Andrea Dworkin: Prostytucja i Męska dominacja. Część II

[Tekst za ory­gi­na­łem zawie­ra wyra­że­nia, któ­re powszech­nie są uwa­ża­ne za wulgarne.]

Niniej­szy arty­kuł jest w głów­nej mie­rze wystą­pie­niem, któ­re Dwor­kin zapre­zen­to­wa­ła na sym­po­zjum Michi­gan Jour­nal of Gen­der & Law zaty­tu­ło­wa­nym „Pro­sty­tu­cja: od aka­de­mii do akty­wi­zmu”, któ­re odby­ło się 31 paź­dzier­ni­ka 1992 r. w Uni­ver­si­ty of Michi­gan Law Scho­ol. Więk­szość cha­rak­te­ry­stycz­nych cech tej mowy zosta­ła zacho­wa­na, aby utrzy­mać jej auten­tycz­ność. Inter­punk­cja i styl pocho­dzą od samej autorki.


Ist­nie­je też spe­cy­ficz­ny rodzaj odczło­wie­cze­nia, któ­re­go doświad­cza­ją kobie­ty w pro­sty­tu­cji. Tak, wszyst­kie kobie­ty doświad­cza­ją uprzed­mio­to­wie­nia, bycia trak­to­wa­ny­mi jak przed­mio­ty. Ale kobie­ty pro­sty­tu­ują­ce się są trak­to­wa­ne jak szcze­gól­ny rodzaj przed­mio­tu, to zna­czy jak cel. Możesz cał­kiem nie­źle zadbać o nie­któ­re przed­mio­ty, któ­re masz gdzieś w domu. Ale cel jest czymś, co musisz zdo­być. Wbi­jasz lot­kę w dziu­rę. Po to jest pro­sty­tut­ka. To powin­no wam wyja­śnić, jak wie­le agre­sji jest w tym, co męż­czy­zna robi, kie­dy szu­ka, znaj­du­je i w koń­cu wyko­rzy­stu­je kobie­tę w prostytucji.

Jed­nym z pro­ble­mów, jakie wywo­łu­je we mnie prze­ma­wia­nie tutaj, bycie tutaj, jest to, że boję się, że gdy tyl­ko powiem coś choć tro­chę abs­trak­cyj­ne­go, natych­miast odsu­nie to waszą uwa­gę od zasad­ni­czej kwe­stii. A pod­sta­wo­wą kwe­stią jest to, co jest robio­ne kobie­tom, któ­re są w pro­sty­tu­cji, czym dokład­nie jest pro­sty­tu­cja. Ale muszę zary­zy­ko­wać, bo chcę wam powie­dzieć, że nie może­cie myśleć o pro­sty­tu­cji, jeśli nie będzie­cie skłon­ni myśleć o męż­czyź­nie, któ­ry ma potrze­bę wyru­cha­nia pro­sty­tut­ki. Kim on jest? Co robi? Cze­go chce? Cze­go potrzebuje? 

On jest każ­dym. Chcę, aby­ście w ponie­dzia­łek wygo­spo­da­ro­wa­li jed­ną godzi­nę. Chcę, żeby­ście prze­szli przez swo­ją szko­łę i chcę, żeby­ście spoj­rze­li na każ­de­go męż­czy­znę. Chcę, żeby­ście roze­bra­li go wzro­kiem. Chcę, żeby­ście zoba­czy­li go ze sztyw­nym kuta­sem. Chcę, żeby­ście w myślach umie­ści­li go na kobie­cie z pie­niędz­mi na sto­le obok nich. Wszy­scy. Dzie­kan tej szko­ły praw­ni­czej, pro­fe­so­ro­wie, stu­den­ci, wszy­scy. Chcę, żeby­ście to zro­bi­li, kie­dy jedzie­cie na pogo­to­wie. Jeże­li dosta­nie­cie ata­ku ser­ca, chcę, żeby­ście to zro­bi­li ze sta­ży­stą, któ­ry się wami będzie zaj­mo­wał. Bo to jest świat, w któ­rym żyją pro­sty­tut­ki. To świat, w któ­rym bez wzglę­du na to, co ci się sta­nie, zawsze znaj­dzie się inny męż­czy­zna, któ­ry będzie chciał dostać kawa­łek cie­bie. I jeśli cze­goś od nie­go będziesz potrze­bo­wać, będziesz musia­ła mu ten kawa­łek dać.

