Najbardziej znienawidzona feministka – Andrea Dworkin

Nazy­wa­no ją róż­nie: pury­tań­ską femi­nist­ką, „nie-faj­ną” femi­nist­ką, wizjo­ner­ką, prze­ło­mo­wą rady­ka­list­ką, a nawet „naj­bar­dziej znie­na­wi­dzo­ną femi­nist­ką” [1].

Nie­któ­rzy nie­na­wi­dzą Dwor­kin, inni uwiel­bia­ją jej twór­czość, ale nie­za­leż­nie od nasta­wie­nia do jej posta­ci, pew­nym jest, że zapi­sa­ła się ona w histo­rii myśli femi­ni­stycz­nej i pod­wa­ży­ła wszyst­ko, co wie­dzie­li­śmy o femi­ni­zmie dru­giej fali. Andrea Dwor­kin była nie­ustę­pli­wą, kry­tycz­ną femi­nist­ką, któ­ra nie stro­ni­ła od trud­nych tema­tów. Naj­bar­dziej zna­na jest ze swo­jej pra­cy na temat pro­sty­tu­cji oraz kry­ty­ki por­no­gra­fii, oraz kry­tycz­nej ana­li­zy męż­czyzn i ich roli w patriar­chal­nym spo­łe­czeń­stwie. Dla wie­lu była zbyt kry­tycz­na, two­rzy­ła ana­li­zy, któ­re potra­fi­ły być trud­ne do stra­wie­nia, opi­sy­wa­ła rze­czy­wi­stość, któ­ra póź­niej cią­ży­ła na ramie­niu. My chce­my przed­sta­wić tę fascy­nu­ją­cą dzia­łacz­kę i jej naj­waż­niej­sze tezy.

Andrea Dwor­kin uro­dzi­ła się w Cam­den, New Jer­sey, w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, 26 wrze­śnia 1946 roku, zmar­ła w kwiet­niu 2005 roku w Washing­ton, D.C, w Sta­nach. W tym cza­sie zdą­ży­ła wydać 18 ksią­żek, wli­cza­jąc w to anto­lo­gie, bele­try­sty­kę, poezję i publi­ka­cje jako współ­au­tor­ka, oraz sze­reg ese­jów, krót­kich publi­ka­cji, wywia­dów oraz prze­mów, zarów­no na pro­te­stach, jak i na uczel­niach. Jej naj­bar­dziej zna­nym prze­mó­wie­niem było to, któ­re wygło­si­ła w 1980 roku pod­czas pro­te­stu Taking Back the Night (ang. „Odzy­sku­je­my noc”). [2]

Przez 30 lat aka­de­mic­ko-akty­wi­stycz­nej aktyw­no­ści Dwor­kin czę­sto poja­wia­ła się rów­nież na łamach mediów tra­dy­cyj­nych, w tym dla Guar­dia­na gdzie opu­bli­ko­wa­ła esej, w któ­rym nie zosta­wi­ła suchej nit­ki na Bil­lu Clin­to­nie, a było to w cza­sach, gdy poni­ża­no i wyśmie­wa­no Moni­cę Lewin­sky po jej wyko­rzy­sta­niu sek­su­al­nym przez pre­zy­den­tem USA [3]. 

Jej życie nie było łatwe, a jego tra­jek­to­rię ukształ­to­wa­na zosta­ła przez prze­moc ze stro­ny męż­czyzn: doświad­cze­nie napa­sto­wa­nia sek­su­al­ne­go jako dzie­wię­cio­let­nia dziew­czyn­ka; wyko­rzy­sty­wa­nie, bicie, a póź­niej prze­śla­do­wa­nie ze stro­ny swo­je­go ówcze­sne­go, holen­der­skie­go męża, Cor­ne­liu­sa (Iva­na) Dirk de Bru­ina, zna­ne­go w krę­gach lewi­co­wych anar­chi­stę. Pod­czas swo­je­go poby­tu w Euro­pie weszła w pro­sty­tu­cję, co osta­tecz­nie dopro­wa­dzi­ło ją do utra­ty wia­ry w lewi­cę kie­ro­wa­ną przez męż­czyzn. Kie­dy Ric­ki Adams zaofe­ro­wa­ła jej schro­nie­nie, zapo­zna­ła mło­dą Dwor­kin z dzia­łal­no­ścią ame­ry­kań­skich femi­ni­stek, w tym Kate Mil­let, Shu­la­mith Fire­sto­ne czy Robyn Mor­gan. To wła­śnie z Adams Dwor­kin napi­sa­ła w 1974 roku swo­ją pierw­szą książ­kę, Woman Hating (ang. „Nie­na­wiść do kobiet”). [4] Klu­czo­wym argu­men­tem Woman Hating była kry­tycz­na ana­li­za por­no­gra­fii jako narzę­dzia do pod­że­ga­nia do prze­mo­cy wobec kobiet. Jest to jed­na z prze­wod­nich tez pra­wie każ­dej następ­nej pra­cy Dwor­kin: jej rady­kal­ne, bez­kom­pro­mi­so­we podej­ście było nie­wąt­pli­wie god­ne podziwu.

