstwie.

Tali­bo­wie sys­te­ma­tycz­nie ogra­ni­cza­ją obec­ność kobiet w prze­strze­ni publicz­nej, czy­niąc z niej stre­fę męż­czyzn. W arty­ku­le The Guar­dian opi­sa­no, że pod­czas obcho­dów czwar­tej rocz­ni­cy powro­tu tali­bów do wła­dzy kobie­ty zosta­ły wyklu­czo­ne z udzia­łu w pań­stwo­wej uro­czy­sto­ści. Męż­czyź­ni świę­to­wa­li, zrzu­ca­jąc z heli­kop­te­rów kwia­ty, a kobie­ty zosta­ły zmu­szo­ne do pozo­sta­nia w domach. Poli­cja reli­gij­na pil­no­wa­ła, by żad­na kobie­ta nie zbli­ża­ła się do miejsc uro­czy­sto­ści. Le Mon­de opi­su­je to jako część „woj­ny z kobie­ta­mi” trwa­ją­cej od 2021 roku, w ramach któ­rej Tali­bo­wie stop­nio­wo odbie­ra­ją kobie­tom pra­wo do edu­ka­cji, pra­cy, a nawet obec­no­ści w prze­strze­ni publicznej.

Tali­bo­wie sys­te­ma­tycz­nie sto­su­ją prze­moc oraz inne repre­sje wobec poko­jo­wych pro­te­stów kobiet. Pod­czas demon­stra­cji kobie­ty były nęka­ne, zastra­sza­ne i gro­żo­no im prze­mo­cą. Według ONZ, ponad poło­wa poko­jo­wych pro­te­stów odno­to­wa­nych w Kabu­lu i innych mia­stach zosta­ła roz­pę­dzo­na przy uży­ciu nie­pro­por­cjo­nal­nej siły.

Amne­sty Inter­na­tio­nal opi­su­je bicie rura­mi, bicza­mi lub trzon­ka­mi bro­ni, raże­nie prą­dem, uży­cie gazu łza­wią­ce­go i innych che­mi­ka­liów. Tali­bo­wie śle­dzi­li pro­te­stu­ją­ce i pró­bo­wa­li zatrzy­mać je nawet dni czy tygo­dnie po wydarzeniach.

Mog­żon, Afgan­ka, wypo­wia­da się na temat demon­stra­cji kobiet, jakie we wrze­śniu odby­ły się nie tyl­ko w Kabu­lu i w Hera­cie, ale i w mniej­szych miej­sco­wo­ściach. Tali­bo­wie roz­pę­dza­li kobie­ty gazem, bili je pał­ka­mi po całym cie­le, strze­la­li w powie­trze z ostrej amu­ni­cji. W Hera­cie zgi­nę­ły co naj­mniej dwie osoby:

Nie ufam tali­bom. Oni nie­na­wi­dzą kobiet. Trak­tu­ją nas jak pod­lu­dzi. Wystar­czy popa­trzeć, co się dzia­ło w cza­sie demonstracji. 

Śle­dzi­łam rela­cje z demon­stra­cji w mediach spo­łecz­no­ścio­wych i się kosz­mar­nie bałam. Wiem, do cze­go tali­bo­wie są zdol­ni. Te kobie­ty ogrom­nie ryzy­ko­wa­ły. Ja sie­dzia­łam w domu, a trzę­słam się ze stra­chu, o nie, o sie­bie, o wszyst­kie kobie­ty w tym kra­ju. [1]

Zezwolenie na przemoc domową

Nowy kodeks kar­ny w Afga­ni­sta­nie, pod­pi­sa­ny na począt­ku 2026 r. przez przy­wód­cę tali­bów, zno­si dotych­cza­so­we zabez­pie­cze­nia praw­ne prze­ciw­ko prze­mo­cy domo­wej i zastę­pu­je je mecha­ni­zmem, któ­ry lega­li­zu­je bicie żon na okre­ślo­nych warun­kach. Dopie­ro po prze­kro­cze­niu „wyso­kiej gra­ni­cy bólu” – czy­li gdy ofia­ra udo­wod­ni przed sądem, że dozna­ła poważ­nych obra­żeń takich jak krwia­ki czy zła­ma­nia, spraw­ca może być ska­za­ny na mak­sy­mal­nie 15 dni wię­zie­nia. Nawet w takiej sytu­acji cię­żar dowo­du spo­czy­wa na kobie­cie. Prze­pi­sy wyma­ga­ją, aby poja­wi­ła się przed sędzią w peł­nym zakry­ciu i w towa­rzy­stwie męskie­go opie­ku­na, naj­czę­ściej wła­śnie tego, któ­ry ją krzyw­dzi. Prze­pi­sy prze­wi­du­ją rów­nież, że zamęż­na kobie­ta może zostać ska­za­na na karę do trzech mie­się­cy wię­zie­nia, jeśli odwie­dzi swo­ich krew­nych bez zgo­dy męża. Nawet wte­dy, gdy szu­ka u nich schro­nie­nia przed przemocą. 

