Niniejszy tekst jest tłumaczeniem rozdziału dziewiątego książki „Our Blood: Prophecies and Discourses on Sexual Politics” (1976, wyd. Perigee Books) autorstwa Andrei Dworkin, zatytułowanego w oryginale „The Root Cause”. Rozdział ten stanowi zapis przemówienia wygłoszonego 26 września 1975 roku w Massachusetts Institute of Technology w Cambridge.
Klasycznie w pornografii część tego makabrycznego okrucieństwa ma miejsce w przestrzeni publicznej. Mężczyzna nie posiądzie całkowicie kobiety – a więc nie stanie się całkowicie mężczyzną – dopóki jej degradacja nie znajdzie świadków i przyklaskujących. Mówiąc inaczej, kiedy mężczyzna ustanawia dominację, musi również publicznie ustanowić swoją własność. Własność jest potwierdzona, kiedy mężczyźnie uda się upokorzyć kobietę przed swoimi kolegami i dla ich przyjemności, a ona nadal pozostanie mu wierna. Własność jest w dalszej kolejności umacniana, kiedy mężczyzna jest w stanie wypożyczyć lub podarować kobietę w prezencie innemu mężczyźnie, lub mężczyznom, jako obiekt cielesny. Tego typu transakcje potwierdzają jego posiadanie wśród szerszej publiki oraz podnoszą jego wartość w oczach innych mężczyzn. Tego typu transakcje dowodzą, że nie tylko zdobył absolutną moc rozporządzania jej ciałem, ale posiadł także całkowicie jej wolę. To, co mogło zacząć się dla kobiety jako uległość wobec konkretnego mężczyzny z powodu „miłości” – i co w tym sensie było zgodne z jej własną integralnością, taką, jaką potrafiła rozpoznać – musi skończyć się unicestwieniem nawet takiego roszczenia do indywidualności. Roszczenie do samodzielnego posiadania – „ja jestem tym, który posiada” – ogłasza mężczyzna. Ale niczego nie można zostawić kobiecie, lub w kobiecie, na czym mogłaby budować roszczenie do godności osobistej, nawet żałosnej godności wiary w to, że „jestem jedyną w swoim rodzaju własnością mężczyzny, który mnie poniża”. W ten sam sposób, i z tej samej przyczyny, jest ona zmuszona do oglądania mężczyzny, który ją posiada, ziszczającego swój seksualny sadyzm na innych kobietach. Odbiera jej to ziarenko wewnętrznej godności pochodzącej z wiary, że „jestem jedyną” lub „jestem dostrzegana, a moja jednostkowa tożsamość jest potwierdzana, gdy on poniża mnie” lub „jestem inna niż pozostałe kobiety, ponieważ ten mężczyzna wybrał właśnie mnie”.
Pornografia męskiego sadyzmu prawie zawsze zawiera wyidealizowany, czy nierzeczywisty, obraz męskiej solidarności. Utopijny męski koncept, stanowiący podstawę męskiej pornografii, polega na tym, że skoro męskość jest stanowiona i potwierdzana na zdeprawowanych ciałach kobiet i przeciw nim, mężczyźni nie potrzebują kierować agresji przeciwko sobie nawzajem. Innymi słowy, kobiety pochłaniają męską agresję, tak że mężczyźni są od niej bezpieczni. Każdy mężczyzna świadom swojego głęboko zakorzenionego impulsu do bestialstwa podejrzewa istnienie takich impulsów u innych mężczyzn i stara się ochronić przed nimi samego siebie. Rytuały męskiego sadyzmu skierowanego na ciała kobiet i przeciw nim to środki, jakimi mężczyźni są socjalizowani do agresji. Dzięki nim mężczyzna jest w stanie wejść w relację z innym mężczyzną bez nieuchronnego ryzyka męskiej agresji skierowanej przeciwko sobie. Wspólny erotyczny projekt niszczenia kobiet umożliwia mężczyznom zjednoczenie się w braterstwie; projekt ten to jedyne solidne i wiarygodne podłoże pod współpracę dla mężczyzn i wszystkie męskie więzi są na nim oparte.