Męż­czyź­ni, któ­rzy wyko­rzy­stu­ją pro­sty­tut­ki myślą, że są nie­zwy­kle waż­ni i nie­zwy­kle śmia­li. Są z sie­bie bar­dzo dum­ni – czę­sto się prze­chwa­la­ją. Piszą powie­ści, pio­sen­ki, piszą pra­wo – to pro­duk­tyw­ni ludzie – i na doda­tek myślą, że są w tym wszyst­kim bar­dzo prze­bo­jo­wi i boha­ter­scy, a dla­cze­go tak myślą? Ponie­waż są dra­pież­ni­ka­mi, któ­rzy cho­dzą i obma­cu­ją kobie­ty – ocie­ra­ją się o kobie­tę, któ­ra jest brud­na i żyją po to, aby o tym opo­wia­dać. Cho­le­ra. Żyją po to, aby o tym opo­wia­dać. Nie­ste­ty. Wła­ści­wie cały czas, bez wzglę­du na to, co jej zro­bi­li, bez wzglę­du na to, jaką krzyw­dę jej wyrzą­dzi­li – żyją po to, aby o tym opo­wia­dać, śpie­wać o tym, pisać o tym, robić o tym pro­gra­my tele­wi­zyj­ne i krę­cić o tym fil­my. Chcia­ła­bym powie­dzieć, że ci męż­czyź­ni to tchó­rze i bru­ta­le, że ci męż­czyź­ni to głup­cy, że ci męż­czyź­ni mogą robić to, co robią, ponie­waż wspie­ra ich wła­dza męż­czyzn w posta­ci pozy­cji kla­so­wej, któ­rą zdo­by­li i utrzy­mu­ją poprzez siło­wą opre­sję i prze­moc wobec kobiet. Jeśli chce­cie zde­fi­nio­wać, czym jest bycie tchó­rzem, to jest to potrze­ba zepchnię­cia całej kla­sy ludzi w dół, aby tyl­ko móc wejść na szczyt. Spo­łe­czeń­stwa zor­ga­ni­zo­wa­ne są tak, aby męż­czyź­ni posia­da­li wła­dzę, dzię­ki któ­rej mogą wyko­rzy­sty­wać kobie­ty w taki spo­sób, w jaki chcą. Spo­łe­czeń­stwa mogą być zor­ga­ni­zo­wa­ne na róż­ne spo­so­by i nadal two­rzyć popu­la­cję kobiet, któ­re są pro­sty­tu­owa­ne. Na przy­kład w Sta­nach Zjed­no­czo­nych kobie­ty są bied­ne, to kobie­ty są w więk­szo­ści ofia­ra­mi kazi­rodz­twa, są bez­dom­ne. Nato­miast w nie­któ­rych czę­ściach Azji sprze­da­no je w nie­wo­lę w wie­ku sze­ściu mie­się­cy, ponie­waż były kobie­ta­mi. Tak wła­śnie się tam robi. To nie musi być urzą­dzo­ne tak samo w każ­dym miej­scu, aby było tym samym.