W prak­ty­ce ozna­cza to, że kobie­ta, któ­ra doświad­cza prze­mo­cy, sta­je przed dra­ma­tycz­nym wybo­rem: zostać i zno­sić bicie „w gra­ni­cach pra­wa” albo uciec, ryzy­ku­jąc wię­zie­niem za sam fakt szu­ka­nia pomo­cy. To odwró­ce­nie ele­men­tar­nej logi­ki sprawiedliwości.

Przejawy dyskryminacji w życiu codziennym: ubiór, mahram i kary „moralne”

Kobie­ty muszą nosić bur­kę lub hidżab, a w wie­lu sytu­acjach wyma­ga­ny jest mah­ram. W prak­ty­ce ozna­cza to ogra­ni­cze­nie pra­wa do samo­dziel­ne­go poru­sza­nia się, lecze­nia, pra­cy czy edu­ka­cji. Z akt sądo­wych i mediów wyni­ka, że od powro­tu tali­bów do wła­dzy do 2024 r. publicz­nym chło­stom pod­da­no ponad 1000 osób, w tym co naj­mniej 200 kobiet; rze­czy­wi­sta licz­ba jest praw­do­po­dob­nie znacz­nie wyż­sza. Kobie­ty oskar­ża­no m.in. o romans poza­mał­żeń­ski, kra­dzież, mor­der­stwo, nie­prze­strze­ga­nie hidża­bu, uciecz­kę z domu, picie wina, roz­mo­wy tele­fo­nicz­ne z oso­ba­mi nie­bę­dą­cy­mi mah­ra­ma­mi oraz podró­żo­wa­nie bez mahrama.

Sahar, 22-let­nia kobie­ta, zosta­ła zatrzy­ma­na przez tali­bów w dro­dze do kli­ni­ki, mimo że była poważ­nie cho­ra i znaj­do­wa­ła się pod opie­ką kuzy­na, któ­ry nie został uzna­ny za mah­ra­ma. Zosta­ła pobi­ta, zmu­szo­na do przy­zna­nia się przed rodzi­ną do rze­ko­mej „nie­mo­ral­nej rela­cji” z kuzy­nem oraz ska­za­na na 30 ude­rzeń biczem, pod­czas gdy jej kuzyn otrzy­mał karę 70 ude­rzeń. Wyrok ogło­szo­no publicz­nie w celu prze­stro­gi. Następ­nie rodzi­na, w wyni­ku styg­ma­ty­za­cji i oskar­żeń, zosta­ła zmu­szo­na do opusz­cze­nia miej­sca zamieszkania.

Powie­dzia­łam im, że jestem cho­ra i popro­si­łam o lekar­stwa. Wte­dy mnie spo­licz­ko­wa­li i kil­ka­krot­nie kop­nę­li. Za pomo­cą gło­śni­ków ogło­si­li naszą karę. Na miej­scu była moja młod­sza sio­stra. Zawsze mówi­ła, że jestem dla niej wzo­rem do naśla­do­wa­nia. Widzia­łam, jak pła­ka­ła w tłu­mie. To mnie zała­ma­ło. Po tym wyda­rze­niu postrze­ga­nie nas przez ludzi cał­ko­wi­cie się zmie­ni­ło. Nawet jeśli 50 osób nie wie­rzy­ło w te oskar­że­nia, 100 innych uwie­rzy­ło. To zmu­si­ło nas do opusz­cze­nia domu i prze­pro­wadz­ki do miasta.

Katastrofy i brak ratunku: trzęsienie ziemi w Kunar

W nocy 31 sierp­nia 2025 roku w pro­win­cji Kunar doszło do trzę­sie­nia zie­mi. Tysią­ce kobiet zosta­ło ran­nych i bez­dom­nych, lecz wła­dze nie pozwo­li­ły wie­lu kobie­tom na ratu­nek powo­łu­jąc się na brak męskie­go opie­ku­na. Jest to o tyle pro­ble­ma­tycz­ne, że wsku­tek woj­ny i trzę­sie­nia zgi­nę­ło wie­lu męż­czyzn, peł­nią­cych funk­cję opie­ku­nów kobiet. Sza­cu­je się, że po dzie­się­cio­le­ciach woj­ny, w Afga­ni­sta­nie żyje oko­ło 2 milio­nów wdów, któ­re mogą nie mieć żyją­ce­go ojca, bra­ta lub syna zdol­ne­go lub chcą­ce­go opie­ko­wać się nimi.