Ten wyidealizowany obraz męskiej solidarności ukazuje w gruncie homoseksualny charakter męskich relacji. Mężczyźni używają kobiecych ciał, aby nawiązywać sojusze lub więzi między sobą nawzajem. Mężczyźni używają kobiecych ciał, aby zdobyć widoczną siłę, która potwierdzi ich męską tożsamość w oczach innych mężczyzn. Mężczyźni używają kobiecych ciał, aby umożliwić sobie uczestnictwo w uprzejmych i pokojowych transakcjach towarzyskich w męskim gronie. Myślimy, że żyjemy w społeczeństwie heteroseksualnym, ponieważ większość mężczyzn ma obsesję na punkcie kobiet jako obiektów seksualnych. W rzeczywistości jednak żyjemy w społeczeństwie homoseksualnym, ponieważ do wszystkich realnych transakcji siły, władzy i oryginalności dochodzi między mężczyznami. Do wszystkich transakcji opartych na sprawiedliwości i indywidualności dochodzi między mężczyznami. Mężczyźni są rzeczywiści, dlatego wszystkie rzeczywiste relacje są pomiędzy mężczyznami, cała rzeczywista komunikacja jest pomiędzy mężczyznami, cała rzeczywista wzajemność jest pomiędzy mężczyznami, cała rzeczywista wspólnota jest pomiędzy mężczyznami. Heteroseksualizm, który możemy definiować jako seksualną dominację mężczyzn nad kobietami, jest jak żołądź, z którego wyrośnie potężny dąb męskiego homoseksualnego społeczeństwa. Społeczeństwa złożonego z mężczyzn, stworzonego przez mężczyzn i dla mężczyzn; społeczeństwa, w którym dodatniość męskiej wspólnoty jest realizowana poprzez kobiecą ujemność, poprzez unicestwienie kobiecych ciała i woli.
W literackiej pornografii, reprezentacji życia takiego, jakie znamy, kobiety są ziejącymi otworami, gorącymi szczelinami, rurami do jebania itp. Kobiece ciało powinno składać się z trzech pustych otworów, z których każdy jest specjalnie zaprojektowany do tego, aby wypełnić go tryskającą energią męską dodatniością.
Sama siła życiowa kobiety jest określana jako ujemna: jesteśmy definiowane jako z natury masochistyczne. Znaczy to, że ciągnie nas do bólu i przemocy, do samounicestwienia, do upadku, a ten pociąg do zaprzeczenia samym sobie jest dokładnie tym, co czyni nas kobietami. Innymi słowy, rodzimy się, aby ktoś mógł nas zniszczyć. Seksualny masochizm urzeczywistnia kobiecą ujemność, tak jak seksualny sadyzm uzasadnia męską dodatniość. Erotyka kobiety jest mierzona poprzez stopień, do którego potrzebuje ona być krzywdzona, potrzebuje być posiadana, potrzebuje być zamęczana, potrzebuje się podporządkować, potrzebuje być bita, potrzebuje być upokarzana, potrzebuje być degradowana. Każda kobieta, która opiera się spełnieniu tych tak zwanych potrzeb, lub każda kobieta, która sprzeciwia się wartościom wdrukowanym w nie, lub każda kobieta, która odmawia usankcjonowania czy też uczestniczenia w swoim własnym zniszczeniu, jest określana jako dewiantka, taka, która zaprzecza swojej kobiecości, jędza, suka, itp. Z reguły takie dewiantki wprowadza się z powrotem do kobiecego stada gwałtem, gwałtem zbiorowym czy jakimś rodzajem niewoli. W teorii działa to tak, że kiedy już taka kobieta zasmakuje upajającej słodyczy podporządkowania się, jak leming sama pobiegnie ku swej zgubie.
Miłość romantyczna, czy to w pornografii, czy w prawdziwym życiu, to mityczne uświęcenie kobiecej ujemności. Dla kobiety miłość to jej gotowość na poddanie się własnemu zniszczeniu. Mówi się, że kobiety są stworzone do miłości – a więc poddaństwa. Miłość, lub poddaństwo, musi być zarówno treścią jak i celem kobiecego życia. Dla kobiety zdolność do kochania to dokładny synonim zdolności do wytrzymywania przemocy i męskiego apetytu na krzywdzenie jej. Zgoda na bycie zniszczoną przez tego, kogo kocha, dla jego widzimisię, to kobiecy dowód miłości. Dla kobiety miłość to zawsze poświęcenie się, poświęcenie tożsamości, woli i integralności cielesnej w celu spełnienia i ocalenia męskości jej kochanka.