DZIAŁALNOŚĆ DWORKIN

Andrea Dwor­kin była rady­kal­ną femi­nist­ką, sil­nie umo­ty­wo­wa­ną, któ­ra była goto­wa naro­bić sobie wro­gów, wal­cząc o to, w co wie­rzy­ła. Zde­cy­do­wa­nie opo­wia­da­ła się prze­ciw­ko por­no­gra­fii, ponie­waż napę­dza ona wro­gość spo­łe­czeń­stwa wobec kobiet. Z tego powo­du zaj­mo­wa­ła się wraz z Catha­ri­ne Mac­Kin­non zmia­na­mi legi­sla­cyj­ny­mi doty­czą­cy­mi por­no­gra­fii, o czym może­cie prze­czy­tać we wspo­mnie­niach Dwor­kin, prze­tłu­ma­czo­nych w naszym arty­ku­le. Dwor­kin była popu­lar­ną i sku­tecz­ną mów­czy­nią, a wie­le z jej prze­mó­wień zosta­ło opu­bli­ko­wa­nych. Wystę­po­wa­ła przed kon­gre­sem, prze­ma­wia­ła jako gości­ni na cere­mo­niach roz­da­nia dyplo­mów stu­den­tom, a tak­że przed dzia­łacz­ka­mi femi­ni­stycz­ny­mi i pod­czas protestów.

W lutym 1965 roku, w wie­ku 19 lat, pod­czas pro­te­stu prze­ciw­ko zaan­ga­żo­wa­niu Ame­ry­ki w woj­nę w Wiet­na­mie, zosta­ła aresz­to­wa­na i spę­dzi­ła czte­ry dni w miej­skim Zakła­dzie Zatrzy­mań dla Kobiet, gdzie była pod­da­wa­na sady­stycz­nym rewi­zjom cia­ła przez poli­cję oraz bru­tal­nie bada­na przez dwóch leka­rzy, któ­rzy „roz­dzie­ra­li ją wewnątrz sta­lo­wym wzier­ni­kiem” [5]. Dwor­kin po prze­mo­cy, któ­rej doświad­czy­ła, wysła­ła listy do czo­ło­wych nowo­jor­skich gazet, pro­te­stu­jąc prze­ciw­ko trak­to­wa­niu więź­nia­rek. Lata póź­niej, już jako roz­po­zna­wal­na dzia­łacz­ka, napi­sa­ła dosad­ny arty­kuł na temat swo­jej trau­my z 1965 roku. Jej zezna­nia były rela­cjo­no­wa­ne na całym świe­cie, dopro­wa­dzi­ły do mię­dzy­na­ro­do­we­go obu­rze­nia oraz wsz­czę­cia śledz­twa. W koń­cu mia­sto zosta­ło zmu­szo­ne do rady­kal­nej reak­cji, w wyni­ku któ­rej zakład peni­ten­cjar­ny został zamknię­ty w latach siedemdziesiątych. 

W dru­giej poło­wie lat sześć­dzie­sią­tych wyje­cha­ła do Amster­da­mu, gdzie pisa­ła o anar­chi­stycz­nym ruchu Pro­vo, a gdzie póź­niej spo­tka­ła swo­je­go, jak się oka­za­ło, agre­syw­ne­go pierw­sze­go męża. Po wyczer­pu­ją­cym roz­wo­dzie, współ­pra­cy z Ric­ki Adams i uciecz­ce z powro­tem do USA Dwor­kin zaczę­ła czę­sto prze­ma­wiać na publicz­nych spo­tka­niach. Wzię­ła też ślub z gejem, Joh­nem Stol­ten­ber­giem, co było wów­czas popu­lar­nym pro­ce­de­rem wewnątrz spo­łecz­no­ści LGBT. W 1978 roku wygło­si­ła prze­mó­wie­nie na histo­rycz­nym wie­cu w San Fran­ci­sco, na któ­rym trzy tysią­ce kobiet uczest­ni­czą­cych w pierw­szej femi­ni­stycz­nej kon­fe­ren­cji na temat por­no­gra­fii zor­ga­ni­zo­wa­ło pierw­szy marsz Take Back the Night. [ibid.]