WHO sza­cu­je, że oko­ło 90% per­so­ne­lu medycz­ne­go w oko­li­cy sta­no­wi­li męż­czyź­ni. Pozo­sta­łe 10% to czę­sto położ­ne i pie­lę­gniar­ki, a nie leka­rze, któ­rzy mogli leczyć poważ­ne obra­że­nia lub rato­wać życie. Prze­pi­sy tali­bów doty­czą­ce inte­rak­cji mię­dzy płcia­mi zabra­nia­ją kobie­tom lecze­nia przez pra­cow­ni­ków służ­by zdro­wia płci męskiej. Wie­le kobiet, któ­re prze­ży­ły, nie otrzy­ma­ło lecze­nia, ponie­waż ratow­ni­cy będą­cy męż­czy­zna­mi nie mogli ich zba­dać. Ran­ne kobie­ty cza­sem same odma­wia­ły pomo­cy od leka­rzy-męż­czyzn, bojąc się bycia uka­ra­ną przez agen­tów Talibów.

Handel ludźmi i prostytucja

Han­del ludź­mi w Afga­ni­sta­nie jest poważ­nym pro­ble­mem, choć dokład­na ska­la nie jest pre­cy­zyj­nie okre­ślo­na ze wzglę­du na ukry­ty cha­rak­ter prze­stęp­stwa. Afga­ni­stan jest zarów­no kra­jem pocho­dze­nia, jak i tran­zy­tu dla ofiar han­dlu ludź­mi. Przy­pad­ki obej­mu­ją przy­mu­so­wą pra­cę, pro­sty­tu­cję, żebrac­two dzie­cię­ce i inne for­my wyzy­sku. Tali­bo­wie przy­zna­li się do uży­wa­nia hudud, czy­li kar cie­le­snych za domnie­ma­ne naj­cięż­sze prze­stęp­stwa moral­ne, w tym za anga­żo­wa­nie się w sto­sun­ki sek­su­al­ne poza mał­żeń­stwem. Znie­chę­ca to ofia­ry han­dlu ludź­mi do zgła­sza­nia przy­pad­ków wyko­rzy­sty­wa­nia, ponie­waż są nara­żo­ne na karę wyłącz­nie za czy­ny popeł­nio­ne bez­po­śred­nio w wyni­ku prze­stęp­stwa, któ­re­go padły ofia­rą. Mini­ster­stwo Spraw Wewnętrz­nych poin­for­mo­wa­ło, że tali­bo­wie opra­co­wa­li czte­ro­let­nią stra­te­gię zwal­cza­nia han­dlu ludź­mi, nie poda­jąc dal­szych szcze­gó­łów. Tali­bo­wie nie zgło­si­li żad­nych dzia­łań mają­cych na celu pod­nie­sie­nie świa­do­mo­ści na temat han­dlu ludźmi. 

Według World Bank, w 2020 roku, aż 89 proc. osób bez kra­jo­we­go dowo­du toż­sa­mo­ści sta­no­wi­ły kobie­ty. Naj­now­sze sta­no­wi­sko tali­bów, według któ­re­go zdję­cia kobiet w doku­men­tach są dozwo­lo­ne tyl­ko w koniecz­nych sytu­acjach, może zwięk­szyć ryzy­ko kra­dzie­ży toż­sa­mo­ści i han­dlu ludź­mi, ogra­ni­cza­jąc pań­stwu moż­li­wość sku­tecz­nej iden­ty­fi­ka­cji obywateli.

W Afga­ni­sta­nie, gdzie woj­na i skraj­ne ubó­stwo odbie­ra­ją wie­lu rodzi­nom pod­sta­wo­we środ­ki do życia, część kobiet i męż­czyzn zmu­szo­na jest do pro­sty­tu­cji, mimo iż jest to nie­le­gal­ne i karane.