W pornografii widzimy pierwotną formę kobiecej miłości, widzimy jej nagi erotyczny szkielet. Niczym w Biblii, prawie możemy dotknąć kości naszych zmarłych. Miłość jest masochistycznym popędem erotycznym. Miłość jest szaloną pasją, która zmusza kobietę do poddania się umniejszającemu życiu w kajdanach. Miłość jest nieposkromionym impulsem degradacji i wykorzystywania. Kobieta dosłownie oddaje się mężczyźnie; on dosłownie bierze ją i posiada.
Podstawowa transakcja, zarówno w pornografii, jak i w prawdziwym życiu, wyrażająca to kobiece poddaństwo i męskie posiadanie to jebanie. Jebanie to domyślny fizyczny wyraz męskiej dodatniości i kobiecej ujemności. Relacja sadysty do masochistki nie bierze się z czynności jebania; jest nim wyrażana i przedłużana. Dla mężczyzny jebanie to czynność kompulsywna, zarówno w pornografii, jak i w prawdziwym życiu. Ale w prawdziwym życiu, ale już nie w pornografii, jest to czynność najeżona niebezpieczeństwem, wypełniona strachem. Uświęcony organ męskiej dodatniości, fallus, penetruje kobiecą pustkę. Podczas penetracji jego penis jest całym istnieniem mężczyzny. Ten penis i męska wola dominacji stanowią jedność. Erekcja to wtedy cała tożsamość mężczyzny, wszystkie odczucia są zlokalizowane w penisie, na skutek czego reszta jego ciała jest nieczuła, zamarła. Podczas penetracji całe istnienie mężczyzny jest w tym samym czasie zagrożone i potwierdzone. Czy kobieca pustka go pochłonie, strawi, ogarnie i zniszczy jego penisa, całą jego tożsamość? Czy kobieca pustka zanieczyści jego męską dodatniość swoją trującą ujemnością? Czy kobieca pustka skazi jego wątłą męskość swoją wszechogarniającą toksyczną kobiecością? A może wyjdzie nietknięty ze straszliwego uroczyska kobiecej anatomicznej ziejącej pustki? Jego dodatniość będzie wtedy reifikowana, ponieważ, nawet będąc w niej, udało mu się utrzymać męsko-żeńską biegunowość poprzez zachowanie dyskrecji i jedności swojej niemalże stalowej różdżki. Jego męskość będzie potwierdzona, ponieważ nie złączył się z nią jednak, a więc nie zatracił siebie, nie rozpuścił się w niej, nie stał się nią ani czymś podobnym do niej, nie został przez nią pochłonięty.
Mężczyzna musi raz za razem kompulsywnie podejmować się tej niebezpiecznej podróży w kobiecą pustkę, ponieważ męskość jest niczym sama w sobie, sama w sobie nie istnieje. Nabiera realności tylko wobec, albo w przeciwieństwie do, kobiecej ujemności. Męskości można doświadczyć, osiągnąć ją, rozpoznać i ucieleśnić jedynie w opozycji do kobiecości. Kiedy mężczyźni przedstawiają seks, przemoc i śmierć jako elementarne prawdy erotyki, mają na myśli, że seks, albo jebanie, to czynność, która umożliwia im doświadczenie swojej własnej rzeczywistości albo tożsamości, albo konkretnie męskości, i że śmierć, zaprzeczenie, nicość albo skażenie kobiecością jest tym, co ryzykują za każdym razem, kiedy penetrują to, co w ich wyobraźni jest pustką kobiecej dziury.
O co więc chodzi z tym, że jebanie jest niby dla mężczyzny przyjemne? Jak czynność w takim stopniu przepełniona lękiem przed utratą siebie, utratą penisa, może być przyjemna? Jak czynność tak obsesyjna, tak przesycona niepewnością może być określana jako przyjemna?