W mię­dzy­cza­sie pisa­ła obszer­nie i z fer­wo­rem o pra­wach kobiet, szko­dli­wo­ści pro­sty­tu­cji i o męskiej domi­na­cji. W 1983 roku, wraz z Catha­ri­ne Mac­Kin­non, zaan­ga­żo­wa­ła się w przy­go­to­wa­nie pro­jek­tu aktu praw­ne­go, w któ­rym okre­ślo­no zasa­dę praw­ną, że por­no­gra­fia naru­sza pra­wa oby­wa­tel­skie kobiet. Prze­tłu­ma­czy­ły­śmy tekst Dwor­kin na temat  tego Roz­po­rzą­dze­nia, pocho­dzą­cy z książ­ki Life and Death (ang. „Życie i śmierć”), w któ­rym opo­wia­da o oko­licz­no­ściach, przy­ję­ciu i skut­kach Rozporządzenia. 

TEZY DWORKIN

Naczel­nym argu­men­tem Dwor­kin, któ­ry otwie­rał i zamy­kał znacz­ną część jej twór­czo­ści było podej­ście, któ­re przed­sta­wia­ło por­no­gra­fię jako narzę­dzie warun­ko­wa­nia psy­chicz­ne­go, któ­re przy­czy­nia się do postrze­ga­nia sek­su jako anta­go­ni­stycz­ne­go, bru­tal­ne­go i nie­ro­ze­rwal­nie zwią­za­ne­go z pod­po­rząd­ko­wa­niem i upo­ko­rze­niem kobiet. Jej pra­ca na temat por­no­gra­fii była prze­ło­mo­wa i wycho­dzi­ła naprze­ciw libe­ral­ne­mu femi­ni­zmo­wi. [6]

W swo­jej pierw­szej pra­cy, Woman Hating (1974), sprze­ci­wia­ła się wszel­kim for­mom por­no­gra­fii, ponie­waż uwa­ża­ła, że zachę­ca ona do prze­mo­cy wobec kobiet. Kry­tycz­nie odno­si­ła się rów­nież do dobro­wol­ne­go sek­su mię­dzy kobie­ta­mi i męż­czy­zna­mi, któ­ry postrze­ga­ła jako akt codzien­ne­go pod­po­rząd­ko­wa­nia, któ­re­go kobie­ty są współ­win­ne. Jej zda­niem mał­żeń­stwo było „legal­ną licen­cją na gwałt”. Zwra­ca­ła uwa­gę na to, że w spo­łe­czeń­stwie patriar­chal­nym – a więc takim, w któ­rym przy­szło nam żyć – męż­czyź­ni są wszę­dzie uprzy­wi­le­jo­wa­ni spo­łecz­nie i eko­no­micz­nie, tak­że w sypial­ni; dla­te­go wol­ność wybo­ru, wol­ność wyra­że­nia zgo­dy lub jej wyco­fa­nia w każ­dej chwi­li jest ogra­ni­czo­na lub nie ist­nie­je. Jej potrze­ba, by „spró­bo­wać uświa­do­mić ludziom, jak destruk­cyj­ne i okrut­ne jest bicie – i jak bar­dzo akcep­to­wa­ne przez spo­łe­czeń­stwo”, dopro­wa­dzi­ła ją póź­niej do opu­bli­ko­wa­nia dwóch ese­jów na ten temat: A Bat­te­red Wife Survi­ves (ang. „Mal­tre­to­wa­na żona prze­trwa”) z 1978 i What Bat­te­ring Real­ly Is (ang. „Czym napraw­dę jest mal­tre­to­wa­nie” z 1989, oba zamiesz­czo­ne w Let­ters from a War Zone (ang. „Listy ze stre­fy woj­ny”). [5]

Por­no­gra­phy: Men Posses­sing Women (ang. „Por­no­gra­fia: męż­czyź­ni posia­da­ją­cy kobie­ty”) wyda­ne w 1981 to anty­por­no­gra­ficz­ne magnus opus Dwor­kin, w któ­rym przed­sta­wi­ła por­no­gra­fię jako rodzaj pro­pa­gan­dy słu­żą­cej indok­try­na­cji męż­czyzn w zakre­sie wyobra­żeń o sek­sie i kobie­tach, któ­re zachę­ca­ją do prze­mo­cy.  Książ­kę tę posta­ra­my się przed­sta­wić w kolej­nej odsło­nie „Recen­zji Bez ogró­dek”, co już teraz zapowiadamy.

Rów­nie sta­now­cze tezy sta­wia­ła w Inter­co­ur­se (ang. „Współ­ży­cie”), jej nie­sław­nym i sze­ro­ko potę­pia­nym stu­dium hete­ro­sek­su­al­no­ści w lite­ra­tu­rze, czę­sto błęd­nie odczy­ty­wa­nym jako twier­dze­nie, że „każ­dy seks jest gwał­tem”, co było czę­sto zamie­rzo­nym błęd­nym odczy­ta­niem ana­li­zy Dwor­kin doty­czą­cej nie­uchron­nej, nie­ustan­nie prze­ni­ka­ją­cej rela­cji wła­dzy mię­dzy męż­czy­zna­mi i kobie­ta­mi w spo­łe­czeń­stwie patriarchalnym. 