Zain­ab jest mło­dą Afgan­ką, któ­rej życie zosta­ło zawę­żo­ne przez tra­gicz­ne oko­licz­no­ści. Po śmier­ci ojca i cho­ro­bie mat­ki, jako nasto­lat­ka musia­ła porzu­cić szko­łę, by utrzy­mać rodzi­nę. Kobie­ta opo­wia­da, że kie­dy spo­tka­ła pierw­sze­go męż­czy­znę kupu­ją­ce­go seks, była pija­na i pod wpły­wem nar­ko­ty­ków, bo ktoś zasu­ge­ro­wał jej, że „będzie lepiej, jeśli będzie nie­przy­tom­na”. Aby wspie­rać piąt­kę młod­sze­go rodzeń­stwa, ukry­wa przed nimi praw­dzi­we źró­dło docho­du. Han­del sek­sem odby­wa się w warun­kach, w któ­rych nie wszy­scy klien­ci sto­su­ją pre­zer­wa­ty­wy, a codzien­ność wypeł­nia strach: nie tyl­ko przed fizycz­nym zagro­że­niem, ale tak­że przed spo­łecz­nym napięt­no­wa­niem i kon­se­kwen­cja­mi praw­ny­mi. Z nie­na­wi­ścią mówi o tym, co robi, by przetrwać:

Więk­szość męż­czyzn jest mło­da, w wie­ku od 25 do 30 lat, a więk­szość z nich jest żona­ta. Zna­ją moją pra­co­daw­czy­nię i dzwo­nią do niej, aby umó­wić spo­tka­nie. Nie­któ­rzy męż­czyź­ni pro­szą o moż­li­wość wybo­ru spo­śród kil­ku dziew­czyn. Spę­dza­ją 10 minut, cza­sem 20. Nie­któ­rzy uży­wa­ją pre­zer­wa­tyw, ale nie wszy­scy. Za każ­dym razem, gdy zosta­ję sama w poko­ju z męż­czy­zną, czu­ję strach.

Heather Barr, zastęp­czyn­mi dyrek­to­ra ds. praw kobiet w Human Rights Watch, twier­dzi, że po raz pierw­szy spo­tka­ła kobie­ty w Afga­ni­sta­nie sprze­da­ją­ce seks w 2012 roku i odkry­ła, że wie­le z nich było do tego zmu­szo­nych lub uzna­ło, że jest to ich jedy­na opcja na przetrwanie.

Kobie­ty nie powin­ny być tak odcię­te od pomo­cy, by mogły być wyko­rzy­sty­wa­ne w ten spo­sób i nie mieć moż­li­wo­ści uciecz­ki. To wła­śnie brak rzą­do­wej pro­gra­mów bez­pie­czeń­stwa finan­so­we­go i innych form pomo­cy spra­wia, że wie­le kobiet znaj­du­je się w sytu­acji, gdzie wyda­je się to [pro­sty­tu­cja – przyp. red.] jedy­ną szan­są na przeżycie.

Naj­iba to jed­na z afgań­skich kobiet-infor­ma­to­rek, któ­re opo­wia­da­ją o swo­im życiu pod rzą­da­mi tali­bów i sytu­acji kobiet w Afganistanie.

Cała popu­la­cja kobiet jest trak­to­wa­na jak nie­wol­ni­ce sek­su­al­ne; na uli­cy jest coraz wię­cej pro­sty­tu­tek, ponie­waż kobie­ty nie mają pozwo­le­nia, by pra­co­wać jak nor­mal­ny czło­wiek. Więc szu­ka­ją innych spo­so­bów i sprze­da­ją swo­je cia­ło. A ci tali­bo­wie je kupu­ją i im pła­cą. Lubią widzieć kobie­ty żebrzą­ce na uli­cy. Kobie­ty mają pozwo­le­nie żebrać na uli­cy, co jest zabaw­ne: kobie­tom wol­no żebrać na uli­cy, ale nie mogą iść do żeń­skiej szko­ły, uczyć geo­gra­fii i otrzy­my­wać pie­nię­dzy po ludz­ku. Mówi­łam o tym wie­lo­krot­nie: cho­dzi o sza­no­wa­nie kobiet. Mówią, że głów­nym powo­dem, dla któ­re­go nie pozwa­la­ją kobie­tom wycho­dzić na zewnątrz, jest oka­zy­wa­nie im sza­cun­ku. Ale czy to jest skrom­ność widzieć kobie­ty żebrzą­ce na uli­cy? Czy to skrom­ność, że kobie­ty głodują?