Po pierwsze, należy zrozumieć, że jest to właśnie fantazja charakterystyczna dla pornografii. W ekskluzywnym światku męskiej pornografii, męski strach jest usunięty z czynności jebania, jest ocenzurowany, wycięty. Seksualny sadyzm mężczyzn pokazany w pornografii tak żywo jest rzeczywisty: kobiety doświadczają go na co dzień. Męska dominacja nad kobiecym ciałem i przeciwko niemu jest prawdziwa: kobiety doświadczają jej na co dzień. Brutalne wykorzystanie, któremu poddawane są kobiece ciała w pornografii jest rzeczywiste. Kobiety na całym świecie doświadczają takiej przemocy dzień po dniu, rok po roku, pokolenie po pokoleniu. To, co nie jest rzeczywiste, to, co pozostaje fantazją, to leżące u podstaw pornografii twierdzenie mężczyzn że jebanie to dla nich doświadczenie ekstazy, najwyższa przyjemność, niczym nieskażone błogosławieństwo, naturalna i prosta czynność, w której nie ma niepewności, nie ma strachu, nie ma lęku. Nic w rzeczywistości nie potwierdza tego twierdzenia. Nieważne czy przyjrzymy się napędzonym męskim strachem przed kobiecą zmysłowością zamordowaniu dziewięciu milionów czarownic w Europie, czy prześledzimy zjawisko gwałtu, który pokazuje, że jebanie to czynność wyraźnej agresji przeciwko kobiecie-wrogowi, czy zbadamy impotencję, mimowolną niemożność wejścia w kobiecą pustkę, albo dojdziemy do sedna mitu o tak zwanej vagina dentata (zębata pochwa), wynikającego z paraliżującego strachu przed kobiecymi genitaliami, albo wyodrębnimy tabu menstruacyjne jako wyraz męskich lęków, odkryjemy, że w prawdziwym życiu mężczyzna ma obsesję na punkcie swojego strachu przed kobietą i to ten strach jest dla niego najżywszy w trakcie jebania.
Po drugie, należy zrozumieć, że pornografia to rodzaj propagandy zaprojektowanej tak, aby przekonać mężczyznę, że nie musi się bać, że nie jest przerażony, upewnić go w tym, że jest w stanie jebać, przekonać go, że jebanie to niezmącona radość, ukryć przed nim rzeczywistość własnego lęku poprzez podsunięcie mu pornograficznej fantazji przyjemności, której może się nauczyć jak wyznania wiary, i na podstawie której może działać, aby zdominować kobietę, tak jak powinien prawdziwy mężczyzna. Można powiedzieć, że w pornografii bicze, łańcuchy i inne brutalne akcesoria to kocyki bezpieczeństwa, które podważają pornograficzne twierdzenie, że jebanie wynika z męskości, tak jak światło ze słońca. Ale w życiu nawet systemowa przemoc wobec kobiet i ich globalne podporządkowanie mężczyznom nie wystarcza, aby powstrzymać strach nieodłącznie związany z czynnością jebania.
Po trzecie, należy zrozumieć, że to, czego mężczyzna doświadcza jako rzeczywistej przyjemności, to potwierdzenie jego tożsamości jako mężczyzny. Za każdym razem kiedy uda mu się przetrwać zagrożenie wejścia do kobiecej pustki, jego męskość zostaje zreifikowana. Dowiódł, że nie jest nią i równocześnie, że jest jak inni mężczyźni. Nie ma na świecie przyjemności, która równałaby się tej, jaką czuje, gdy potwierdza, że jest rzeczywisty, że jest dodatni, a nie ujemny, że jest mężczyzną, a nie kobietą, że jest faktyczną częścią grupy, która ma władzę nad wszystkimi innymi żyjącymi stworzeniami.