W The Rape Atro­ci­ty and the Boy Next Door (ang. „Okro­pień­stwo gwał­tu i chło­piec z sąsiedz­twa”) zawar­ła wykład, któ­ry wygła­sza­ła na uczel­niach oko­ło 1975 roku; Dwor­kin w swo­jej prze­mo­wie wyli­cza posta­wy wytwo­rzo­ne i pod­trzy­my­wa­ne przez kul­tu­rę, któ­re dają męż­czy­znom przy­zwo­le­nie – czy wręcz zachę­tę – na gwał­ty. Jed­no­cze­śnie zwra­ca uwa­gę, jak ta sama kul­tu­ra utrud­nia i mąci obraz prze­mo­cy sek­su­al­nej jako krzywdy.

„Przy­mus, siła i prze­zwy­cię­ża­nie nie­chę­ci kobiet są pod­sta­wo­wy­mi punk­ta­mi fabu­ły w naszych opo­wie­ściach o sek­sie i miło­ści. Sta­ły się tak pod­sta­wo­we, że nie­moż­li­we jest je omi­nąć, trud­no jest nawet kobie­tom zorien­to­wać się, kie­dy napraw­dę nie mają ocho­ty, a kie­dy odgry­wa­ją przy­pi­sa­ną im rolę powścią­gli­wej damy.” [7]

 W ten spo­sób, jak twier­dzi, gwałt stał się nie ano­ma­lią, ale wypeł­nie­niem pod­sta­wo­wej nar­ra­cji kul­tu­ro­wej. Gwałt nie jest czymś wyjąt­ko­wym, lecz powszech­nym, popeł­nia­nym przez zwy­kłych męż­czyzn dzia­ła­ją­cych w opar­ciu o wspól­ne zało­że­nia doty­czą­ce tego, kim są męż­czyź­ni i jakie są kobiety. 

„Fak­tem jest, że gwał­ty nie są popeł­nia­ne przez psy­cho­pa­tów. Gwał­ty popeł­nia­ją nor­mal­ni męż­czyź­ni”. [8]

Jed­nym z powo­dów, dla któ­rych Dwor­kin nie prze­bi­ja się do main­stre­amu są opi­sa­ne trud­ność i cię­żar doświad­czeń, o któ­rych czy­tel­nicz­ka musi czy­tać i któ­rych doświad­cza czytając. 

„Chce, aby­śmy zro­bi­ły to, co ona zro­bi­ła dla kobiet, któ­re roz­ma­wia­ły z nią po wykła­dach na stu­diach: byśmy spoj­rza­ły głę­bo­ko w to, co zna­czy być kobie­tą na tym świe­cie, byśmy spoj­rza­ły w ból i prze­moc, któ­re doty­ka­ją kobie­ty dla­te­go, że są kobie­ta­mi. Wyma­ga to od nas wie­dzy więk­szej niż ta, któ­rą jeste­śmy w sta­nie znieść.” [7]

W 1995 roku, przy wzno­wie­niu nakła­du Inter­co­ur­se z 1987 roku, we wstę­pie Dwor­kin zawra­ca uwa­gę, z całą jej dobit­no­ścią i bez­kom­pro­mi­so­wo­ścią, jak poję­cie zgo­dy zosta­ło spłasz­czo­ne i odar­te ze swo­je­go zna­cze­nia, ze swo­jej war­to­ści i swo­je­go cię­ża­ru. Spłasz­czo­ne do syno­ni­mu ustę­pli­wo­ści, ani­że­li part­ner­skiej chę­ci; Dwor­kin pisze o tym, jak w następ­stwie rewo­lu­cji sek­su­al­nej, „zgo­da” jako jed­no­wy­mia­ro­wa ustę­pli­wość wyko­rzy­sty­wa­na jest jako spo­sób na powstrzy­ma­nie kobiet przed mówie­niem o swo­jej  – czę­sto bole­snej i zło­żo­nej – rze­czy­wi­sto­ści życia intymnego. 

