Pięć lekcji, które wyniosłyśmy z rozmowy z Mią Döring

W tym tygo­dniu w Kra­ko­wie mia­ły­śmy zaszczyt prze­pro­wa­dzić roz­mo­wę z Mią Döring, autor­ką auto­bio­gra­fii Zwy­kła dziew­czy­na. Moja histo­ria wyko­rzy­sta­nia sek­su­al­ne­go i ule­cze­nia trau­my. W książ­ce opo­wia­da o swo­ich doświad­cze­niach zwią­za­nych z pro­sty­tu­cją w Irlan­dii i rzu­ca świa­tło na nisz­czy­ciel­skie skut­ki prze­mo­cy sek­su­al­nej. Döring obec­nie pra­cu­je jako psy­cho­trau­ma­to­loż­ka, poma­ga­jąc ofia­rom wyko­rzy­sty­wa­nia sek­su­al­ne­go w powro­cie do nor­mal­ne­go życia. W Zwy­kłej dziew­czy­nie rela­cjo­nu­je histo­rię wła­snej trau­my, któ­rej począt­ki się­ga­ją cza­sów, gdy zosta­ła zgwał­co­na w wie­ku szes­na­stu lat. Döring zma­ga­ła się z następ­stwa­mi tego wyda­rze­nia przez następ­ną deka­dę, wie­lo­krot­nie pada­jąc ofia­rą wyko­rzy­sty­wa­nia sek­su­al­ne­go, a final­nie wpa­da­jąc w seks­biz­nes. Autor­ce uda­ło się wyjść z tego miej­sca, a dziś jest wokal­ną adwo­kat­ką dzia­ła­ją­cą na rzecz popra­wy sytu­acji kobiet i znie­sie­nia prostytucji.

Pod­czas spo­tka­nia w Kra­ko­wie Alek­san­dra Kuśnier­kie­wicz z Bzu zada­wa­ła pyta­nia nie tyl­ko na temat samej histo­rii Döring, ale przede wszyst­kim skie­ro­wa­ła roz­mo­wę na tory przy­bli­ża­ją­ce widz­kom kwe­stie zgo­dy na seks, wza­jem­no­ści oraz spo­so­bów prze­twa­rza­nia trau­my i jej efek­tów w posta­ci dyso­cja­cji, czy cią­głe­go odtwa­rza­nia. Wie­dza i reflek­syj­ność autor­ki były źró­dłem inspi­ra­cji dla obec­nych, dla­te­go chcia­ły­by­śmy podzie­lić się z naszy­mi czy­tel­nicz­ka­mi pię­cio­ma lek­cja­mi, któ­re mogły­śmy wycią­gnąć ze spo­tka­nia z autorką.

1. Skupienie się na kwestii zgody na seks jest uproszczeniem 

Jak zauwa­ża Döring, rze­czy­wi­stość życia sek­su­al­ne­go jest dużo bar­dziej skom­pli­ko­wa­na niż samo powie­dze­nie „tak” lub „nie”. Spro­wa­dze­nie roz­róż­nie­nia na seks i gwałt jedy­nie do zgo­dy oso­by, któ­ra może ją bier­nie wyra­zić, ukry­wa strach, prze­moc i cały kon­tekst spo­łecz­ny, któ­ry dopro­wa­dza kobie­tę do powie­dze­nia „tak”. Autor­ka wspo­mi­na, że sama wer­bal­nie pozwa­la­ła męż­czy­znom na robie­nie jej cze­goś, co obec­nie jest dla niej jed­nym z naj­trud­niej­szych wspo­mnień. Ana­li­zu­jąc życie sek­su­al­ne za pomo­cą zwy­kłe­go „tak/​nie”, prze­rzu­ca­my odpo­wie­dzial­ność na oso­bę, któ­rej sta­ła się krzyw­da. Jak słusz­nie zauwa­ża Döring, jest to powie­la­nie spo­so­bu myśle­nia typo­we­go męż­czy­zny wyko­rzy­stu­ją­ce­go kobie­ty w pro­sty­tu­cji. Na forach do wysta­wia­nia ocen za „usłu­gi”, czę­sto powta­rza się stwier­dze­nie, że chęć czy kom­fort kobie­ty nie ma żad­ne­go zna­cze­nia – musi jedy­nie umieć uda­wać, że jest jej dobrze. W koń­cu powie­dzia­ła „tak”, więc to, jak się czu­je, nie ma więk­sze­go znaczenia. 