Po czwarte, koniecznie trzeba pojąć, że w seksualnym systemie męskiej dodatniości i kobiecej ujemności, za wyjątkiem przypadkowych potarć łechtaczki, w czynności jebania nie ma dosłownie niczego, co wywołałoby u kobiety prawdziwy erotyzm, nawet taki, który przetrwał warunki zgoła niewolnicze. Pośród ograniczeń systemu męskiej dodatniości, ten erotyzm nie istnieje. Jakby nie było, to, co ujemne, pozostaje ujemne. Jebanie to całkowicie męska czynność, stworzona, aby potwierdzać rzeczywistość i moc fallusa, męskości. Dla kobiet przyjemność bycia jebaną to masochistyczna przyjemność doświadczania wyrzeczenia się siebie. W systemie męskiej dodatniości, masochistyczna przyjemność płynąca z wyrzeczenia się siebie jest zarówno mityzowana, jak i mistyfikowana, w celu zmuszenia kobiet do uwierzenia, że doświadczamy spełnienia w bezinteresowności, przyjemności w bólu, walidacji w samopoświęceniu, kobiecości w podporządkowaniu się męskości. Od dziecka uczy się nas przystawania do wymagań tej dziwacznej perspektywy na świat. Każe się nas surowo, gdy nie uczymy się wystarczająco dobrze masochistycznego poddaństwa. Całkowicie zamyka się nas w granicach systemu męskiej dodatniości. Z tych powodów niewiele kobiet doświadcza siebie jako rzeczywistych w sobie i dla siebie. Zamiast tego kobiety są rzeczywiste wobec siebie w takim stopniu, w jakim identyfikują się z dodatniością mężczyzn i przywiązują się do niej. Będąc jebaną, kobieta przywiązuje się do tego, który jest rzeczywisty dla siebie samego i pośrednio doświadcza rzeczywistości, takiej jaka (ona) jest, poprzez niego. Będąc jebaną, kobieta doświadcza masochistycznej przyjemności zaprzeczenia swojej własnej ujemności, które perwersyjnie określa się jako spełnienie jej kobiecości.
Chcę teraz dokonać pewnego niezwykle ważnego rozdzielenia – rozdzielenia na prawdę i rzeczywistość. Dla ludzi rzeczywistość jest społeczna, rzeczywistość jest tym, w co w danym czasie wierzymy. Nie chcę przez to powiedzieć, że rzeczywistość jest zmienna lub przypadkowa. Moim zdaniem rzeczywistość jest funkcją polityki, albo generalnie, albo konkretnie w przypadku polityki seksualnej. Oznacza to, że pomaga ona silnym wzmacniając i legitymizując ich prawo do dominacji nad słabymi. Rzeczywistość to podstawy, jakiekolwiek by one nie były, na których zbudowane są instytucje społeczne i kulturalne. Rzeczywistość to także gwałt, bicz, jebanie, histeroktomia, klitoridektomia, mastektomia, krępowanie stóp, buty na obcasach, gorset, makijaż, chusta, znęcanie się i bicie, upodlenie, okaleczenie w ich konkretnych formach. Rzeczywistość jest narzucana przez tych, którym służy, żeby wydawała się oczywista. Rzeczywistość sama się utrwala ponieważ instytucje kulturowe i społeczne zbudowane na jej założeniach również ucieleśniają i narzucają te założenia. Literatura, religia, psychologia, edukacja, medycyna, nauki biologiczne tak, jak je obecnie rozumiemy, nauki społeczne, rodzina nuklearna, państwo narodowe, policja, armie, prawo cywilne – wszystko ucieleśnia daną rzeczywistość i ją nam narzuca. Oczywiście ta dana rzeczywistość jest taka, że są dwie płcie, męska i żeńska, i że te dwie płcie są swoimi przeciwieństwami, są jak bieguny. Rzeczywistość jest taka, że płeć męska jest z nadania dodatnia, a żeńska – ujemna, oraz że dodatni i ujemny biegun ludzkiej egzystencji łączą się naturalnie w harmonijną całość.
Z drugiej strony mamy prawdę, która nie jest tak łatwo dostępna jak rzeczywistość. Dla mnie prawda jest absolutna w tym znaczeniu, że istnieje i że można ją odkryć. Rad, na przykład, istniał zawsze. Istnienie radu było zawsze prawdziwe, a jednak nie istniał on w ludzkim pojmowaniu rzeczywistości, dopóki Maria i Pierre go nie wyizolowali. Kiedy już to zrobili, ludzkie pojmowanie rzeczywistości musiało się fundamentalnie zmienić, tak, abyśmy mogli zaakceptować prawdę o radzie. Podobnie było z Ziemią: zawsze była kulą, to zawsze było prawdziwe, ale dopóki Kolumb nie popłynął na zachód, aby odnaleźć Wschód, nie było to rzeczywiste. Można powiedzieć, że prawda istnieje i to do człowieka należy odkrycie jej, tak, aby móc oprzeć na niej rzeczywistość.