Męska domi­na­cja ozna­cza, że spo­łe­czeń­stwo two­rzy popu­la­cję pro­sty­tu­tek za pomo­cą wszel­kich nie­zbęd­nych środ­ków, aby męż­czyź­ni mie­li to, cze­go potrze­bu­ją, aby pozo­stać na szczy­cie, aby czuć się wiel­ki­mi, dosłow­nie, meta­fo­rycz­nie, pod każ­dym wzglę­dem; a prze­cież męż­czyź­ni są naszym wzor­cem bycia czło­wie­kiem. Mówi­my, że chce­my być ludź­mi. Mówi­my, że chce­my, aby trak­to­wa­no nas jak isto­ty ludz­kie. W spo­łe­czeń­stwie zdo­mi­no­wa­nym przez męż­czyzn, to męż­czyź­ni są isto­ta­mi ludz­ki­mi. Chcę zwró­cić uwa­gę na to, że uży­wa­my sło­wa czło­wiek [ang. human – przyp. red.] meta­fo­rycz­nie. Nie mówi­my o tym, jak zacho­wu­ją się męż­czyź­ni. Mówi­my o idei, marze­niu, naszej wizji na temat tego, czym jest czło­wiek. Mówi­my, że nie chce­my, aby nas stłam­si­li; mówi­my rów­nież pośred­nio, że nie są oni wystar­cza­ją­co dobrym wzor­cem tego, czym jest bycie czło­wie­kiem, ponie­waż spójrz­cie na to, co nam robią. Nie może­my chcieć być takie jak oni, ponie­waż bycie takim jak oni ozna­cza wyko­rzy­sty­wa­nie ludzi w spo­sób, w jaki oni wyko­rzy­stu­ją ludzi – w celu ugrun­to­wa­nia swo­je­go zna­cze­nia lub swo­jej toż­sa­mo­ści. Mam na myśli to, że męż­czyź­ni są dla nas po czę­ści posta­cia­mi mito­lo­gicz­ny­mi, kie­dy mówi­my o nich jako o isto­tach ludz­kich. Nie mówi­my o tym, jak męż­czyź­ni zacho­wu­ją się napraw­dę. Mówi­my o mito­lo­gicz­nym postrze­ga­niu męż­czyzn jako budow­ni­czych cywi­li­za­cji. Ten ruch poli­tycz­ny [femi­nizm – przyp. red.] pole­ga na zro­zu­mie­niu, że cechy ludz­kie, któ­rych pra­gnie­my we wspól­nym życiu, nie są w isto­cie cecha­mi, któ­re cha­rak­te­ry­zu­ją spo­sób, w jaki męż­czyź­ni napraw­dę się zachowują.

To, co pro­sty­tu­cja robi w spo­łe­czeń­stwie męskiej domi­na­cji, to usta­no­wie­nie spo­łecz­ne­go dna, pod któ­rym nie ma już żad­ne­go inne­go dna. To jest samo dno. Pro­sty­tu­ują­ce się kobie­ty są na samym dole. A wszy­scy męż­czyź­ni są ponad nimi. Nawet męż­czyź­ni, któ­rzy się pro­sty­tu­ują, cho­ciaż nie aż tak bar­dzo, ale nadal są ponad dnem, któ­re wyzna­cza­ją pro­sty­tu­ują­ce się kobie­ty i dziew­czy­ny. Każ­dy męż­czy­zna w tym spo­łe­czeń­stwie czer­pie korzy­ści z tego, że kobie­ty się pro­sty­tu­ują, nie­za­leż­nie od tego, czy dany męż­czy­zna wyko­rzy­stu­je kobie­ty w pro­sty­tu­cji, czy nie. Trze­ba to powie­dzieć: pro­sty­tu­cja jest wyni­kiem męskiej domi­na­cji, a nie kobie­cej natu­ry. Jest to rze­czy­wi­stość poli­tycz­na, któ­ra ist­nie­je, ponie­waż jed­na gru­pa ludzi ma i utrzy­mu­je wła­dzę nad inną gru­pą ludzi. Pod­kre­ślam to, ponie­waż chcę wam powie­dzieć, że męska domi­na­cja jest okrut­na. Chcę wam powie­dzieć, że męska domi­na­cja musi zostać cał­ko­wi­cie znisz­czo­na. Męska domi­na­cja musi zostać zakoń­czo­na, a nie po pro­stu zre­for­mo­wa­na, nie może stać się tro­chę mil­sza i nie może stać się tro­chę mil­sza tyl­ko dla nie­któ­rych kobiet. Musi­my przyj­rzeć się roli męż­czyzn – napraw­dę się jej przyj­rzeć, zba­dać ją, zro­zu­mieć – w pod­trzy­my­wa­niu kobiet w bie­dzie i bez­dom­no­ści, w spra­wia­niu, że dziew­czyn­ki są gwał­co­ne, czy­li ogól­nie w two­rze­niu pro­sty­tu­tek, popu­la­cji kobiet, któ­re będą wyko­rzy­sty­wa­ne w pro­sty­tu­cji. Musi­my przyj­rzeć się roli męż­czyzn w roman­ty­zo­wa­niu pro­sty­tu­cji, w czy­nie­niu jej kosz­tów dla kobiet kul­tu­ro­wo nie­wi­dzial­ny­mi, w wyko­rzy­sty­wa­niu wła­dzy tego spo­łe­czeń­stwa, wła­dzy eko­no­micz­nej, wła­dzy kul­tu­ro­wej, wła­dzy spo­łecz­nej, do utrzy­ma­nia mil­cze­nia, do two­rze­nia ciszy wśród tych, któ­re zosta­ły skrzyw­dzo­ne, ciszy kobiet, któ­re zosta­ły wykorzystane. 

