Zarys ruchu kobiecego na Zachodzie: Feminizm liberalny

Uwagi wstępne od redakcji

Anu­ra­dha Ghan­dy była indyj­ską dzia­łacz­ką komu­ni­stycz­ną i teo­re­tycz­ką rewo­lu­cyj­ne­go femi­ni­zmu, któ­ra całe życie poświę­ci­ła orga­ni­zo­wa­niu ruchów robot­ni­czych, kobie­cych i anty­ka­sto­wych, łącząc teo­rię mark­si­stow­ską z prak­ty­ką spo­łecz­ną. Wię­cej o bio­gra­fii i dzia­łal­no­ści poli­tycz­nej Ghan­dy moż­na prze­czy­tać w arty­ku­le na naszej stro­nie z 2022 roku autor­stwa Nata­lii Sudoł. Sło­wem wstę­pu: Ghan­dy uro­dzi­ła w 1954 roku w Bom­ba­ju, a więk­szość życia spę­dzi­ła „orga­ni­zu­jąc spo­łecz­no­ści wzdłuż i wszerz Indii”, anga­żu­jąc się m.in. w ruch naksa­lic­ki, związ­ki zawo­do­we i ini­cja­ty­wy na rzecz Dali­tów oraz kobiet z naj­niż­szych klas, a jed­no­cze­śnie roz­wi­ja­jąc kry­ty­kę bur­żu­azyj­ne­go femi­ni­zmu. W swo­ich tek­stach kon­se­kwent­nie łączy­ła wal­kę kla­so­wą, deko­lo­nial­ną i femi­ni­stycz­ną, dzia­ła­jąc w pod­zie­miu aż do śmier­ci w 2008 roku. Zosta­ła zapa­mię­ta­na jako kobie­ta, któ­ra nie zga­dza­ła się na odłą­cze­nie prak­ty­ki od teo­rii i dąży­ła do real­nej zmia­ny warun­ków życia uci­ska­nych grup spo­łecz­nych. Do dziś sta­no­wi inspi­ra­cję dla deko­lo­nial­nych i anty­ka­pi­ta­li­stycz­nych dzia­ła­czek zwal­cza­ją­cych wyzysk płcio­wy na całym świecie.

Poniż­szy frag­ment książ­ki „Phi­lo­so­phi­cal trends in femi­nist move­ments” jest retrans­la­cją Zuzan­ny Flis, a pierw­szy, peł­ny prze­kład na język pol­ski moż­na zna­leźć na stro­nie Insty­tu­tu Karo­la Mark­sa. W wybra­nych przez nas ustę­pach Ghan­dy oma­wia roz­wój zachod­nie­go femi­ni­zmu libe­ral­ne­go, poka­zu­jąc, że jego głów­nym celem była wal­ka o rów­ność praw kobiet – ale o rów­ność for­mal­ną, opar­tą na idei indy­wi­du­ali­zmu. Na przy­kła­dzie tego nur­tu (a w cało­ści książ­ki rów­nież innych, jak femi­nizm rady­kal­ny czy eko­fe­mi­nizm) dzia­łacz­ka wyka­zu­je, że war­to przy­glą­dać się histo­rycz­nej myśli femi­ni­stycz­nej dogłęb­nie i reflek­syj­nie, ale przede wszyst­kim kry­tycz­nie, nie zatrzy­mu­jąc się na pierw­szym, pozy­tyw­nym wra­że­niu, jakie może two­rzyć pio­nier­ski cha­rak­ter tekstów.

Feminizm liberalny

Myśl libe­ral­no-femi­ni­stycz­na roz­wi­ja­ła się w XVIII i XIX wie­ku, kie­dy to myśli­ciel­ki takie jak Mary Wol­l­sto­ne­craft (1759–1797), Har­riet Tay­lor Mill (1807–1858) czy Eli­za­beth Cady Stan­ton (1815–1902) opo­wia­da­ły się za zagwa­ran­to­wa­niem kobie­tom rów­nych praw, opie­ra­jąc się na libe­ral­nym rozu­mie­niu świa­ta. Ówcze­sna wal­ka o rów­no­upraw­nie­nie, a w szcze­gól­no­ści postu­lat przy­zna­nia kobie­tom praw wybor­czych, czer­pa­ły głów­nie z jed­ne­go z domi­nu­ją­cych wów­czas nur­tów filo­zo­ficz­nych jakim był liberalizm.