„W tym reduk­cyj­nym, nowym, odważ­nym świe­cie kobie­ty lubią seks albo nie. Jeste­śmy lojal­ne wobec sek­su lub nie. . . . Wyrzu­ty sumie­nia, smu­tek, roz­pacz, wyob­co­wa­nie, obse­sja, strach, chci­wość, nie­na­wiść – wszyst­ko to, co wyra­ża­ją męż­czyź­ni, a zwłasz­cza arty­ści – to dla kobiet pro­ste gło­sy na «nie».  Ustę­pli­wość ozna­cza tak; uprosz­czo­ne ah-ah ozna­cza tak; afir­ma­cja pod­świa­do­me­go pra­wa męż­czyzn do tego, aby zali­czyć bez wzglę­du na kon­se­kwen­cje dla kobiet jest gło­sem na tak”. [9]

Znacz­na część kry­ty­ki, któ­rą otrzy­my­wa­ła Dwor­kin za życia pocho­dzi­ła od męż­czyzn: to oni przede wszyst­kim czu­li się zagro­że­ni bez­kom­pro­mi­so­wym nazy­wa­niem patriar­cha­tu „męską supre­ma­cją”; to oni czu­li się zagro­że­ni jej otwar­tą kry­ty­ką por­no­gra­fii i han­dlu sek­sem. Dwor­kin bowiem postrze­ga­ła por­no­gra­fię jako repre­zen­ta­tyw­ną dla męskiej kul­tu­ry — kul­tu­ry, któ­ra uwa­ża, że kobie­ty i ich sek­su­al­ność to chęć bycia gwał­co­ny­mi i pro­sty­tu­owa­ny­mi. Co za tym idzie — robie­nie tych rze­czy nie jest złe, nie jest nad­uży­ciem ani okru­cień­stwem, a raczej czę­ścią „nor­my” i sta­no­wi wyraz natu­ral­nej sek­su­al­no­ści, ani­że­li for­my opre­sji nakła­da­nej przez kla­sę panu­ją­cą. Pisa­ła rów­nież o abor­cji, les­bij­stwie, Holo­kau­ście, gwał­tach i znę­ca­niu się nad mał­żon­ka­mi. Jej twór­czość jest trud­na w odbio­rze emo­cjo­nal­nym; jest peł­na gnie­wu i trzeź­wej ana­li­zy rze­czy­wi­sto­ści, czę­sto tak jed­no­znacz­nej, że wpra­wia­ją­cej czy­tel­ni­ka w zakło­po­ta­nie. Jest tym, czym powin­na być femi­ni­stycz­na ana­li­za kry­tycz­na — ujaw­nia­niem dys­kom­for­tu w naszym życiu, nie oszczę­dza­jąc niko­mu kry­ty­ki. Bo prze­cież nie jeste­śmy jedy­nie kło­da­mi nie­sio­ny­mi przez prąd rze­ki — czy­li spo­łe­czeń­stwo — ale też to spo­łe­czeń­stwo two­rzy­my,  żyje­my w nim i sta­no­wi­my jego aktyw­ną część. 

Dwor­kin z ostrą bez­po­śred­nio­ścią przed­sta­wia rze­czy­wi­stość, w któ­rej wol­ność sło­wa jest waż­niej­sza niż wol­ność od prze­mo­cy. Taką, gdzie spo­łe­czeń­stwo wytwa­rza kul­tu­rę dają­cą przy­zwo­le­nie na prze­moc wobec kobiet; w któ­rym ta sama kul­tu­ra uczy już naj­młod­sze dziew­czyn­ki, żeby lubić prze­moc. Co wię­cej, trak­to­wać ją jak nie tyl­ko coś natu­ral­ne­go, ale pożą­da­ne­go. Nie jest to język, któ­ry znaj­dzie­my w popu­lar­nych quasi-femi­ni­stycz­nych książ­kach w naj­więk­szych księ­gar­niach – jest to za to język, któ­ry budzi w nas zna­ne-ale-zapo­mnia­ne wspo­mnie­nia i towa­rzy­szą­cą im złość. Dwor­kin żmud­nie budzi w nas nie­przy­jem­ną świa­do­mość tego, że kobie­ty żyją „wewnątrz sys­te­mu upo­ko­rzeń, od któ­re­go nie ma uciecz­ki”. [10]

„Wła­dza spra­wo­wa­na przez męż­czyzn na co dzień, w życiu, jest wła­dzą zin­sty­tu­cjo­na­li­zo­wa­ną. Jest chro­nio­na przez pra­wo. Jest chro­nio­na przez reli­gię i prak­ty­ki reli­gij­ne. Chro­nią ją uni­wer­sy­te­ty, któ­re są twier­dza­mi męskiej supre­ma­cji. Jest chro­nio­na przez poli­cję. Chro­nią ją ci, któ­rych Shel­ley nazwał »nie­uzna­wa­ny­mi pra­wo­daw­ca­mi świa­ta«: poeci, arty­ści. Prze­ciw­ko tej wła­dzy my mamy mil­cze­nie”. [10]

