Znowu rozmawiamy o mężczyznach

Dale­ko mi do śle­dze­nia poczy­nań cele­bry­tów, nawet tych kon­tro­wer­syj­nych; wycho­dzę z zało­że­nia, że więk­szość tre­ści obec­nych w Inter­ne­cie nale­ży roz­pa­try­wać kry­tycz­nie i pod­cho­dzić do nich z solid­ną daw­ką scep­ty­cy­zmu. Ostat­nio gło­śno jest jed­nak o Krzysz­to­fie Sta­now­skim i jego wizy­cie w klu­bie ze strip­ti­zem – wizy­cie, któ­rej nie waham się komen­to­wać, bo sta­no­wi dowód na nad­uży­cia wobec kobiet, poka­za­ne czar­no na bia­łym (dosłow­nie), na doda­tek cał­ko­wi­cie zigno­ro­wa­nych przez opi­nię publiczną.

Do zdjęć przed­sta­wia­ją­cych dzien­ni­ka­rza sie­dzą­ce­go na kana­pie w klu­bie go-go w towa­rzy­stwie pra­cow­ni­cy loka­lu dotarł por­tal Bla­skOn­li­ne, ser­wis powią­za­ny z TV Repu­bli­ka. Nie są zna­ne źró­dła tych foto­gra­fii – nie wia­do­mo, czy zro­bi­li je dzien­ni­ka­rze, czy przy­pad­ko­we oso­by, któ­re roz­po­zna­ły Sta­now­skie­go. Waż­ne jest nato­miast to, że w takich miej­scach obo­wią­zu­je zakaz robie­nia zdjęć i nagry­wa­nia – nie powin­ny one były nawet powstać, a tym bar­dziej zostać wrzu­co­ne do sie­ci. Moż­na było­by się więc spo­dzie­wać, że wła­ści­cie­le loka­lu zechcą wycią­gnąć kon­se­kwen­cje za bez­praw­ne roz­po­wszech­nie­nie takich mate­ria­łów, zwłasz­cza, że są na nich widocz­ne pracownice.

Nic bar­dziej myl­ne­go. Tłu­ma­cząc się publicz­nie, Sta­now­ski udo­stęp­nił jesz­cze wię­cej zdjęć, któ­re mają udo­wad­niać, że nie wszedł w fizycz­ną inte­rak­cję z kobie­tą. Zdję­cia pocho­dzą z moni­to­rin­gu, co ozna­cza, że musia­ła ujaw­nić je sama obsłu­ga loka­lu. Nie wia­do­mo, czy uka­za­na na nagra­niach pra­cow­ni­ca wyra­zi­ła zgo­dę na udo­stęp­nie­nie swo­je­go wize­run­ku – nie­ste­ty, ist­nie­ją solid­ne pod­sta­wy, aby podej­rze­wać naru­sze­nie prze­pi­sów RODO. To poka­zu­je, jak mało w tej ukła­dan­ce liczą się kobie­ty: wystar­czy­ło żąda­nie męż­czy­zny, żeby ich pry­wat­ność zosta­ła naru­szo­na, w efek­cie cze­go sta­ły się obiek­tem dys­ku­sji w całej Pol­sce – choć tak napraw­dę to nie wokół nich się ona toczy.

Sta­now­ski tłu­ma­czy, że sie­dział na kana­pie i był „zacze­pia­ny” przez obsłu­gę oraz nama­wia­ny do kupie­nia drin­ka. Nic ma w tym nic dziw­ne­go – zaro­bek kobiet w klu­bach ze strip­ti­zem zale­ży czę­sto wła­śnie od tego, czy klient posta­no­wi się z nimi napić, ponie­waż kobie­ta, w ramach wyna­gro­dze­nia, dosta­je okre­ślo­ny pro­cent od zaku­pio­ne­go jej drin­ka. Zara­bia­nie jest ści­śle powią­za­ne z tym, jaka ilość alko­ho­lu zosta­nie prze­la­na. Na doda­tek pro­cent od drin­ków nie jest pre­mią, tyl­ko pod­sta­wą, bo staw­ka godzi­no­wa w takiej pra­cy nie ist­nie­je. Nie jest to korzyst­ny układ – trud­no pozbyć się wra­że­nia, że nie zgo­dził­by się na nie­go nikt, kto nie znaj­du­je się w bar­dzo trud­nym poło­że­niu ekonomicznym.