Pod­sta­wy myśli libe­ral­nej, któ­rej trzon sta­no­wił nacisk na zna­cze­nie i auto­no­mię jed­nost­ki, ukształ­to­wa­ły się w XVII wie­ku. Ówcze­śni piew­cy libe­ral­nej teo­rii poli­tycz­nej, tacy jak John Loc­ke czy Jean Jacqu­es Rous­se­au, choć opo­wia­da­li się za pry­ma­tem rozu­mu i rów­no­ścią wszyst­kich ludzi, nie uwzględ­nia­li kobiet jako gru­py w ich rozu­mie­niu na tę rów­ność zasłu­gu­ją­cej – szcze­gól­nie w sfe­rze życia poli­tycz­ne­go. Teo­ria libe­ra­li­zmu nie prze­kła­da­ła się więc na pozy­cję kobiet w ówcze­snym społeczeństwie. 

Libe­ra­lizm wyło­nił się wraz z roz­wo­jem kapi­ta­li­zmu w Euro­pie, w opo­zy­cji do feu­dal­no-patriar­chal­nych war­to­ści, któ­rych pod­sta­wą była nie­rów­ność. Stał się on filo­zo­fią rosną­cej w siłę bur­żu­azji. Feu­da­lizm opie­rał się na zało­że­niu, że supre­ma­cja elit, zwłasz­cza monar­chów, wyni­ka z ich wro­dzo­nej wyż­szo­ści, a resz­ta spo­łe­czeń­stwa jest im w natu­ral­ny spo­sób pod­wład­na i pod­po­rząd­ko­wa­na. Ide­olo­gia feu­dal­na pod­trzy­my­wa­ła zatem hie­rar­chię, dys­pro­por­cję praw i wła­dzy. W prze­ci­wień­stwie do war­to­ści feu­dal­nych, filo­zo­fia libe­ral­na wykształ­ci­ła prze­ko­na­nie o  przy­ro­dzo­nej rów­no­ści i wol­no­ści każ­de­go czło­wie­ka. Jak tłu­ma­czy ame­ry­kań­ska pro­fe­sor­ka teo­rii poli­tycz­nej Zil­lah Eisenstein:

[Libe­ra­ło­wie] pro­mo­wa­li ustrój spo­łecz­no-poli­tycz­ny, któ­ry uzna­wał­by rów­ność każ­dej jed­nost­ki i zapew­nił­by każ­de­mu rów­ne moż­li­wo­ści roz­wo­ju. Ta rady­kal­nie racjo­na­li­stycz­na i świec­ka filo­zo­fia sta­ła się naj­bar­dziej wpły­wo­wym i postę­po­wym nur­tem myślo­wym epo­ki oświe­ce­nia. Cecho­wał ją bar­dzo sil­ny indy­wi­du­alizm. Mimo to zna­ni osiem­na­sto­wiecz­ni libe­ral­ni filo­zo­fo­wie tacy jak Rous­se­au czy Loc­ke nie sto­so­wa­li tych postu­la­tów do patriar­chal­ne­go mode­lu rodzi­ny i pozy­cji, jaką zaj­mo­wa­ły w niej kobie­ty.  Libe­ra­lizm, któ­ry uwzględ­niał tyl­ko męż­czyzn jako uczest­ni­ków życia gospo­dar­cze­go, był więc nazna­czo­ny tą pozo­sta­ło­ścią patriar­chal­nych uprze­dzeń. [1]