ODBIÓR SPOŁECZNY DWORKIN

Kry­ty­cy Dwor­kin czę­sto okre­śla­li jej teo­rie na temat sek­su i płci jako reduk­cyj­ne; rzad­ko kie­dy też się nimi zaj­mo­wa­li. Podej­ście Dwor­kin, choć czę­sto wyra­żo­ne dobit­nie, w sło­wach stro­nią­cych od aka­de­mic­kiej pru­de­ryj­no­ści, były zło­żo­nym ide­ami, opi­sa­ny­mi języ­kiem tak dosad­nym, że ich isto­tę był w sta­nie zro­zu­mieć każ­dy, ani­że­li jedy­nie dok­to­ran­ci zamknię­ci w murach uczel­ni. Idee Dwor­kin doty­czą­ce spra­wie­dli­wo­ści były kry­sta­licz­nie czy­ste i pil­ne — zarów­no w latach sie­dem­dzie­sią­tych czy osiem­dzie­sią­tych, jak i obec­nie. Nie dało się jej od nich odwieść. Bez­kom­pro­mi­so­wość Dwor­kin przy­spa­rza­ła jej wie­lu wro­gów wśród śro­do­wi­ska aka­de­mic­kie­go, gdyż kwe­stię pro­sty­tu­cji i wol­no­ści od prze­mo­cy trak­to­wa­ła jako pryn­cy­pał moral­ny, a nie dys­ku­sję teoretyczną.

Nie­któ­rzy pró­bo­wa­li oskar­żać Dwor­kin o trans­fo­bię, aby jesz­cze bar­dziej zdys­kre­dy­to­wać jej pra­cę, ale Dwor­kin zawsze popie­ra­ła wal­kę osób trans­pł­cio­wych o życie wol­ne od prze­mo­cy i styg­ma­ty­za­cji. Wie­dzia­ła o tym lepiej niż wie­lu w jej czasach: 

„[Tym] odkry­ciem jest oczy­wi­ście to, że „męż­czy­zna” i „kobie­ta” są fik­cja­mi, kary­ka­tu­ra­mi, kon­struk­ta­mi kul­tu­ro­wy­mi. Jako mode­le są one reduk­cyj­ne, tota­li­tar­ne, nie­od­po­wied­nie dla ludz­kie­go sta­wa­nia się. Jako role są sta­tycz­ne, poni­ża­ją­ce dla kobie­ty, są śle­pym zauł­kiem zarów­no dla męż­czy­zny, jak i dla kobie­ty. To odkry­cie jest nie­uchron­ne: jeste­śmy, oczy­wi­ście, gatun­kiem wie­lo­pł­cio­wym, któ­re­go sek­su­al­ność roz­cią­ga się na roz­le­głym kon­ti­nu­um, gdzie ele­men­ty zwa­ne męski­mi i żeń­ski­mi nie są wyraź­nie odręb­ne.” [11]

Dru­gi mąż Dwor­kin, John Stol­ten­berg, wspo­mi­na jej podej­ście następująco: 

„Dla Andrei nie było sprzecz­no­ści mię­dzy tym, że ludzie nie są podzie­le­ni na dwie płcie i jej namięt­ne wezwa­nia do zakoń­cze­nia hie­rar­chii klas płcio­wych. Pierw­sza doty­czy­ła praw­dy abso­lut­nej, dru­ga — reżi­mu spo­łecz­ne­go narzu­co­ne­go przez męską supre­ma­cję. Jej umysł był wystar­cza­ją­co duży, by ogar­nąć obie te kwe­stie”. [12]

Tak w pięt­na­stą rocz­ni­cę śmier­ci żony Stol­ten­berg bro­ni jej dzie­dzic­twa, szcze­gól­nie zwra­ca­jąc uwa­gę na fun­da­men­tal­ne wyrze­cze­nie się przez Dwor­kin esen­cjo­na­li­zmu płcio­we­go i natu­ra­li­za­cji płci, a tym samym opo­wia­da­jąc się prze­ciw­ko nie­któ­rym teo­riom „rady­kal­no-femi­ni­stycz­nym”, któ­re pró­bu­ją powo­ły­wać się w swo­jej reto­ry­ce na Dwor­kin, cho­ciaż jej myśl nie jest współ­mier­ną z wizją femi­ni­zmu trans-ekskluzywnego.