Zaznaczyłam różnicę między prawdą a rzeczywistością, aby powiedzieć coś bardzo prostego: mimo że system płciowej biegunowości jest rzeczywistością, nie jest on prawdą. To nieprawda, że istnieją dwie odrębne i przeciwne sobie płcie, diametralnie różne, łączące się naturalnie i w sposób oczywisty w harmonijną całość. To nieprawda, że mężczyzna uosabia zarówno dodatnie jak i neutralne ludzkie cechy i możliwości, w przeciwieństwie do kobiety, która, zgodnie z Arystotelesem i całą męską kulturą, jest „samicą na skutek braku pewnych przymiotów” [2]. Odrzucając pogląd, że mężczyźni są dodatni, a kobiety ujemne, zasadniczo negujemy też, że koncept mężczyzn i kobiet w ogóle istnieje. Innymi słowy, system oparty na modelu istnienia przeciwieństw istnieje w rzeczywistości, ale sam model nie istnieje naprawdę. Żyjemy uwięzione w zgubnym złudzeniu, złudzeniu, na którym oparta jest rzeczywistość, którą znamy.
Sądzę, że kobiety w tym systemie rzeczywistości nie będą wolne, dopóki złudzenie przeciwieństw płciowych nie zostanie zniszczone, oparta na nim rzeczywistość całkowicie wykorzeniona ze społeczeństwa i wspólnej pamięci. To pogląd transformacji kulturowej, na którym opiera się feminizm. To rewolucyjna szansa nieodłączna walce kobiet.
Z mojego punktu widzenia naszym zadaniem jako rewolucjonistek jest zniszczenie męskiej tożsamości fallicznej i kobiecej masochistycznej nietożsamości. Chodzi o zniszczenie biegunowej rzeczywistości mężczyzn i kobiet, którą znamy obecnie, tak aby podział ludzkości na dwa obozy: obóz zbrojny i obóz koncentracyjny, nie był już możliwy. Tożsamość falliczna jest rzeczywista i musi zostać zniszczona. Kobiecy masochizm jest rzeczywisty i musi zostać zniszczony. Instytucje kultury, które ucieleśniają i egzekwują te powiązane ze sobą aberracje – na przykład prawo, sztuka, religia, państwa narodowe, rodzina, plemię, czy komuna oparta na władzy ojcowskiej – te instytucje są rzeczywiste i muszą zostać zniszczone. Jeśli tak nie będzie, my jako kobiety będziemy skazane na wieczną niższość i podporządkowanie.
Wierzę, że kobieca wolność musi zacząć się od zaprzeczenia naszego masochizmu. Wierzę, że musimy zniszczyć w sobie pociąg do masochizmu u źródła. Wierzę, że musimy ustanowić naszą własną autentyczność, samodzielnie i między sobą, doświadczać jej, tworzyć w oparciu o nią, a także pozbawić mężczyzn okazji do reifikowania kłamstwa o męskości wobec i przeciwko nam. Wierzę, że odrzucenie przez nas tego głęboko zakorzenionego masochizmu, który przybiera tyle różnych okrutnych form, to priorytet. To pierwszy śmiertelny cios, jaki możemy zadać usystematyzowanej dominacji mężczyzn. Dzięki temu, kiedy uda nam się usunąć masochizm z naszych osobowości i cielesności, przetniemy męską linię życia wiodącą do władzy nad nami i przeciwko nam, wiodącą do męskiej wartości przeciwstawionej kobiecej degradacji, do męskiej tożsamości opartej na brutalnie narzuconej kobiecej ujemności – odetniemy męską linię życia od samej męskości. Tylko kiedy męskość zginie – a zginie, kiedy siejąca spustoszenie kobiecość nie będzie już w stanie tego podtrzymywać – tylko wtedy dowiemy się, co znaczy być wolnymi.
TŁUMACZENIE: ALEKSANDRA POŁEĆ
Bibliografia:
[2] de Beauvoir, S. (2003). Druga płeć. Tłum. Maria Leśniewska. Kraków: Wydawnictwo Literackie.