Mary Wol­l­sto­ne­craft nale­ża­ła do poli­tycz­nie rady­kal­nej czę­ści angiel­skiej inte­li­gen­cji wśród ary­sto­kra­cji, któ­ra wspie­ra­ła rewo­lu­cje we Fran­cji i Ame­ry­ce. Swój słyn­ny tekst „Woła­nie o pra­wa kobie­ty” (A Vin­di­ca­tion of the Rights of Woman) z 1791 roku napi­sa­ła w odpo­wie­dzi na kon­ser­wa­tyw­ną inter­pre­ta­cję zna­cze­nia rewo­lu­cji fran­cu­skiej autor­stwa Edmun­da Burke’a. W ese­ju sprze­ci­wia­ła się patriar­chal­nym twier­dze­niom o natu­ral­nej zależ­no­ści kobiet od męż­czyzn, a tak­że wizji kobiet jako nie­zdol­nych do samo­dziel­no­ści, ist­nie­ją­cych po to, by doga­dzać męż­czy­znom. Wol­l­sto­ne­craft pisa­ła o tym jesz­cze zanim ruch na rzecz praw kobiet zaczął rosnąć w siłę, a jej argu­men­ty były opar­te na logi­ce i roz­sąd­ku. Fun­da­men­tem jej ana­li­zy były pod­sta­wo­we war­to­ści oświe­ce­nia: wia­ra w siłę ludz­kie­go rozu­mu, a tak­że idee wol­no­ści i rów­no­ści, któ­re wykształ­ci­ły się przed wybu­chem rewo­lu­cji fran­cu­skiej i ame­ry­kań­skiej oraz towa­rzy­szy­ły tym­że. Uzna­wa­ła roz­są­dek za jedy­ny auto­ry­tet i uwa­ża­ła, że dopó­ki kobie­ty nie będa zachę­ca­ne do roz­wo­ju inte­lek­tu­al­ne­go i pole­ga­nia na wła­snych osą­dach, roz­wój ludz­ko­ści będzie ogra­ni­czo­ny. Postu­lo­wa­ła przede wszyst­kim rów­ny dostęp do edu­ka­cji, któ­ry miał umoż­li­wić kobie­tom przy­swo­je­nie umie­jęt­no­ści racjo­nal­ne­go myśle­nia, a tak­że moż­li­wość uzy­ski­wa­nia przez nie zarob­ku i pro­wa­dze­nia nie­za­leż­ne­go życia. Wol­l­sto­ne­craft suro­wo kry­ty­ko­wa­ła więc poglą­dy Rous­se­au na temat edu­ka­cji kobiet. Według filo­zof­ki, jego argu­men­ta­cja za tym, że edu­ka­cja kobiet powin­na róż­nić się od edu­ka­cji męż­czyzn, przy­czy­ni­ła się do sztucz­ne­go wykształ­ce­nia wśród kobiet sła­bo­ści cha­rak­te­ru. Rous­se­au uwa­żał, że kobie­ty powin­no się kształ­cić w taki spo­sób, by wytwo­rzyć w nich prze­świad­cze­nie o  ule­gło­ści jako naj­wyż­szej z cnót. Argu­men­ty Wol­l­sto­ne­craft odzwier­cie­dla­ją jed­nak kla­so­we uprze­dze­nia w jej myśle­niu. Nie tyl­ko pisa­ła ona, że kobie­ty z niż­szych warstw spo­łecz­nych wyka­zy­wa­ły się wyż­szą cno­tą, ponie­waż pra­co­wa­ły i przez to były do pew­ne­go stop­nia nie­za­leż­ne, ale rów­nież wie­rzy­ła, że „naj­bar­dziej god­ny­mi sza­cun­ku są te, któ­re są naj­moc­niej cie­mię­żo­ne”. Jej książ­ka zyska­ła wów­czas popu­lar­ność nawet w USA. 

W swo­im ese­ju z roku 1851 pt. „Uprzy­wi­le­jo­wa­nie kobiet”, Har­riet Tay­lor, przed­sta­wi­ciel­ka lon­dyń­skich śro­do­wisk bur­żu­azyj­no-inte­li­genc­kich, a tak­że żona zna­ne­go filo­zo­fa uty­li­tar­ne­go Jame­sa Stu­ar­ta Mil­la, oka­za­ła popar­cie dla ruchu kobie­ce­go w momen­cie, kie­dy dopie­ro zyski­wał on na zna­cze­niu w Sta­nach Zjed­no­czo­nych. Wysu­wa­jąc czy­sto libe­ral­ne argu­men­ty za zrów­na­niem praw męż­czyzn i kobiet, pisa­ła ona w kontrze do prze­ciw­ni­ków tych drugich: 

Sprze­ci­wia­my się temu, by część jakie­goś gatun­ku wypo­wia­da­ła się w imie­niu innej jego czę­ści, by jed­nost­ka narzu­ca­ła innej jed­no­st­ce, do jakiej sfe­ry powin­na się ogra­ni­czać. Gra­ni­ce każ­de­go czło­wie­ka powin­ny być wyzna­cza­ne wyłącz­nie przez to, jak wie­le jest w sta­nie osią­gnąć… [2]

A tak­że:

Świat jest bar­dzo mło­dy i led­wie zaczy­na sprze­ci­wiać się nie­spra­wie­dli­wo­ściom. Dopie­ro teraz powo­li zno­si nie­wo­lę czar­no­skó­rych. Czy nale­ży się więc dzi­wić, że to samo nie nastą­pi­ło jesz­cze w przy­pad­ku uci­sku kobiet? [2]