Dwor­kin dla wie­lu jest femi­nist­ką, któ­ra sta­no­wi uoso­bie­nie nie­na­wi­ści. Media czę­sto pisa­ły, że nie­na­wi­dzi­ła męż­czyzn, nie­na­wi­dzi­ła sek­su, nie­na­wi­dzi­ła wol­no­ści sek­su­al­nej i abso­lut­nie nie­na­wi­dzi­ła lewi­cy. Jej wygląd był wyśmie­wa­ny w reno­mo­wa­nych cza­so­pi­smach, kry­ty­cy suge­ro­wa­li, że jej „«fru­stra­cja» z powo­du bra­ku wystar­cza­ją­cej ilo­ści sek­su «zmie­ni­ła ją w nie­na­wi­dzą­cą męż­czyzn»”. Ta bły­sko­tli­wa kry­ty­ka ogra­ni­cza­ła się do prze­peł­nio­ne­go mizo­gi­nią zna­ne­go wie­lu z nas porze­ka­dła, gło­szą­ce­go, że „baba bez bol­ca dosta­je pier­dol­ca”. Pod­czas prób kry­ty­ki Dwor­kin spa­da­ły maski — mizo­gi­ni poka­zy­wa­li swo­je praw­dzi­we twa­rze, roz­wście­cze­ni wyga­da­ną, inte­li­gent­ną i bez­po­śred­nią pisar­ką, któ­ra nie dała się zastra­szyć. Po śmier­ci Dwor­kin nie­któ­rzy recen­zen­ci pisa­li, że była  „sza­lo­na” czy też, że była „smut­nym duchem”, któ­re­go femi­nizm musi egzor­cy­zmo­wać [ibid.]. Lwia część kry­ty­ki pocho­dzi­ła, ku zasko­cze­niu niko­go, ze stro­ny męż­czyzn — z domiesz­ką libe­ral­nych femi­ni­stek,  wal­czą­cych do ostat­nie­go tchu o utrzy­ma­nie sta­tu­su quo.

„Zawsze uwa­ża­łem, że część wro­go­ści, jaką wzbu­dza­ła Dwor­kin, mia­ła coś wspól­ne­go z jasno­ścią umy­słu, któ­ra prze­ra­ża­ła ludzi nie mogą­cych znieść trud­nych i nie­bez­piecz­nych myśli.” — Cla­ir Pot­ter [13]

Dzie­siąt­ki lat temu Dwor­kin gło­śno wypo­wia­da­ła się prze­ciw­ko libe­ral­nym femi­nist­kom, któ­re bro­ni­ły Clin­to­na przed zarzu­ta­mi o nad­uży­cia sek­su­al­ne i nie­wła­ści­we zacho­wa­nie tyl­ko dla­te­go, że twier­dził on, iż popie­ra ame­ry­kań­ski ruch prze­ciw­ko prze­mo­cy wobec kobiet. Dwor­kin nie obcho­dzi­ły dekla­ra­cje, a czyny: 

„Poli­ty­ka męż­czyzn w sto­sun­ku do kobiet jest waż­na, ale mole­sto­wa­nie sek­su­al­ne też jest pro­ble­mem. Nie powiesz mi, że to w porząd­ku, kie­dy przy­wód­cy two­je­go kra­ju obcią­ga poło­wę od nie­go młod­sza kobie­ta, gdy ten jest w Bia­łym Domu”. [3]

Trzew­na nie­na­wiść do Dwor­kin sta­no­wi­ła swe­go rodza­ju stra­szak, któ­ry miał znie­chę­cać kobie­ty przed anga­żo­wa­niem się w rady­kal­ny femi­nizm. Rady­kal­ne postu­la­ty, któ­re gło­si­ła Dwor­kin zysku­ją, a nie tra­cą na waż­no­ści. Wyro­ki ska­zu­ją­ce za gwałt zda­rza­ją się rza­dziej, niż rok prze­stęp­ny; tzw. reven­ge porn sta­je się codzien­no­ścią wobec któ­rej brak odpo­wied­niej reak­cji, a han­del kobie­ta­mi i gwał­ty na nich jest zja­wi­skiem wręcz ende­micz­nym. Śledz­two doty­czą­ce sute­ner­stwa w Anglii wyka­za­ło, że poli­cja chęt­nie obwi­nia­ła ofia­ry za ich los. [14] Domi­nu­ją­cy dziś „faj­ny”, ład­ny i dobrze-wyglą­da­ją­cy-na-insta­gra­mie femi­nizm jest nie­ade­kwat­ny do rze­czy­wi­sto­ści, w któ­rej przy­szło nam żyć: rze­czy­wi­stość peł­nej mizo­gi­nii, prze­mo­cy, nad­użyć sek­su­al­nych i gwał­tów. Rze­czy­wi­sto­ści, któ­rej cięż­ko sta­wić czo­ła, ale któ­rej nie zmie­ni obse­sja nad indy­wi­du­al­ną toż­sa­mo­ścią, indy­wi­du­al­nym „empo­wer­men­tem” i indy­wi­du­al­nym popra­wie­niem bytu — któ­ry na ogół wią­że się z naśla­do­wa­niem męż­czyzn, zamiast nisz­cze­nia sys­te­mu, któ­ry spra­wił, że męż­czyź­ni mają wła­dzę. Nie zosta­nie też zmie­nio­na przez włą­cza­nie inte­re­sów męż­czyzn w ruch femi­ni­stycz­ny i nad­mier­ne sku­pia­nie się na wal­ce o wszyst­ko i wszyst­kich — szcze­gól­nie, kie­dy inte­res wyzwo­le­nia kobiet jest sprzecz­ny z inte­re­sem męż­czyzn pozo­sta­ją­cych u władzy.