Międzynarodowy kontekst: mechanizmy ONZ i solidarność

Sytu­acja kobiet w Afga­ni­sta­nie to jed­no z naj­bar­dziej dra­ma­tycz­nych wyzwań dla mię­dzy­na­ro­do­we­go sys­te­mu ochro­ny praw czło­wie­ka. Rezo­lu­cja Rady Praw Czło­wie­ka ONZ z 6 paź­dzier­ni­ka 2025 r., usta­na­wia­ją­ca nie­za­leż­ny mecha­nizm śled­czy dla Afga­ni­sta­nu, jest istot­nym kro­kiem w kie­run­ku przy­wró­ce­nia spra­wie­dli­wo­ści dla kobiet. Mecha­nizm ten nie tyl­ko ma sens w kon­tek­ście pocią­gnię­cia spraw­ców do odpo­wie­dzial­no­ści i nie­po­zo­sta­wia­nia ich bez­kar­ny­mi, ale rów­nież poten­cjal­nie umoż­li­wia odbu­do­wę sys­te­mu ochro­ny praw kobiet.

Afgań­skie dzia­łacz­ki femi­ni­stycz­ne od lat ape­lu­ją do spo­łecz­no­ści mię­dzy­na­ro­do­wej o nie­od­wra­ca­nie uwa­gi od sytu­acji kobiet po wyco­fa­niu wojsk zachod­nich z Afga­ni­sta­nu. Soli­dar­ność femi­ni­stycz­na zakła­da uzna­nie, że wal­ka Afga­nek o pod­sta­wo­we pra­wa ma cha­rak­ter glo­bal­ny i doty­czy wspól­nych war­to­ści. Choć sytu­acja kobiet w Afga­ni­sta­nie jest dra­ma­tycz­na, każ­dy z nas może w pew­nym stop­niu włą­czyć się w ich wspar­cie. Nawet jako „zwy­kli ludzie” może­my prze­ka­zy­wać daro­wi­zny na orga­ni­za­cje huma­ni­tar­ne, wspie­rać edu­ka­cję dziew­cząt zdal­nie, nagła­śniać ich histo­rie i wal­czyć o prze­strze­ga­nie ich praw na forum. Każ­dy gest daje kobie­tom nadzie­ję, że ich życie i god­ność mają zna­cze­nie i że świat o nich nie zapo­mniał. Nasza pomoc i uwa­ga jest nie tyl­ko wspar­ciem mate­rial­nym, ale tak­że aktem uzna­nia ich człowieczeństwa.

Te wszyst­kie meto­dy nie są rzecz jasna wystar­cza­ją­ce w obli­czu tra­gicz­nej sytu­acji Afga­nek. O anty­im­pe­ria­li­stycz­nym podej­ściu do femi­ni­zmu napi­sa­no już wie­le i to tym tro­pem powin­ny iść nasze ana­li­zy. Jak zauwa­ża afgań­ska badacz­ka Orza­la Nemat, pro­ble­mem nie jest nie­wy­star­cza­ją­ce zaan­ga­żo­wa­nie Zacho­du, lecz spo­sób, w jaki pra­wa kobiet zosta­ły instru­men­tal­nie wyko­rzy­sta­ne do celów mili­tar­nych, co osta­tecz­nie dopro­wa­dzi­ło do ich dele­gi­ty­mi­za­cji. Nemat wska­zu­je na tra­gicz­ny pro­ces, któ­ry nastą­pił po latach „rato­wa­nia Afganek”: 

„[kie­dy] zmie­ni­ły się prio­ry­te­ty geo­po­li­tycz­ne i pań­stwa NATO zaczę­ły dążyć do bliż­sze­go poro­zu­mie­nia z Tali­ba­mi […] akty­wist­ki na rzecz kobiet zosta­ły odrzu­co­ne jako eli­ta­ry­stycz­ne, pro­wo­jen­ne i fun­da­men­tal­nie nie­au­ten­tycz­ne w afgań­skim kon­tek­ście, co brzmi jak echo twier­dzeń z dys­kur­su Talibów”. 

Kon­klu­zja jest jasna: praw­dzi­wa eman­cy­pa­cja nie może być narzu­co­na z zewnątrz jako pro­dukt ubocz­ny woj­ny. Impe­rial­ne „zawłasz­cze­nie” wal­ki o pra­wa kobiet spra­wi­ło, że lokal­ne dzia­łacz­ki sta­ły się zakład­nicz­ka­mi wiel­kiej poli­ty­ki. Aby pomoc była sku­tecz­na, musi­my prze­stać postrze­gać Afgan­ki, zarów­no migrant­ki, jak i dzia­łacz­ki na miej­scu, jako pion­ki w geo­po­li­tycz­nej grze, a zacząć wspie­rać ich auto­no­micz­ną, oddol­ną wal­kę, któ­ra nie koń­czy się wraz z odwro­tem wojsk czy zmia­ną stra­te­gii mocarstw.

Bibliografia:

[1] Wło­dek L. Bun­tow­nicz­ki z Afga­ni­sta­nu. War­sza­wa: Wydaw­nic­two Czar­ne; 2021.