Libe­ral­ne pod­sta­wy ruchu kobie­ce­go powsta­łe­go w poło­wie XIX wie­ku w Sta­nach Zjed­no­czo­nych są wyraź­nie widocz­ne w Dekla­ra­cji z Sene­ca Falls (1848). Odczy­ta­ny na pierw­szym Zjeź­dzie Kobiet doku­ment zaczy­nał się od słów:

Uwa­ża­my praw­dy te praw­dy za samo­oczy­wi­ste, iż wszy­scy męż­czyź­ni i kobie­ty stwo­rze­ni są rów­ny­mi, że obda­rze­ni są przez Stwór­cę nie­za­prze­czal­ny­mi i nie­zby­wal­ny­mi pra­wa­mi, a mię­dzy tymi są owe do życia, wol­no­ści, oraz dąż­no­ści do szczę­ścia.  [3]

W kolej­nej fazie ruchu kobie­ce­go, pod koniec lat 60., wśród czo­ło­wych pro­pa­ga­to­rek libe­ral­nych idei zna­la­zły się Bet­ty Frie­dan, Bel­la Abzug oraz Pat Schro­eder. W 1966 roku Frie­dan zało­ży­ła Naro­do­wa Orga­ni­za­cję na Rzecz Kobiet (Natio­nal Orga­ni­sa­tion of Women – NOW). Libe­ral­ne femi­nist­ki wywo­dzi­ły się spo­śród osób dzia­ła­ją­cych w gru­pach na rzecz praw kobiet, agen­cjach rzą­do­wych czy komi­sjach. Ich począt­ko­wym celem było dopro­wa­dze­nie do zmia­ny prze­pi­sów praw­nych, któ­re unie­moż­li­wia­ły kobie­tom rów­ny dostęp do edu­ka­cji czy zatrud­nie­nia. Pro­wa­dzi­ły tak­że kam­pa­nie prze­ciw­ko nor­mom spo­łecz­nym, któ­re ogra­ni­cza­ły moż­li­wo­ści kobiet ze wzglę­du na ich płeć. W mia­rę jak barie­ry praw­ne i edu­ka­cyj­ne zaczę­ły zani­kać, sta­ło się jasne, że libe­ral­na stra­te­gia zmia­ny pra­wa w ramach ist­nie­ją­ce­go sys­te­mu nie wystar­cza, by zapew­nić kobie­tom spra­wie­dli­wość i wol­ność. Zmie­nio­no więc stra­te­gię z wal­ki jedy­nie o rów­ność szans na wal­kę o rów­ność warunków.

Ozna­cza­ło to żąda­nie, aby pań­stwo odgry­wa­ło aktyw­niej­szą rolę w two­rze­niu takich śro­do­wisk, w któ­rych kobie­ty mogły­by rze­czy­wi­ście reali­zo­wać swo­je moż­li­wo­ści. Libe­ral­ne femi­nist­ki wysu­wa­ły więc postu­la­ty doty­czą­ce opie­ki nad dzieć­mi, sys­te­mu opie­ki spo­łecz­nej, ochro­ny zdro­wia, zasił­ków dla bez­ro­bot­nych czy spe­cjal­nych pro­gra­mów dla samot­nych matek.  Ponad­to to wła­śnie dzia­łacz­ki tego nur­tu pro­wa­dzi­ły wal­kę o Popraw­kę o Rów­nych Pra­wach (Equ­al Rights Amend­ment – ERA).  Dzia­ła­ły one w ramach orga­ni­za­cji ogól­no­kra­jo­wych, dzię­ki cze­mu zosta­ły zauwa­żo­ne rów­nież przez media. Nie­któ­re spo­śród tych pierw­szych, mię­dzy inny­mi Zil­lah Eisen­ste­in, argu­men­to­wa­ły, że libe­ra­lizm ma poten­cjał jako ide­olo­gia wyzwa­la­ją­ca, ponie­waż dzię­ki wła­snym doświad­cze­niom życio­wym, pra­cu­ją­ce kobie­ty mogą dostrzec sprzecz­ność mię­dzy libe­ral­ną demo­kra­cją jako ide­olo­gią a kapi­ta­li­stycz­nym patriar­cha­tem, któ­ry odma­wia im rów­no­ści przez tę ide­olo­gię obie­cy­wa­nej. Jed­nak kla­sycz­ny libe­ra­lizm nie był w tej fazie wpły­wo­wym nur­tem w obrę­bie ruchu kobiecego.