Dwor­kin mówi­ła o tym przez dzie­się­cio­le­cia swo­jej dzia­łal­no­ści, choć czę­sto tra­fia­ła na opór. Gdy­by zosta­ła wysłu­cha­na trzy­dzie­ści lat temu, femi­nizm gatun­ku tego zachę­ca­ją­ce­go, slo­ga­no­wa­te­go, popu­lar­ne­go na koszul­kach któ­ry mówi ci, że każ­dy twój wybór „jest okej”, bo jest twój, a ty żyjesz w próż­ni, być może nie roz­prze­strze­nił by się na taką ska­lę jak obec­nie. Wzrost zain­te­re­so­wa­nia dzia­łal­no­ścią Dwor­kin w ostat­nich latach daje nadzie­ję na powrót do kry­tycz­ne­go i trud­ne­go femi­ni­zmu — femi­ni­zmu, któ­ry wal­czy o kobie­ty, nawet jeśli czę­sto jest trud­ny, zamiast wal­czyć o poczu­cie kom­for­tu i wza­jem­ne kle­pa­nie się po ple­cach co bar­dziej zado­mo­wio­nych w patriarchacie.

BIBLIOGRAFIA

[1] Gold­berg, M. (2019) „Not the Fun Kind of Femi­nist”, w: New York Times, dostęp:  https://www.nytimes.com/2019/02/22/opinion/sunday/trump-feminism-andrea-dworkin.html  [7.10.2022r.]

[2] Prze­mó­wie­nie z pro­te­stu „Taking back the night”: https://soundcloud.com/pacificaradioarchives/take-back-the-night-march-with-a-speech-by-andrea-dworkin [dostęp: 7.04.2022]

[3] Dwor­kin, A. (1998) „Dear Bill and Hil­la­ry”, w: The Guar­dian, dostęp: https://www.theguardian.com/world/1998/jan/29/gender.uk [7.04.2022]

[4] Spong­berg, M. (2006) Andrea Dwor­kin, 1946–2005”, Austra­lian Femi­nist Stu­dies, 21:49, 3-5, DOI: 10.1080/08164640500470412

[5] Jewish Women’s Archi­ve (2016) Andrea Dwor­kin. Dostęp: ​​https://jwa.org/encyclopedia/article/dworkin-andrea [8.04.2022]

[6] „Femi­nism Fri­day – Andrea Dwor­kin”, https://thinkinggirl.wordpress.com/2006/03/31/feminism-friday-andrea-dworkin/ [dostęp: 8.04.2022]

[7] Done­gan, M. (2019) „Sex During War­ti­me”, w: Book­Fo­rum, dostęp:

https://www.bookforum.com/print/2505/the-return-of-andrea-dworkin-s-radical-vision-20623 [7.04.2022]

[8] Dwor­kin, A. (1976) „The Rape Atro­ci­ty and the Boy Next Door,” w:  Our Blo­od: Pro­phe­cies and Disco­ur­ses on Sexu­al Poli­tics (Peri­gee Books, Nowy Jork)

 [9] Dwor­kin, A. (1995), „Pre­fa­ce” w: Inter­co­ur­se, s. vii-x.

[10] „I Want a Twen­ty-Four Hour-Tru­ce During Which The­re Is No Rape,” tytuł ory­gi­nal­ny: Tal­king to Men Abo­ut Rape,” w Out!, Vol. 2, No. 6, Kwie­cień 1984.

[11] Dwor­kin, A. (1974) Woman Hating. (E.P. Dut­ton, Boston, US)

[12] Stol­ten­berg, J. (2020) „Andrea Dwor­kin Was a Trans Ally” w: Boston Review, dostęp: https://bostonreview.net/articles/john-stoltenberg-andrew-dworkin-was-trans-ally/ [8.04.2022]

[13] Pot­ter, C. (2022) „It’s Time to Re-read Andrea Dwor­kin,” dostęp: https://clairepotter.substack.com/p/its-time-to-re-read-andrea-dworkin?s=r [8.04.2022]

[14] Bin­del, J. (2019) „Why Andrea Dwor­kin is the radi­cal, visio­na­ry femi­nist we need in our ter­ri­ble times”, w The Guar­dian, dostęp: https://www.theguardian.com/lifeandstyle/2019/apr/16/why-andrea-dworkin-is-the-radical-visionary-feminist-we-need-in-our-terrible-times [08.04.2022]