Na pewno chodzi o coś więcej

W Cen­tral­nym Reje­strze Bene­fi­cjen­tów Rze­czy­wi­stych Sła­wo­mir Cenc­kie­wicz figu­ru­je jako bene­fi­cjent por­ta­lu, któ­ry opu­bli­ko­wał infor­ma­cje o wizy­cie Krzysz­to­fa Sta­now­skie­go w klu­bie gogo. Cenc­kie­wicz pra­cu­je u Nawroc­kie­go któ­ry ponoć przy­jaź­ni się ze Sta­now­skim. Z kolei Michał Kar­now­ski na swo­im kana­le twier­dzi, że ta publi­ka­cja mia­ła być ostrze­że­niem przed pla­no­wa­nym mate­ria­łem o kuli­sach Repu­bli­ki. Cie­ka­wa ta nasza pra­wi­ca i jej media

ana­li­zu­je Szy­mon Jad­czyk we wpi­sie na por­ta­lu X. Spra­wa wizy­ty Sta­now­skie­go w klu­bie go-go sta­ła się męsko­cen­trycz­nym poli­tycz­nym rin­giem. Jedy­ną kobie­tą bio­rą­cą udział w tej medial­nej dys­ku­sji jest Marian­na Schre­iber, któ­ra zwró­ci­ła uwa­gę, że męż­czy­znom zawsze przy­zwa­la się na swo­bod­ny kon­takt intym­ny z kobie­ta­mi, pod­czas gdy kobie­ty doświad­cza­ją hej­tu nawet ze wzglę­du na zmia­nę part­ne­ra. Oczy­wi­ście por­ta­le plot­kar­skie, przy­ta­cza­jąc tę wypo­wiedź, nie omiesz­ka­ły wypo­mnieć Schre­iber jej wła­snej rota­cji part­ne­rów, potwier­dza­jąc tym samym jej tezę. Prze­mysł sek­su­al­ny zda­je się tema­tem kolej­nej, zaraz po pra­wach repro­duk­cyj­nych, dys­ku­sji, któ­ra doty­czy kobiet, ale któ­rą pro­wa­dzą męż­czyź­ni – w dodat­ku nie­ko­niecz­nie w celu wal­ki o inte­re­sy tych pierwszych.

Stanowski palił, ale się nie zaciągał

Poja­wi­ło się mnó­stwo komen­ta­rzy na temat całe­go incy­den­tu. Więk­szość bro­ni męż­czy­zny, twier­dząc, że powi­nien mieć przy­zwo­le­nie na robie­nie tego, co chce. W deba­cie publicz­nej na temat seks­biz­ne­su w Pol­sce – przy­naj­mniej na pozio­mie publicz­no­ści na co dzień nie­ma­ją­cej stycz­no­ści z tym tema­tem – domi­nu­ją gło­sy bro­nią­ce wszyst­kich zain­te­re­so­wa­nych: zarów­no sprze­da­ją­cych seks, jak i kupu­ją­cych. Łatwo jest stwier­dzić, że „każ­dy może robić, co chce”; trud­no jest sta­nąć twa­rzą w twarz z fak­tem, że Sta­now­ski jest ojcem i mężem, a tak­że oso­bą publicz­ną, któ­rej czy­ny nie ist­nie­ją w próż­ni. Cele­bry­tom patrzy się na ręce bar­dziej niż tzw. zwy­kłym ludziom, a spo­łecz­na apro­ba­ta dla ich decy­zji lub jej brak mają zna­czą­cy wpływ na dyskurs.

Rafał Madaj­czak, twór­ca ASZ­dzien­ni­ka, komen­tu­je sytu­ację stwier­dze­niem, że „nic nam do tego”, a Tomasz Lis pisze: „jego życie pry­wat­ne to nobody’s busi­ness – to do nad­gor­li­wych mora­li­stów”. Jako abo­li­cjo­nist­ka pro­stu­ję: napę­dza­nie prze­my­słu sek­su­al­ne­go nie jest pry­wat­ną spra­wą. Kupo­wa­nie usług sek­su­al­nych nie jest tym samym, co kupo­wa­nie chle­ba. Kobie­ty w seks­biz­ne­sie regu­lar­nie doświad­cza­ją prze­mo­cy i agre­sji ze stro­ny klien­tów; cały prze­mysł sek­su­al­ny jest skraj­nie nie­etycz­ny, wyra­sta­ją­cy z patriar­chal­nej opre­sji i nią prze­siąk­nię­ty. Dys­ku­sje na ten temat mają pra­wo się toczyć, a komen­to­wa­nie etycz­ne­go wymia­ru poczy­nań osób publicz­nych uwa­żam za pożą­da­ne – nawet, jeśli ktoś nazwie mnie przez to nad­gor­li­wą moralistką.