Krytyka

Libe­ra­lizm jako filo­zo­fia roz­wi­jał się w łonie zachod­nie­go spo­łe­czeń­stwa feu­dal­ne­go w okre­sie, gdy bur­żu­azja wal­czy­ła o doj­ście do wła­dzy, dla­te­go też obej­mo­wał on kry­ty­kę feu­dal­nych war­to­ści, takich jak wia­ra w praw­dę oraz hie­rar­chię (czy­li nie­rów­no­ści spo­łecz­ne) jako pocho­dzą­ce od Boga. Opo­wia­dał się za rozu­mo­wym pozna­niem i rów­ny­mi pra­wa­mi dla wszyst­kich jed­no­stek. Filo­zo­fia ta opie­ra­ła się jed­nak na skraj­nym indy­wi­du­ali­zmie, a nie na wysił­ku zbio­ro­wym. W związ­ku z tym pro­mo­wa­ła podej­ście, zgod­nie z któ­rym wystar­czy zapew­nić wszyst­kim for­mal­ną, praw­ną rów­ność, wsku­tek cze­go wyko­rzy­sta­nie dostęp­nych moż­li­wo­ści i osią­gnię­cie życio­we­go suk­ce­su mia­ło­by zale­żeć już tyl­ko od indy­wi­du­al­ne­go wysiłku.

Kwe­stia róż­nic kla­so­wych i ich wpły­wu na moż­li­wo­ści dostęp­ne danej jed­no­st­ce nie zosta­ła wzię­ta pod uwa­gę. Począt­ko­wo libe­ra­lizm był siłą postę­pu, odgry­wa­jąc istot­ną rolę w oba­la­niu feu­dal­nych insty­tu­cji spo­łecz­nych i poli­tycz­nych. Jed­nak w XIX wie­ku, wraz z roz­wo­jem kla­sy robot­ni­czej i jej ruchów eman­cy­pa­cyj­nych, na pierw­szy plan wysu­nę­ły się ogra­ni­cze­nia myśli libe­ral­nej. Sta­ło się tak, ponie­waż bur­żu­azja, któ­ra doszła wów­czas do wła­dzy, nie roz­sze­rzy­ła postu­lo­wa­nych przez sie­bie praw na bied­nych czy inne uci­ska­ne gru­py (takich jak kobie­ty czy, w przy­pad­ku USA, czar­no­skó­rzy). Musia­ły one same o te pra­wa wal­czyć. Ruch kobie­cy oraz ruch czar­no­skó­rych w tam­tym okre­sie wyko­rzy­sty­wa­ły libe­ral­ne argu­men­ty by doma­gać się rów­no­upraw­nie­nia. Na cze­le tych ruchów sta­ły jed­nak kobie­ty z bur­żu­azji, któ­re z kolei nie uwzględ­nia­ły w swo­ich postu­la­tach klas pra­cu­ją­cych, w tym kobiet z kla­sy robotniczej.

Wraz z roz­wo­jem myśli pro­le­ta­riac­kiej, róż­ne nur­ty socja­li­stycz­ne zna­la­zły popar­cie wśród przed­sta­wi­cie­li kla­sy pra­cu­ją­cej. Zaczę­to kwe­stio­no­wać na wskroś bur­żu­azyj­ny ustrój poli­tycz­ny i spo­łecz­no-eko­no­micz­ny oraz ogra­ni­cze­nia ide­olo­gii libe­ral­nej wyni­ka­ją­ce z naci­sku na rów­ność for­mal­ną i wol­ność jed­nost­ki. Na tym eta­pie libe­ra­lizm prze­stał być postę­po­wy. Obec­nie widzi­my, że naczel­ne orga­ni­za­cje kobie­ce wal­czą­ce o pra­wa wybor­cze zarów­no w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, jak i w Anglii dzia­ła­ły w bar­dzo wąskim zakre­sie, z cza­sem sta­jąc po stro­nie impe­ria­li­zmu i anta­go­ni­zu­jąc kla­sę robot­ni­czą. Współ­cze­śnie libe­ral­ne femi­nist­ki musia­ły wykro­czyć poza dotych­cza­so­we ogra­ni­cze­nia wyni­ka­ją­ce z postu­la­tu for­mal­nej rów­no­ści i opo­wie­dzieć się za pań­stwem opie­kuń­czym oraz  zmia­na­mi korzyst­ny­mi dla wszyst­kich, obej­mu­ją­cy­mi m.in. wspar­cie finan­so­we dla samot­nych matek czy więźniów.