Musi­my przyj­rzeć się roli męż­czyzn w two­rze­niu nie­na­wi­ści do kobiet, w two­rze­niu uprze­dzeń wobec kobiet, w wyko­rzy­sty­wa­niu kul­tu­ry do wspie­ra­nia, pro­mo­wa­nia, popie­ra­nia i cele­bro­wa­nia agre­sji wobec kobiet. Musi­my przyj­rzeć się roli męż­czyzn w two­rze­niu poli­tycz­nej idei wol­no­ści, któ­rą tak napraw­dę mogą mieć tyl­ko oni. Czy nie jest to zabaw­ne? Czym jest wol­ność? Dwa tysią­ce lat dys­kur­su i jakoś nadal uda­je się nas pomi­nąć. To nie­sa­mo­wi­cie samo­lub­ny mono­log, któ­ry oni tu pro­wa­dzą. Musi­my przyj­rzeć się roli męż­czyzn w two­rze­niu sys­te­mów poli­tycz­nych, któ­re pod­po­rząd­ko­wu­ją sobie kobie­ty; a to ozna­cza, że musi­my przyj­rzeć się tak­że roli męż­czyzn w two­rze­niu pro­sty­tu­cji, w ochro­nie pro­sty­tu­cji – jak robią to orga­ny ści­ga­nia, jak robi to dzien­ni­kar­stwo, jak robią to praw­ni­cy. Musi­my poznać spo­so­by, w jakie ci wszy­scy męż­czyź­ni wyko­rzy­stu­ją pro­sty­tut­ki, nisz­cząc w ten spo­sób ludz­ką god­ność kobiet.

Lekar­stwo na ten pro­blem ma wymiar poli­tycz­ny. W prak­ty­ce ozna­cza to ode­bra­nie wła­dzy męż­czy­znom. To są praw­dzi­we spra­wy, to są poważ­ne spra­wy. Oni mają jej za dużo. Nie uży­wa­ją jej wła­ści­wie. Są tyra­na­mi. Nie mają pra­wa do tego, co mają, a to ozna­cza, że trze­ba im to ode­brać. Musi­my ode­brać im wła­dzę, któ­rą mają po to, by nas wyko­rzy­sty­wać. Musi­my zabrać od nich wła­dzę, któ­rą mają po to, by nas skrzyw­dzić. Musi­my ode­brać im ich pie­nią­dze. Mają ich za dużo. Każ­dy męż­czy­zna, któ­ry ma wystar­cza­ją­co dużo pie­nię­dzy, by wydać je na poni­że­nie kobie­ty w pro­sty­tu­cji, ma za dużo pie­nię­dzy. Nie potrze­bu­je tego, co ma w kie­sze­ni. Ist­nie­je jed­nak kobie­ta, któ­ra tego potrzebuje.

Musi­my ode­brać im spo­łecz­ną domi­na­cję nad nami. Żyje­my w tyra­nii kłam­ców, hipo­kry­tów i sady­stów. Wal­ka z nimi będzie was spo­ro kosz­to­wać. Trze­ba ich ode­rwać od kobiet, rozu­mie­cie mnie? Trze­ba ich pod­nieść i zrzu­cić. To, cze­go nie da się poko­nać w pro­sty­tu­cji to męska domi­na­cja. I to wła­śnie męska domi­na­cja musi zostać znie­sio­na, aby kobie­ty nie były prostytuowane.