2. Seks to wzajemność

Döring pro­po­nu­je deter­mi­no­wa­nie sek­su nie poprzez samą zgo­dę, ale przez wza­jem­ność: obo­pól­ną chęć, któ­ra moż­na odczuć już na pozio­mie cie­le­snym. Akt sek­su­al­ny bez wza­jem­no­ści jest wyko­rzy­sta­niem cia­ła dru­giej oso­by, by speł­nić potrze­bę fizjo­lo­gicz­ną. Wza­jem­ność spra­wia, że musi­my sku­piać się nie tyl­ko na swo­im doświad­cze­niu, ale i na dobru oso­by, z któ­rą jeste­śmy. Wyra­że­nie zgo­dy jest więc swe­go rodza­ju for­mą przy­pie­czę­to­wa­nia wza­jem­no­ści – nie może jej jed­nak zastąpić.

3. Przenieśmy uwagę na mężczyzn korzystających z prostytucji

W Irlan­dii oko­ło 100 tysię­cy „klien­tów” wyko­rzy­stu­je kobie­ty w pro­sty­tu­cji, a usłu­gu­je im jedy­nie tysiąc kobiet. Pro­sty­tu­cja jest jed­nym z przy­pad­ków, kie­dy femi­nizm fak­tycz­nie powi­nien zwró­cić świa­tło reflek­to­ra na męż­czyzn. Mów­my o tym, jak ci gwał­ci­cie­le wypo­wia­da­ją się o oso­bach, któ­rym pła­cą za seks. Mów­my o tym, jak się zacho­wu­ją. To wła­śnie oni pod­trzy­mu­ją ist­nie­nie prze­my­słu sek­su­al­ne­go. Kie­dy męż­czyź­ni prze­sta­ną gwał­cić za pie­nią­dze, pro­sty­tu­cja nie będzie musia­ła istnieć.

4. Uczmy dziewczęta odmawiać

„Tak, to praw­da, że kobie­ty są ofia­ra­mi opre­sji i są trak­to­wa­ne jak pod­lu­dzie, ale nie jest to wia­do­mość, któ­ra musi docie­rać małych dziew­czy­nek”, powie­dzia­ła Döring. Lek­cja poczu­cia wła­snej war­to­ści, moż­li­wo­ści odma­wia­nia i sta­wia­nia twar­dych, nie­prze­kra­czal­nych gra­nic to jed­na z waż­niej­szych lek­cji, jakie może dostać dziec­ko w per­spek­ty­wie przy­szłe­go życia seksualnego. 

5. Najlepszym sposobem na wspieranie kobiety borykającej się z traumą jest budowanie więzi

Cza­sem obcu­jąc z kobie­ta­mi, któ­re doświad­czy­ły lub doświad­cza­ją trau­ma­tycz­nych prze­żyć, bar­dzo chce­my, żeby w koń­cu uwie­rzy­ły w sie­bie i w to, że nie są win­ne krzyw­dzie, któ­rą im wyrzą­dzo­no. Döring pro­po­nu­je jed­nak inną dro­gę współ­pra­cy: choć mówie­nie o nie­by­ciu win­ną jest waż­ne, war­to sku­pić się przede wszyst­kim na budo­wa­niu rela­cji zaufa­nia. Kie­dy ufa­my sobie nawza­jem, łatwiej jest uwie­rzyć samej sobie. Nie jeste­śmy w sta­nie wtło­czyć komuś prze­ko­na­nia o jego war­to­ści, ale może­my spra­wić, ale może­my spra­wić, żeby czu­ła się bez­piecz­na i nieoceniana.