Pod­su­mo­wu­jąc, libe­ra­lizm cechu­ją poniż­sze wady:

  1. Kon­cen­tru­je się na pra­wach jed­nost­ki, a nie na pra­wach zbiorowości.
  2. Jest ahi­sto­rycz­ny. Nie ma wyka­zu­je peł­ne­go zro­zu­mie­nia roli kobiet w histo­rii ani nie prze­pro­wa­dza żad­nej ana­li­zy doty­czą­cej ich pod­po­rząd­ko­wa­nia (znie­wo­le­nia).
  3. Mecha­nicz­nie dąży do wspie­ra­nia rów­no­ści for­mal­nej, nie bio­rąc pod uwa­gę sytu­acji kobiet z róż­nych śro­do­wisk czy warstw spo­łecz­nych ani ich kon­kret­nych potrzeb czy trud­no­ści. W związ­ku z tym dobrze odzwier­cie­dla postu­la­ty klas śred­nich (bia­łych kobiet z kla­sy śred­niej i wyż­szej w USA czy kobiet z wyż­szych kast w Indiach), lecz nie te wysu­wa­ne przez kobie­ty z róż­nych uci­ska­nych grup etnicz­nych, niskich kast oraz kla­sy robotniczej.
  4. Ogra­ni­cza się do wpro­wa­dza­nia zmian w pra­wie, zapew­nia­nia dostę­pu do edu­ka­cji i zatrud­nie­nia czy udzie­la­nia świad­czeń socjal­nych, nie kwe­stio­nu­jąc przy tym tych struk­tur eko­no­micz­nych i poli­tycz­nych, któ­re są źró­dłem patriar­chal­nej dys­kry­mi­na­cji. Stąd refor­mi­stycz­ne ukie­run­ko­wa­nie libe­ra­li­zmu, zarów­no w teo­rii, jak i w praktyce.
  5. Uwa­ża, że pań­stwo jest neu­tral­ne i może być zobli­go­wa­ne do podej­mo­wa­nia dzia­łań korzyst­nych dla kobiet, pod­czas gdy pań­stwo bur­żu­azyj­ne w kra­jach kapi­ta­li­stycz­nych oraz pół­ko­lo­nial­ne i pół­feu­dal­ne pań­stwo indyj­skie są patriar­chal­ne w swej isto­cie i nie będą wspie­rać wal­ki o wyzwo­le­nie kobiet. Pań­stwo bro­ni inte­re­sów klas rzą­dzą­cych, któ­re czer­pią korzy­ści z pod­le­gło­ści kobiet i ich zde­wa­lu­owa­nej pozy­cji społecznej.
  6. Ponie­waż libe­ra­lizm kon­cen­tru­je się na zmia­nach praw­nych oraz pro­gra­mach rzą­do­wych skie­ro­wa­nych do kobiet, uwa­ża lob­by­ing i skła­da­nie pety­cji za głów­ne środ­ki, za pomo­cą któ­rych gru­py uci­ska­ne powin­ny dążyć do reali­za­cji swo­ich żądań. Nurt libe­ral­ny naj­czę­ściej ogra­ni­czał swo­ją dzia­łal­ność do orga­ni­zo­wa­nia spo­tkań i obrad oraz two­rze­nia pety­cji wzy­wa­ją­cych do zmian. Rzad­ko anga­żo­wał kobie­ty na sze­ro­ką ska­lę. Wręcz prze­ciw­nie –  libe­ral­ne eli­ty oba­wia­ją się maso­wej mobi­li­za­cji ubo­gich kobiet.

Bibliografia:

[1] Zil­lah Eisen­ste­in „The radi­cal futu­re of libe­ral feminism”

[2] Har­riet Tay­lor „Uprzy­wi­le­jo­wa­nie kobiet”

[3] Wstęp pocho­dzi z począt­ku Dekla­ra­cji Nie­pod­le­gło­ści Sta­nów Zjed­no­czo­nych, jed­nak okre­śle­nie men zastą­pio­no men and women. W tłu­ma­cze­niu uży­to Dekla­ra­cji nie­pod­le­gło­ści USA w tłu­ma­cze­niu Tere­sy Pel­ki, zastę­pu­jąc okre­śle­nie “ludzie” okre­śle­niem “męż­czyź­ni i kobie­ty” – przyp. tłum.