Ty, Ty – musisz osła­bić i znisz­czyć każ­dą insty­tu­cję, któ­ra jest czę­ścią tego sys­te­mu pano­wa­nia męż­czyzn nad kobie­ta­mi. I nie pytaj, czy powin­naś. Pyta­nie brzmi „jak”, a nie „czy”. Jak? Zrób­cie jed­ną rzecz, zamiast tra­cić czas na deba­to­wa­nie, czy powin­ni­ście zro­bić to, czy tam­to i czy napraw­dę oni na to zasłu­gu­ją i czy to jest napraw­dę spra­wie­dli­we. Spra­wie­dli­we? Tymi pyta­nia­mi łamie­my sobie wła­sne ser­ca. Czy to spra­wie­dli­we? Nie sza­nuj ich praw. Nie. Nie sza­nuj ich praw. Kobie­ty same powin­ny two­rzyć pra­wa. Mam nadzie­ję, że Catha­ri­ne Mac­Kin­non i ja dały­śmy temu przy­kład. Sta­ra­ły­śmy się. Nie ma powo­du, by jaka­kol­wiek kobie­ta, jaka­kol­wiek kobie­ta na świe­cie, robi­ła loda obec­ne­mu sys­te­mo­wi praw­ne­mu. Ale to głów­nie po to jest się w szko­le praw­ni­czej, żeby nauczyć się jak to robić.

Mam nadzie­ję, że wynie­sie­cie z tego prze­mó­wie­nia to, że ist­nie­nie jakie­go­kol­wiek śla­du hie­rar­chii płci, jakie­go­kol­wiek, będzie ozna­cza­ło, że jakieś kobie­ty gdzieś są pro­sty­tu­owa­ne. Jeśli roz­glą­da­cie się wokół sie­bie i widzi­cie męską domi­na­cję, to wiedz­cie, że gdzieś, w miej­scu, któ­re­go nie widzi­cie, jakaś kobie­ta jest pro­sty­tu­owa­na, ponie­waż każ­da hie­rar­chia potrze­bu­je dna, a pro­sty­tu­cja jest dnem męskiej domi­na­cji. Więc kie­dy się przy­sto­so­wu­je­cie, kie­dy idzie­cie na kom­pro­mi­sy, kie­dy przy­my­ka­cie oczy, to zna­czy, że współ­pra­cu­je­cie. Tak, wiem, że wasze życia są rów­nież zagro­żo­ne, ale tak, przy­czy­nia­cie się do nisz­cze­nia życia innej kobie­ty – oba te stwier­dze­nia są prawdziwe.

Pro­szę was, aby­ście sta­li się wro­ga­mi męskiej domi­na­cji, ponie­waż ona musi zostać znisz­czo­na, aby skoń­czy­ła się zbrod­nia pro­sty­tu­cji – zbrod­nia prze­ciw­ko kobie­cie, zbrod­nia prze­ciw­ko pra­wom czło­wie­ka: a wszyst­ko inne jest poza isto­tą spra­wy, jest kłam­stwem, wymów­ką, prze­pro­si­na­mi i uspra­wie­dli­wie­nia­mi. Te wszyst­kie abs­trak­cyj­ne sło­wa to kłam­stwa; spra­wie­dli­wość, wol­ność, rów­ność – to kłam­stwa. Dopó­ki kobie­ty są pro­sty­tu­owa­ne, są to kłam­stwa. Może­cie kła­mać i w tej wła­śnie insty­tu­cji zosta­nie­cie naucze­ni jak kła­mać; albo może­cie wyko­rzy­stać swo­je życia do demon­ta­żu sys­te­mu, któ­ry two­rzy, a następ­nie utrwa­la te nad­uży­cia. Ty, dobrze wykształ­co­na oso­bo, możesz sta­nąć po stro­nie krzyw­dzi­cie­la lub po stro­nie bun­tow­nicz­ki, opo­zy­cjo­nist­ki, rewo­lu­cjo­nist­ki. Możesz sta­nąć po stro­nie sio­stry, któ­rą on krzyw­dzi, a jeśli jesteś bar­dzo odważ­ny, możesz spró­bo­wać sta­nąć pomię­dzy nimi, tak aby on musiał przejść przez cie­bie, aby dostać się do niej. To, nawia­sem mówiąc, jest zna­cze­nie czę­sto nad­uży­wa­ne­go sło­wa wybór. To są wła­śnie wybo­ry. Pro­szę cię o doko­na­nie wyboru.

Prze­kład z języ­ka angiel­skie­go: Mar­le­na Bułanow